Kobieca solidarność



Wczoraj z wielkim żalem odłożyłam książkę, która towarzyszyła mi od ostatnich kilku tygodni. "Czerwony namiot" Anity Diamant, opowieść o niesamowitej sile kobiety, która tkwi w każdej z nas i o więzi, jaka łączy bliskie sobie kobiety - matki, córki, przyjaciółki; a czasami dwie obce dusze, które się spotkały w pewnym momencie swojego życia, gdy ich drogi się skrzyżowały. 
"Czerwony namiot" jest opowieścią Diny, jedynej córki Jakuba i Lei; ale również córki Racheli, Bilhy i Zilpy, które Dina nazywała swoimi matkami. Dina snuje historię swoich matek i swoją własną, splatając ją z wydarzeń radosnych i tragicznych; spokojnych i gwałtownych; zabawnych i smutnych. Po prostu z życia. 
Książka wciąga od pierwszych stron, bo jak tu nie dać się zaprosić, gdy czytamy takie słowa, skierowane do każdej z nas; do mnie: "Tak długo nie mogłyśmy się odnaleźć. Moje imię nic dla was nie znaczy. Wspomnienie o mnie to pył. Taka jestem wdzięczna, żeście przyszły..." Dina dziękuje każdej z nas za to, że zechciałyśmy wysłuchać jej opowieści i poznać kobietę, pełną życia i mądrości, którą w swojej historii przekazuje nam, córkom Ewy.  
Tytułowy Czerwony Namiot to miejsce, do którego mężczyźni nie zaglądają; tam królują wyłącznie kobiety, zbierając się każdego miesiąca na trzy dni odosobnienia, gdy natura, wraz z fazami księżyca domaga się od nich ofiary składanej ze swej kobiecości. Tam młode kobiety czerpią wiedzę matek, jak radować się nowiem i jak łączyć cykl ciała z rytmem życia. Przez ten czas, ta niesamowita więź między nimi zacieśnia się sprawiając, że wszystkie zbierające się tam kobiety współgrają ze sobą w pracowitej codzienności, rozumieją się bez słów i potrafią dużo sobie wybaczyć. 
Dina opowiada o kobietach, które są dla siebie wsparciem i które wzajemnie dają sobie siłę. O kobietach, które się wzajemnie szanują i obdarowują sobą. O kobietach, które nie wstydzą się swoich uczuć i potrafią nimi obdarzać. O kobietach, które potrafią wspólnie milczeć, ale którym nieobce są wzajemne urazy, żale i zależności. "Smutne chwile milczenia demonstrują niedokończone sprawy." Cztery matki Diny obdarowały ją siłą miłości, która ją poprowadziła przez trudne życie; jej zadaniem natomiast, było podtrzymanie pamięci o nich. I zrobiła to, wyraziście nakreślając nam sylwetkę każdej z nich: Lea dała jej życie i przekazała jej swoją śmiałość, traktowaną niekiedy jak arogancję; Rachela nauczyła ją zawodu, który sama wykonywała - zawodu położnej, która wprawnymi rękami sprowadzała na świat wyczekiwane lub przeklinane dzieci. Rachela przekazała również Dinie szczyptę kobiecej próżności. Zilpa zmusiła młodą dziewczynę do myślenia, a Bilha po prostu słuchała w milczeniu. 
Ale opowieść Diny to także pełen smutku fragment jej miłości, tak gwałtownie zakończonej odebraniem jej tego, co najcenniejsze - mężczyzny, z którym chciała spędzić życie i któremu chciała dać synów. Wraz z jego niesprawiedliwą śmiercią umarła w niej dawna Dina; dziewczyna o wesołym spojrzeniu i radością w sercu. Pozostała kobieta, Den-ner, na której życie odcisnęło swoje gorzkie piętno, i która za tę miłość musiała zbyt drogo zapłacić. 
"Czerwony namiot" jest pełen sekretów i tajemnic, które odkrywamy krok po kroku, podążając za opowieścią Diny, najpierw w wędrówce do Kanaanu, a potem w ucieczce do Egiptu, gdzie jako Den-ner spędziła resztę swojego życia. Ta niesamowita kobieta, z jednej strony delikatna jak płatek kwiatu, a z drugiej tak silna, że potrafiła podźwignąć się po wielu zdarzeniach, które ją przygniotły i pozbawiły ufnej radości życia; nauczyła mnie wiele swoją historią. Pokazała mi, że prawdziwe szczęście polega na błogosławieństwie codzienności, z jej niezmiennością, przyjaźnią, na którą się otworzyła i prostą miłością, której zaufała. A najlepsze życzenie, które możemy komuś szepnąć, to takie, aby żyć w zgodzie z sobą samym i z innymi; z niepodzielonym sercem, w którym nie ma urazy do kogokolwiek. I że każde rozstanie, nawet to najboleśniejsze, gdy tracimy kogoś bezpowrotnie, jest tak naprawdę tylko pożegnaniem. Etapem, przed ponownym spotkaniem. 
"W Egipcie kochają lotos, bo on nigdy nie umiera. Tak samo dzieje się z ludźmi, którzy są kochani.  Dlatego właśnie coś tak niby mało znaczącego jak czyjeś imię, może wywoływać niezliczone uśmiechy i łzy, westchnienia i sny o ludzkim życiu." 
Pamięć. O nią prosi nas Dina. Warto przysiąść się do niej i wsłuchać  w jej historię. 
Monika A. Oleksa 



Fot. Marcin Oleksa
       

Komentarze

  1. Niezwykła historia, a Ty świetnie zachęciłaś do czytania.
    Pozdrawiam jeszcze niedzielnie i wieczorowo.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już chyba wiem,co będę czytać przy mojej ukochanej fontannie w Dusznikach :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam tę książkę parę lat temu i też byłam pod wrażeniem. Jest piękna i mądra. Cieszę się, że także ją "odkryłaś" :)
    B.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak