Zaułek Szczęścia

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Czy można dotknąć szczęścia? Czy ono ma swój kolor? Zapach? Smak? Czy można wtulić się w szczęście i owinąć nim jak apaszką, która jedwabistym dotykiem okręca się dookoła szyi, chroniąc przed chłodem? 
Każdy z nas, zapytany o szczęście, podałby inną jego definicję. Część, z uśmiechem błąkającym się po twarzy, opowiedziałaby o chwilach, kiedy tego szczęścia naprawdę doświadczyli. Inni, z tęsknotą w oczach odpowiedzieliby, że wciąż go szukają, i że być może jest blisko, ale to jeszcze nie to. Ktoś mógłby wykrzyczeć, że prawdziwe szczęście nie istnieje, że to jedynie ludzkie złudzenie, fałszywa ułuda; ktoś inny roześmiałby mu się w twarz, dając świadectwo odnalezienia szczęścia w zwyczajności. Ilu ludzi, tyle różnych odpowiedzi i reakcji. A tak naprawdę, w sercu każdego człowieka wypisane jest jego własne, indywidualne pojęcie szczęścia. Często przeoczonego, bo ono nie jest niczym niezwykłym. Nie zawsze jednak potrafimy dostrzec, że to, co podsuwa nam życie, jest właśnie szczęściem. 

Takie bukiety pojawiają się na stołach w DW "Maria" w  Dąbkach :) 
I takie specjały!
Wieczór z rybą w DW "Maria" w Dąbkach :) 

Moje szczęście ma zapach morza, które w dotyku ze skórą pozostawia coś niezwykłego. Trudno to nazwać czy określić, trzeba tego po prostu doświadczyć, aby zrozumieć. 
Kolor mojego szczęścia to szarość, bo takie są oczy mojego męża, w których zakochuję się codziennie od nowa. Stalowa szarość i zieleń, bo taki jest najczęściej polski Bałtyk, którym zachwycam się wciąż tak samo. Do tego błękit, chociażby jego skrawek, na tle którego wędrują przeróżne chmury, od białych, delikatnych i ulotnych niczym mgiełka, po te ciemnogranatowe, skłębione, groźne i niebezpieczne. 
Smak szczęścia to kawa, ze szczyptą miłości, odrobiną miodu i lekkim płaszczykiem spienionego mleka w filiżance, która ma swoją historię. Moje szczęście siada wraz ze mną na tarasie Domu Wypoczynkowego "Maria" w Dąbkach, upija łyk kawy i spojrzeniem obejmuje tych, do których wracam jak do najbliższych, i którzy w moim sercu mają swoje własne miejsce. Wypowiadając słowo "Maria", czuję ciepło, którym jestem tu, w Dąbkach obdarowana. To miejsce to mój zaułek szczęścia, a ludzie, do których tu przyjeżdżam to najbliżsi z bliskich. Są dla mnie darem, za który nigdy nie przestanę dziękować. 

Mój zaułek szczęścia i najbliżsi z bliskich... 
Przyjaciele, których znaleźliśmy na drugim końcu Polski...
Więź, która nas łączy to jak więź rodzinna...
Cudowny czas i ludzie, których się nie zapomina...

Moje szczęście to morze, które noszę w sobie nawet wówczas, gdy jestem od niego daleko. Wielkie i wolne. Niezmierzone. Dzikie albo wygładzone spokojem. Zielone, szare, a niekiedy nawet szmaragdowe. Nieprzewidywalne i niezgłębione, jak odwieczna tajemnica. 
Moje szczęście to mewy, z którymi rozmawiam i których krzyk zupełnie mi nie przeszkadza. Budzę się wraz z nimi i wsłuchuję w tę pieśń nadmorskich ptaków i szumiącą topolę za oknem, tak wielką i wysoką, że niedługo konarami sięgnie samego nieba. Otulona spokojem poranka chłonę widok ukwieconego tarasu, na którym kawa smakuje zupełnie inaczej niż gdziekolwiek indziej. Patrzę z miłością na tych, dla których właśnie tutaj przyjeżdżam od kilkunastu już lat, i mam świadomość, że to miejsce to oni. "Maria" bez Marii byłaby tylko budynkiem bez serca, które czuje się tam w każdym kąciku. Kawa bez Franka byłaby milczeniem. Gdyby zabrakło radosnego głosu Eli, jej energii i pogody ducha, nie wywoziłabym z Dąbek takich zapasów sił i zapału do pracy, jaki zabieram ze sobą, nie mogąc dopiąć i tak wypchanych walizek. 

Uchwycone chwile...
Zatrzymane i zaczarowane...
Niezapomniane... 


Każdy ma w tym miejscu swoją historię, zarówno ci, którzy oddają samych siebie, swój czas, serdeczność i pracę, aby innym dobrze się tutaj wypoczywało; jak i wczasowicze powracający do DW "Maria" od wielu już lat, często do tych samych pokoi i tego samego stolika na jadalni, o co bardzo starannie i z dużym zaangażowaniem dba nieoceniona Alicja. Brak kogoś "stałego" odczuwa się dotkliwie, nieświadomie szukając pośród obcych twarzy tych, których w tym roku zabrakło. Jesteśmy jak rodzina. Czasem niektórych mniej lub bardziej akceptujemy, jak to w rodzinie, ale wracamy co roku w to samo miejsce, witając się i żegnając jak ludzie, którzy mają wspólną historię. 

Bez Bożenki moje Dąbki nie byłyby pełne...  
Każdego roku "wywożę" z Dąbek kogoś cennego
W Dąbkach jest mi tak dobrze, jak Łatkowi... 
W takim towarzystwie można spokojnie odpoczywać, bez obawy o rękopis nowej książki :- D

Na krótką chwilę zaledwie czterech tygodni żegnam to miejsce, które stało się jednym z moich spełnionych marzeń. Moim zaułkiem szczęścia. Wracam do spraw, które czekają na mnie w domu i do zobowiązań, których się podjęłam. Pokojem 101 dzielę się z innymi wierząc, że ktoś kto tam zamieszka, doceni tę wyjątkową, szumiącą melodię topoli, która dla mnie stała się nieodłącznym elementem mojego wypoczynku, i za którą tęsknię, budząc się w Lublinie. 
Wrócę, już całkiem niedługo, aby usiąść na natychającym leżaczku i znów poczuć wyjątkowy smak zwyczajnej kawy i powiedzieć tym, za którymi już tęsknię. Dobrze, że jesteś! 
Monika A. Oleksa 

Fot. Michał Andrzej Oleksa 
Chcesz zajrzeć do Zaułku Szczęścia? Każdy jest tam mile widziany! - KLIK i KLIK

Komentarze

  1. Moniko,pięknie napisałaś o szczęściu.Twoje wpisy ,jak zwykle inspirują do zastanowienia się nad życiem,nad tym co ważne.
    Tak,szczęście jest w nas.Trzeba je tylko odszukać i obudzić.Nie szukać daleko,tylko w sobie i wokół siebie.Trzeba podnieść głowę,rozejrzeć się dookoła,uśmiechnąć się do bliskich nam ludzi,zobaczyć,że świeci słońce na bezchmurnym niebie i swoim blaskiem ogrzewa świat,rozpraszając ciemności i dostrzec jak wiele jest powodów do szczęścia,do radości.
    Pozdrawiam radośnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba umieć dostrzegać nawet okruszki szczęścia,dziękować za szczęśliwe chwile,dzielić się nimi,tak jak Ty.Wtedy szczęście i radość rozlewa się na innych.
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mało czego i komu zazdroszczę ale morza Tobie - tak :) ale tak pozytywnie. To, że teraz nie mogę tam jechać - nie znaczy że już nigdy - prawda? Szczęście ma wiele kolorów, o tym tez kiedyś pisałam :) Moje szczęście jest teraz zielone, zielenią rozpostartą wkoło nowej altanki, do której zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy powinien mieć swój zaułek szczęścia!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak