Psim okiem

Mój bliski przyjaciel Falkon i ja, Mattie:) 

Znalazłam sposób na wyrażanie swojego niezadowolenia. Mruczę, długo i przeciągle. W zasadzie jest to coś pomiędzy mruczeniem a rykiem, ale mniejsza o precyzję. Ważne, że kiedy wydaję z siebie ten dźwięk, wszyscy wiedzą o co chodzi i natychmiast zwracają na mnie uwagę, co po prostu uwielbiam! Moja pani pyta zaniepokojona: "Mattie, co się stało?", pan zerka na mnie ze słowami: "Co tam znowu ci nie pasuje?", Michał zawsze rzuca ciekawy komentarz, trafiający w sedno mojego mruczenia, a Miłosz natychmiast przybiega i głaszcze mnie z troską w oczach. Lubię to! Lubię być głaskana i dopieszczana, no i generalnie lubię być w centrum uwagi, a swoje niezadowolenie wyrażam, bo mam powody. No bo, dlaczego niby, pies nie może spać w łóżku ( i musi się do niego zakradać, gdy wszyscy już zasną), tylko w swoim kojcu? Kojec jest wygodny, to prawda, ale nikt oprócz mnie do niego nie wchodzi (no, może z wyjątkiem Miłosza, ale on nie spędza tam całej nocy!), a skoro jestem członkiem rodziny, dlaczego nie jestem dopuszczana do łóżka i stołu? Albo do lodówki?!
Albo dlaczego wszyscy wychodzą rano z domu, a ja zostaję i czekam, aż ktoś z nich się pojawi? Dlaczego nie mogę pójść z nimi, i co to właściwie jest ta szkoła czy praca? Też mi wielkie coś! Cokolwiek to jest, psy powinny tam chodzić razem ze swoją rodziną! 





Nadchodząca wiosna też daje mi wiele powodów do wyrażania swojego niezadowolenia. Bo, na przykład, co to komu przeszkadza, że zatrzymuję się na spacerze przy każdym drzewie, czy krzaczku, skoro tam jest masa wiadomości do odczytania! A przecież nie mogę zignorować żadnej z nich, albo czytać wybiórczo czy bez zrozumienia! Każda wiadomość wymaga zatrzymania i zastanowienia. Tak, jestem ciekawska, ale czy to coś złego? 
Moja pani powiedziała mi ostatnio, że jestem jak małe dziecko, wiecznie zadające pytanie: "A cio to?" . No fakt, przystaję przy wszystkim co mnie zaintryguje - rzucony papierek, który pachnie smakowicie, rozbita butelka po piwie, śmietnik, na którym każdy szanujący się pies zostawia swój ślad, a który każda psia dziewczyna musi obwąchać, odczytać i właściwie zinterpretować. Pytam więc, czy ciekawość to coś złego? Przecież zawsze dokądś doprowadza, a że spacer nieco się wydłuża... w końcu mamy wiosnę, a wiosna jak wiadomo, pełna jest zapachów, dla psa nie do odparcia :) 

Świat ludzi jest strasznie skomplikowany...

No, ale wiosna wiosną, a ja ostatnio tyle mam na głowie, że z trudnością to ogarniam. Od dwóch miesięcy moja rodzina choruje, dobrze, że przynajmniej na zmianę, a nie wszyscy na raz! Oczywiście ja muszę ich doglądać, bo kto się nimi zaopiekuje z większą miłością, niż ja? Najpierw chorowała pani, i to trzykrotnie w ciągu tych dwóch miesięcy, dogrzewałam więc ją swoim ciepłem, sprawdzałam zimnym nosem temperaturę i zapewniałam o swoim przywiązaniu spontanicznym liźnięciem. Z jej łóżka schodziłam tylko na spacery i na michę, chociaż, podobnie jak pani, ja też straciłam apetyt. Gdy pani wyzdrowiała, zachorowali chłopcy, a potem pan. Od stycznia więc doglądam tak wszystkich po kolei, bo przecież są moją rodziną, a rodziny nie opuszcza się w potrzebie. 

Przez całą chorobę nie odstępowałam pani na krok. Muszę się nią opiekować. 

I tylko gdy mi już tak szczególnie ciężko, mruczę sobie, długo i przeciągle, bo przecież emocje należy wyrażać, a nie gromadzić w sobie do krytycznego momentu aż wybuchną, prawda? 
Merdając przyjaźnie swoim długim ogonem, z typową dla mnie sympatią i życzliwością dla każdego, kto nie zagraża mojej rodzinie, pozdrawiam wiosennie, życząc tygodnia pełnego nowej nadziei :) 
W imieniu Mattie - Monika A. Oleksa 

Wszyscy mówią, że ładna z nas para. Czy ja wiem... ?
W tle romantyczny wschód słońca... 

Komentarze

  1. Mattie i Falkon naprawdę do siebie pasują! Słodziutko wyglądają razem w "Dog Roomie".
    Wielkie brawa dla pisarki. Świetnie pisze o przygodach i upodobaniach Mattie.
    Czekam z zapałem na kolejny post o psince i wiosennych westchnieniach!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mattie jest piękna i troskliwa, odpłaca taką samą miłością jaką otrzymuje (-: Moniko, życzę zdrowia dla całej rodziny. Pozdrawiam serdecznie (-: R.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że po chorobie nie ma już śladu i biedna, spracowana Mattie już może w nagrodę do woli rozkoszować się nadchodzącą wiosną;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A czasami jest taki dzień, że nagle wszyscy wychodzą a tu... okazuje się że w pokoju Miłosza ktoś się rusza. Trzeba to szybko sprawdzić. Podrapać podrapać w drzwi, żeby się otworzyły. A no jasne przecież ciocia Gabrysia przyjechała, jak dobrze że nie jestem sama :) Hop i już leżę razem z nią na miłoszkowym łożku. Ona mnie lubi a ja ja chyba też :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całuję i ściskam. Myślę, że empatia to jest wielka siła Twojego pisarstwa, Kochana Moniko.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak