Zapach Wiosny

Fot. Marcin Piotr Oleksa

W piątek po raz pierwszy w tym roku poczułam zapach wiosny. W środku rozpędzonego miasta przystanęłam zaskoczona, że to już i że podeszła tak blisko, aby ją zauważyć. I pomimo tego, że świat wokół jeszcze taki nijaki, szaro-bury, a niekiedy brunatny, delikatne sygnały, które wysyła ta wyczekiwana przez wielu pora roku, zwiastują jej przyjście, i żadne plany Zimy już tego nie pokrzyżują. 
Jak pachnie wiosna? Trudno ten zapach opisać słowami i trudno porównać do czegokolwiek, ale kiedy go poczujesz, wiesz, że nie pomyliłeś go z niczym innym. Jest wyjątkowy, świeży i dodaje energii do działania. Przynosi dobre myśli, rozbudza nadzieję i rozpala oczekiwanie - teraz już coraz bardziej niecierpliwe, na słońce i ciepło, wyziębione zimowym chłodem. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa  

Zwabiona tym zapachem, który poczułam tak wyraźnie, wyruszyłam naprzeciw Wiośnie, chcąc ją przywitać, zanim rozgości się wśród nas na dobre. Spokojna toń Wisły, która mnie zatrzymała, przyniosła refleksję, że wszystko w życiu ma swój czas, i że tak jak nie da się zatrzymać biegu rzeki, tak nie da się uchwycić dnia, prosząc go, by się nie kończył. Czasu też nie można zatrzymać ani cofnąć. Można go jedynie wykorzystać umiejętnie lub stracić bezpowrotnie. Można przyjąć to, co przynosi, albo buntować się, że przyniósł nie to, co chcieliśmy. Można też go ignorować, czekając. Tylko, że czekając, często tracimy rachubę tego czasu, a pozwalając na to, aby przeciekał bezowocnie, któregoś dnia budzimy się z poczuciem niespełnienia i żalu do życia, że uciekło tak szybko. Podobnie jak z wiosną. Tak długo na nią czekamy, a potem pozwalamy, aby dni zlewały się ze sobą, przemijając bezpowrotnie. Zachwycamy się pierwszymi rozkwitającymi pączkami i kolorem, który nagle pojawia się w miejsce szarości, ale po pierwszej ekscytacji powracamy do biegu życia, nie traktując wiosennych dni jako czegoś wyjątkowego. A każdy z nich jest przecież inny. I w każdym - świadomie lub nie, zostawiamy swój ślad. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Odnalazłam Wiosnę w Kazimierzu nad Wisłą. Stała na Rynku, z rozwianymi włosami i zastygłym tajemniczym uśmiechem na ustach. Wpatrzona w odrestaurowany całkiem niedawno kościół farny, w rozpiętym płaszczu i w czerwonych szpilkach, syciła się powrotem i tą magiczną chwilą w tym miasteczku, do którego zajrzała, aby wybudzić zaspaną zimowym snem naturę. Zawędrowała tu, zwabiona atmosferą tego miejsca i niepowtarzalnym klimatem Kazimierza, żyjącego swoim niespiesznym rytmem. Zupełnie jak Wiosna. Ona też się nigdzie nie spieszyła. Pojawiała się i znikała, czule dotykała nagich gałązek drzew i szeptała swoje zaklęcia, zachęcając kwiaty do tego, by wyjrzały spod ziemi, a pączki na drzewach i krzewach - by się rozwinęły i rozkwitły cała pełnią. Wiosna była estetką i ceniła piękno, które utrwalała w szczegółach. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Spotkaliśmy ją i oderwani od codzienności - Marcin i ja, dostrzegliśmy jej znaki i poczuliśmy zapach, który odurzył i zawrócił w głowie. W scenerii magicznego Kazimierza, ze światłem słońca, jak nadzieja wplecionym pomiędzy nasze dłonie, przeszliśmy wybrukowanymi uliczkami, podążając za stukotem czerwonych szpilek Wiosny, i za tym zapachem, który zostawiła w powietrzu. Zapachem miłości.
Czy już ją dostrzegłaś? Czy zauważyłaś, że coś się wokół Ciebie zmienia, i że to nowe pachnie właśnie Wiosną? Czy słyszysz, jak głośno i radośnie ptaki wyśpiewują rano swoje melodie, i że dzień wstaje coraz wcześniej i zostaje z nami na dłużej? I że drzewa nie są już zasmucone swoją nagością, którą przykryły delikatnymi zielonymi supełkami, będącymi namacalną obietnicą na obfitość zieleni, jaka nas wkrótce otoczy. I już nie będzie można jej nie zauważyć i zlekceważyć, bo obejmie sobą wszystkie zmysły człowieka, uśmiechając się przy tym tak ciepło, jak ja dzisiaj uśmiecham się do Ciebie, życząc zatrzymania i dostrzeżenia niedostrzegalnego. 
Czy czujesz już zapach wiosny? 
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 
Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Dzisiejszy post w sposób szczególny chciałam zadedykować wszystkim Krystynom i Bożenom ( w tym tej najbliższej mojemu sercu, spod Wawelu :)), w dniu ich święta z najpiękniejszymi życzeniami :D oraz wszystkim tym, którzy już tak bardzo niecierpliwie wyczekują Wiosny... 

Krystynom i Bożenom - z najpiękniejszymi życzeniami :)

Komentarze

  1. W moim mieście Wiosna jeszcze nie zawitała. Ale wysłała już telegram: "Wkrótce przybywam":) W drodze do pracy widziałam już pierwsze nieśmiało rozchylające się bazie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, musisz przyjechać do Lublina, a przy okazji odwiedzić Kazimierz :D Ja właśnie tam spotkałam Wiosnę, choć w moim mieście też już są jej zwiastuny. Lubię je odkrywać spacerując z Mattie.
      A telegram "Wkrótce przybywam" wysyła obiecany podarunek :) Proszę jeszcze o chwilę cierpliwości :)
      Ściskam Cię mocno!
      M.

      Usuń
  2. Dzisiaj dzień powitał nas błękitnym niebem i pięknym słońcem, i słowo daję, że kiedy zrobiłam głębszy wdech poczułam w powietrzu zapach wiosny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, taka sama pogoda była wczoraj i dziś u nas. Pięknie, wiosennie i pomimo chłodu, w powietrzu zapachniało nową nadzieją. Aż chce się żyć i wstawać rano!
      Pozdrawiam Cię ciepło i bardzo wiosennie :D
      M.

      Usuń
  3. A ja widziałem w ubiegły czwartek około godziny 21.20 żabę! Prawdziwą i żywą oczywiście żabę, która obudziła się po zimie. Będzie wiosna i oby jak najszybciej. A jak następnym razem będziecie w Kazimierzu to pójdźcie nad Wisłą w górę rzeki. Tak jest taka fajna górka Albrechtówka, widoki świetne a poniżej wioska Mięćmierz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak Ty tę żabę po ciemku zauważyłeś?! Mam nadzieję, że nie przydeptałeś jej i że żywa pozostała? :D A na Albrechtówkę i do Mięćmierza wybierzemy się w końcu wszyscy razem, jak tylko wiosna zawita na dobre i jak będę miała odpowiednie buty, bo na małżeńskiej randce byłam oczywiście na wysokich obcasach, aby dorównać mężowi:)
      Stęsknieni pozdrawiamy ciepło całą Waszą gromadkę! I uściskaj ode mnie serdecznie Adę.
      M.

      Usuń
    2. Żaba była pod latarnią przy firmie. Pozostawiłem ją oczywiście żywą. A wokół Kazimierza to rzeczywiście lepiej na płaskim i może z drobnym "traktorkiem". Widoki świetne a w lecie można łódką na druga stronę do Janowca popłynąć. Może się w końcu wybierzemy. Ada wyściskana.

      Usuń
  4. " Wiosna ma zapach nowo narodzonej nadziei" :) Czy taki zapach już się tez unosi? U nas szaro buro i wietrznie, lecz chwile oczekiwania i tak mają w sobie magię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię to Twoje zdanie i ten wiersz o Wiośnie... Ja tę nadzieję już poczułam, a im bliżej Święta Wielkiej Nocy, tym jest we mnie mocniejsza. Do nas Wiosna już delikatnie puka, widocznie Lublin lubi bardziej niż Mysłowice :) A te chwile oczekiwania - na wszystko, są naprawdę magiczne.
      Przesyłam Ci, Gabrysiu, ten wiosenny zapach i pokłady ciepła z Lublina :)
      M.

      Usuń
  5. Czasami czuję już ten zapach w powietrzu (-: A dziś rano pięknie śpiewały ptaki (-: R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc, Reniu, że czujesz ten zapach w powietrzu masz oczywiście na myśli zapach miłości ;-), czego z całego serca Ci życzę :)
      dzisiaj, pomimo białych czapeczek śniegu, przyglądałam się dużym, zielonym pączkom na krzewach, i pomyślałam sobie, że są jak listy, wysyłane do nas od Wiosny, z zapowiedzią, że przyjeżdża...
      Pozdrawiam Cię najserdeczniej i pomimo obniżenia temperatury na dworze, wiosennie :)
      M.

      Usuń
  6. Dzisiaj tu Moniko się znalazłam.Wspaniale patrzeć na te wszystkie "wiosenne znaki" tym bardziej,że dzisiaj gdy wstałam to pierwsze co zobaczyłam to ...biały świat za oknem .... sypie prawie cały dzień.A za kilka dni zaczyna się wiosna...to znaczy czy taka będzie o jakiej marzymy ....czas pokaże. W każdym razie wiosennie już pozdrawiam ,bo wcześniej czy trochę później ale wiosna przyjdzie.Innego scenariusza nie przyjmuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię, Grażynko, widzieć i słyszeć - jak zawsze zresztą :) Ja też dzisiaj o 5.30 rano zostałam powitana przez biel, ale wcale mnie to nie zniechęciło do rozpoczęcia pracowitego dnia i szukania wiosennych szczegółów, które znalazłam na spacerze z Mattie. A Wiosna będzie taka, jaką odnajdziemy w sercu, bo tak naprawdę to co na zewnątrz, to tylko dekoracja. Prawdziwe wiosenne piękno nosimy w sobie.
      Pozdrawiam Cię, Grażynko, bardzo ciepło i naprawdę wiosennie :)
      p.s. A ta bardziej zaawansowana wiosna, jak już zakwitną jabłonie, przyniesie moją najnowszą książkę :D
      M.

      Usuń
  7. Super zdjęcia! Jak na nie patrzę nie mogę się już doczekać spływu Pilicą, który na szczęście już lada dzień!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasem warto na chwilę przystanąć i wycofać się z pędzącego naprzód życia. Po to, żeby dostrzeć, że świat gdzieniegdzie przeplata piękno natury, ciepło i miłość otaczających nas ludzi. Zamknąć radosne wspomnienia na strychu naszych myśli i nie pozwolić im się zakurzyć. Ja czuję wiosnę - w swoim sercu. :)

    Pozdrawiam i zapraszam na moją stronę:http://slowo-dnia.blogspot.com/
    - może któreś ze słów szczególnie przypadnie do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak