Potrzeba zachwytu

Fot. Marcin Piotr Oleksa  

Kilka dni temu usłyszałam słowa wypowiedziane w audycji radiowej przez Sławę Przybylską. Piosenkarka, bardzo dojrzała wiekowo i życiowo, powiedziała, że wydaje jej się, iż właśnie potrzeba zachwytu trzyma ją tak długo przy życiu, bo ona wciąż się tym życiem zachwyca, bez względu na wszystko co przynosi. Pomyślałam sobie wtedy, że wielu z nas tak ma - potrzebę zachwytu i otaczania się pięknem, często niepozornym, zamkniętym w szczegółach, oraz ludźmi pięknymi wewnętrznie, noszącymi w sobie światło. Dzięki tej potrzebie zachwycania się życiem artyści od wieków sięgali po pióra, pędzle, płótna i inne narzędzia pracy twórczej, aby utrwalić moment i zobrazować uczucia nagromadzone pod wpływem chwili, spotkania, zachwycenia. Ich ponadczasowe dzieła podziwiamy współcześnie, mogąc w sposób niemal magicznego przeniesienia w czasie odczuć dokładnie te same emocje, które kłębiły się w twórcy, i zobaczyć tę samą zatrzymaną chwilę. 
Lubimy uczucie zachwytu, bo jest czymś ponad zwyczajnością i przeciętnością, często jednak lekceważymy na pozór niczym nie wyróżniające się szczegóły codzienności, przechodząc obok nich obojętnie. Często wydaje nam się też, że zachwyt powinien być zarezerwowany jedynie dla jakichś widowiskowych krajobrazów, ponadprzeciętnych umiejętności, wybitnych dzieł, ludzi o olśniewającej urodzie, czy dla sztuki, która jest arcydziełem. A przecież tak naprawdę nie o to w tym wszystkim chodzi, ale o prosty zachwyt życiem, które jest cudem istnienia. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa  

Lubię wyglądać przez okno swojej kuchni, spoglądając ponad zazdrostkami na migawki zwyczajności toczącego się swoim rytmem dnia. Zaczynam od przywitania uśmiechem lśniących atramentową czernią gawronów, które przysiadają jak nastroszone kule na nagich gałęziach rosnącego przed moim oknem drzewa, albo dostojnie kroczą po trawniku, ignorując zupełnie plączące się między nimi kawki i trzymające się na uboczu gołębie. Te czarne ptaki są częścią mojej codzienności. Przyzwyczaiłam się do nich, i choć nie są rozkrzyczanymi mewami, które kocham i które czekają na mnie w Dąbkach, umiem dostrzec ich piękno wpisane w zimowy krajobraz i umiem je docenić. 
Podobnie mam z drzewami. Podziwiam je nie tylko w ukwieconych sukienkach czy w zielonej koronie liści, ale zachwycają mnie również swoją nagością, pośród której jestem w stanie dostrzec delikatne gałązki, kojarzące mi się z koronkowym splotem. Wiosenne drzewo nie ma w sobie tej magii, którą ja odkrywam w zimowym - nagim, a jednak wciąż pełnym majestatu. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Czy zauważyłaś, że dostrzegając w codzienności drobiazgi i przystając przy nich w zachwyceniu, nasze życie pięknieje? I nawet wtedy, gdy jego trud zaczyna nas przerastać, prosty zachwyt nad szczegółem, z pozoru niepozornym, pomaga zachować równowagę i nie poddać się do końca przygnębieniu, tylko uwierzyć, że z każdego tunelu, nawet najdłuższego, zawsze jest wyjście, a najgorsze co możemy zrobić, to zatrzymać się w środku, widząc dookoła siebie jedynie ciemność. 
Dzięki potrzebie zachwytu szaro-bure dni, zawieszone gdzieś pomiędzy zimą a przedwiośniem, stają się równie cennymi podarunkami jak te lipcowe czy majowe. Wyszukując w nich to, co piękne i przynoszące radość, sami siebie obdarowujemy najcenniej - pięknem życia i uchwyconym w dłonie szczęściem, dostrzeżonym właśnie w tych drobiazgach codzienności. 
Potrzeba zachwytu, wpisana w naturę człowieka, to także wrażliwość na muzykę i obraz. "Pieśnią gruzińską" z najnowszej płyty Sławy Przybylskiej - "Mój Okudżawa", mocno się zachwyciłam, dzielę się więc nią z Tobą, podobnie jak zdjęciami mojego męża, które zatrzymały chwilę, jedną z wielu, każdą wyjątkową. Jeśli i Ciebie zachwyciły, proszę o oddanie głosu przez jeden klik, na który Marcin naprawdę zasłużył swoją wrażliwością i potrzebą dzielenia się zatrzymanymi chwilami z każdym, kto tutaj zagląda, nie zachowując ich dla siebie. Jeden KLIK na każdy z podanych linków, i drugi KLIK na: Zagłosuj.   Za każdy serdecznie dziękujemy! 
Monika A. Oleksa  i Marcin Piotr Oleksa 



Fot. Marcin Piotr Oleksa 





Komentarze

  1. Moja komoda jest ustrojona wszelkiego rodzaju hiacyntami :) I napatrzeć się na nie nie mogę, a pachnie jak w prawdziwej francuskiej perfumerii :) I zachwycam się każdego dnia nowym rozkwitniętym płateczkiem i tym oszałamiającym zapachem. Głosiki oddałam - buziaki Moniś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za głosiki dziękujemy :) Dotrwają te hiacynty do mojego przyjazdu? Nawet jeśli nie, w Ławkach jest wiele rzeczy, którymi mogę się pozachwycać - choćby Rozalka:) A przede wszystkim są tam piękni ludzie, za którymi już tak bardzo tęsknię...
      Ściskam mocno!
      M.

      Usuń
  2. Właśnie tych słów szukałam, żeby "ująć" w nich Ciebie, Twoje książki i Twój blog. "Potrzeba zachwytu" - pasują idealnie... Od dawna podziwiam prace Twoje męża, głosy oddane, trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co odpowiedzieć, z wyjątkiem Dziękuję Olu! Za Twój głos, za słowa i za to, że jesteś!
      M.

      Usuń
  3. Piękne fotografie :) Głosowałam z pełnym przekonaniem.
    A cały wpis bardzo trafia mi do przekonania :) Poza tym czasem skupienie na szczególe odwraca uwagę od przygnębiającego tła. Cieszę się, że i tu łączy nas nić porozumienia. Wydaje mi się też, że to już coraz grubszy sznur ;) Nie tak łatwo taki zerwać, więc cieszę się tym bardziej. Całuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już parę miesięcy temu doszłam do wniosku, że to gruby sznur :) Te szczegóły po to własnie są, aby pokazać, że wśród całej brzydoty - zewnętrznej i wewnętrznej tego niesprzyjającego wrażliwcom świata, jest mnóstwo pięknych ludzi i drobiazgów, które uczą nas prostej definicji szczęścia. A gdy tak się człowiek rozejrzy uważnie dookoła, dostrzeże z zaskoczeniem, że pełne garście nazbierał. I wtedy się tym dzieli, bo przecież wszystko co dzielone, powraca zwielokrotnione. Za głos dziękujemy :)
      Ściskam Cię bardzo mocno! I równie niecierpliwie jak Ty, czekam na listonosza, bo książka już zamówiona...
      M.

      Usuń
  4. Idealny tytuł - Pani zachwyca słowem, pan Marcin - zdjęciami, a ja zachwycam się jednym i drugim (-: Głos oddany (-: "Pieśń gruzińską" i inne utwory Okudżawy w wykonaniu Andrzeja Koryckiego poznałam dzięki twórczości Moniki Szwai (-: I też się zachwycam (-: Pozdrawiam R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeja Koryckiego słuchałam wczoraj w Muzycznej Jedynce, w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Jest niesamowity... Również się zachwyciłam, zasłuchując... Za głos dziękujemy:) Teraz trochę oddechu, prawda?
      Pozdrawiam naj, naj, naj... Pani Reniu :)
      M.

      Usuń
  5. Te słowa o potrzebie zachwytu jakbyś wyjęła z mego serca. Ja również lubię obserwować ptaki i bardzo cieszy mnie widok wróbli, które są takie radosne, trochę bezczelne i hałaśliwe. Oczywiście zagłosowałam na przepiękne fotografie Twego męża!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za głosy dziękujemy:) Myślę, że ten zachwyt jest nam potrzebny, aby docenić zwyczajność życia, które przecież wcale takie zwyczajne nie jest, bo jest cudem istnienia. A wróble też bardzo lubię obserwować i rozczulają mnie te szare kuleczki. Niestety, na moim osiedlu w ogóle ich nie ma... :( Dlatego muszę zachwycać się czarnymi i dostojnymi gawronami... Pozdrawiam Cię ciepło, Basiu!
      M.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak