Literackie Czwartki: Hanna Kowalewska "Cztery rzęsy nietoperza"

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

Każdy z nas ma takie miejsce, w którym chroni się przed światem , gdy życie dokuczy, a ludzie dogryzą. Twierdzę, do której dostęp mają tylko ci, których do niej dopuścimy. Podleczamy tam życiowe zadrapania, liżemy rany i zbieramy siły, aby wyjść naprzeciw światu, który zazwyczaj nie rozpieszcza, tylko podrzuca nowe wyzwania.  Otaczamy się przyjazną przestrzenią i otwieramy na szczerą serdeczność ludzi, którym ufamy, dając sobie czas na przepracowanie słabości i przyjrzenie się życiu z innej perspektywy. 
Dla Matyldy, głównej bohaterki najnowszej książki Hanny Kowalewskiej „Cztery rzęsy nietoperza”, znanej już czytelnikom z poprzednich powieści autorki, takim nienaruszalnym miejscem dającym poczucie bezpieczeństwa stało się Zawrocie. Po śmierci swojej babki Aleksandry, której tak naprawdę nie znała, Matylda oswoiła nie tylko stary dom, który odziedziczyła, ale i pozostawione jej w spadku psy – Untę i Remiego, a także Jóźwiaków, najbliższych sąsiadów, którzy co prawda jej nie pokochali, ale tolerowali i nauczyli się szanować. W Zawrociu Matylda odnalazła nie tylko swoje korzenie, poznając poprzez prowadzone zapiski i pamiętniki Maurycego i Aleksandry, swoich dziadków, z którymi przez całe życie, z powodu wielu skomplikowanych relacji rodzinnych nie miała kontaktu; ale i miłość, która spadła na nią nagle, nieoczekiwanie i z taką gwałtownością, że nie potrafiła się jej przeciwstawić.  Zawrocie otuliło Matyldę swoim ciepłem, kolejny raz udowadniając, że jest częścią tego miejsca, i że siła Aleksandry Milskiej będzie chronić również i ją. 

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

W  najnowszej powieści Hanna Kowalewska, jak zawsze, kreśli swoim doskonałym piórem liryczną opowieść, odmalowując bardzo wiarygodnie obraz małomiasteczkowej społeczności, wplatając w nią szczyptę artystycznej bohemy, garść tajemnicy i sporą dawkę emocji towarzyszących czytelnikowi od pierwszej strony. Tym razem Matylda musi stawić czoła nie tylko ludziom, którzy wyraźnie dają jej do zrozumienia, że jest intruzem zarówno w Lilowie, jak i w życiu Pawła, ale i zmierzyć się z kimś, kto posuwa się do czegoś niedopuszczalnego, kierowany niezrozumiałymi dla niej powodami. Domysły, intrygi, strach o bezpieczeństwo rosnącej pod sercem kruszynki; pretensje i kaprysy rozchwianej emocjonalnie Pauli, a w tym wszystkim tęsknota i samotność, oraz czekanie na Pawła, który nagle musiał wyjechać do odległej Ameryki, to wszystko i wiele innych niespodzianek czeka na czytelnika w powieści „Cztery rzęsy nietoperza”. 
Wchodząc w świat Matyldy czytelnik rozpoczyna niezwykłą podróż, prowadzony słowami, które się smakuje, delektując się sposobem narracji, zaskakującą i niebanalną treścią, oraz Zawrociem, do którego dopuszcza nas bohaterka. Wraz z Matyldą zaglądamy w ciemne kąty, natrafiając na nierozwiązane zagadki, i wraz z nią dojrzewamy – strona po stronie, do nowych ról, przygotowanych dla niej przez życie; i do zaakceptowania tego, czego nie da się zmienić. Wraz z bohaterką czekamy na telefony zza oceanu, i podobnie jak ona, czujemy niedosyt tych rozmów, które nie są w stanie skrócić rozstania, ale przynajmniej choć trochę je łagodzą.  

Fot. Michał Andrzej Oleksa 

„Cztery rzęsy nietoperza” to piękna opowieść, która nie pozostawia czytelnika obojętnym, lecz skłania do pewnej analizy własnych zachowań i uprzedzeń. To również poruszająca historia miłości, przeciw której są wszyscy, a której siłą staje się zaufanie i zrozumienie, że potrzeba niezależności nie oznacza ucieczki, a prawdziwą wolność daje bliskość, dzięki której dwoje tworzy jedno, będące doskonałą pełnią. 
Warto sięgnąć po tę książkę, doceniając kunszt, z jakim została napisana, i rozsmakować się w opowieści Matyldy, która w Zawrociu odkryła swoją siłę. 
Pani Hanno, za kolejną fantastyczną książkę i za Pani wkład w dobrą polską literaturę - dziękuję!
Monika A. Oleksa 

Fot. Michał Andrzej Oleksa 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak