Twarze

Fot. Marcin Oleksa 


Lubię obserwować świat i ludzi, gdziekolwiek się znajdę. Na spacerze z moim psiakiem ciekawie przyglądam się drzewom i ukrytym między ich gałęziami śpiewającym lub kraczącym lokatorom; z okna mojej kuchni toczącemu się swoim rytmem życiu; a w samochodzie, stojąc na światłach albo w korku, lubię patrzeć na twarze kierowców i ich pasażerów. Twarze. Tak wiele wyrażają spojrzeniem, grymasem, zmarszczeniem czoła. Fascynują mnie. 
Czwarta po południu. Godzina, która zapycha miasto samochodami i wysypuje z przepełnionych autobusów tłumy spieszących do domu ludzi. Siedzę w samochodzie i patrzę. Twarze zaczynają "mówić", a ja odczytuję te historie na nich wypisane swoją wyobraźnią. Ona rzadko kiedy odpoczywa :)
W lusterku wstecznym mężczyzna około czterdziestki. Samochód służbowy, co widać po rejestracji; zmęczona szara twarz i oczy, które dawno już przestały błyszczeć podekscytowaniem. Dziś jest w nich jedynie znużenie. Dzień podobny do dnia, umyka jeden za drugim. Obowiązki kiedyś były wyzwaniami, dziś są już tylko rutyną. Owszem, co miesiąc pensja wpływa regularnie na konto, ale po nocach śnią mu się plany wynikowe, a mroczna wizja utraty pracy czai się gdzieś w podświadomości. Częste wyjazdy służbowe nie cementują rodziny, ale są koniecznością. Tak się pracuje w XXI wieku i nic na to nie można poradzić. Taka jest dzisiejsza rzeczywistość. Przeciera dłonią zmęczone oczy, jakby chciał odgonić to uczucie niemocy, w jakiej tkwi od dłuższego już czasu. Wraca do domu, w którym jeszcze ktoś na niego czeka... 
Odwracam wzrok i spoglądam w bok. Młoda kobieta za kierownicą, a za nią, przypięty pasami, siedmio, może ośmioletni chłopiec. Mały uczeń. Rozmawiają. Kobieta nie odwraca się, ale zerka na chłopca we wstecznym lusterku. Pyta o coś, czekając na odpowiedź. Chłopiec kręci głową i uśmiecha się do mamy. Prawdopodobnie wracają ze szkoły. Mały czekał na swoją mamę w świetlicy, raz po raz, z niepokojem, spoglądając na otwierające się drzwi; a ona znowu wyszła z pracy punktualnie o 15.30, starając się nie napotkać wzroku szefa, który cenił w pracownikach zaangażowanie. Ale jak ona mogła angażować się bardziej, skoro wiedziała, że jej synek siedzi w świetlicy kolejną godzinę i czeka na nią? Jak mogła zostawać po godzinach, skoro miała dziecko, które jej potrzebowało? I tak przez osiem godzin pracy robiła więcej niż jej koleżanki, które część dnia poświęcały na surfowanie po internecie i plotki. Czasami miała wrażenie, że już nie da rady; że to życie, które wciąż gnało nie zostawiając ani chwili oddechu, przerasta ją. Ale wtedy małe rączki, które oplatały jej szyję, były kołem ratunkowym. Kobieta odwraca się i patrzy na to szczęście, które przypadło jej w udziale. Uśmiecha się, a jej twarz się rozświetla. Sens jej życia jest tuż obok, a ona potrzebuje go, aby mieć siłę na to, by następnego dnia znowu wstać z łóżka i wejść w ten cały kołowrotek, w jakim od długiego już czasu się znajduje. 
Odwracam głowę dyskretnie, tak, aby nie dostrzegła, że ją obserwuję i patrzę przed siebie, w oczekiwaniu na kolejne zielone światło. Na poprzednim nie pojechałam, bo kolejny raz ktoś szukał biegów dopiero po zapaleniu się zielonego. 
Przede mną para ludzi. On i ona. Nie są już nastolatkami i dwudziestkę też dawno już mają za sobą, ale całują się tak namiętnie, jakby chcieli zjeść jedno drugiego. Pomimo tego, że na dłoni mężczyzny błysnęła obrączka, trudno mi uwierzyć w to, że namiętna kobieta jest jego żoną. Czy pracują razem i nie mogą powstrzymać rąk i spojrzeń, aby się nimi choć przez chwilę nie zaczepić? Czy piszą do siebie maile i esemesy, pełne pikantnych słów, które rozpalają wyobraźnię? I czy potem ten mężczyzna ma odwagę spojrzeć w oczy swojej żonie i każdego dnia, dzieląc z nią swoją codzienność, mijać ją z poczuciem, że ją oszukuje? A ta kobieta, czy ma świadomość, że kogoś krzywdzi? I że najczęściej to więcej niż jedna osoba cierpi, tylko dlatego, że jedno jabłko ma aż trzy połówki? 
Każdy samochód zamyka w sobie historię wsiadających do niego ludzi. Każda twarz jest mapą, którą można czytać godzinami. Nie zawsze wszystko pokaże, bo często wkładamy maski. Ale oczy w tej twarzy rzadko potrafią kłamać. Są legendą tej mapy, dzięki której możemy odczytać ukrytą w niej opowieść. Opowieść o życiu. 
Monika A. Oleksa 



Fot. Marcin Oleksa
    

Komentarze

  1. Tez czesto zastanawiam sie kim sa ludzie w autobusie, na ulicy, czy maja dzieci, czym sie zajmuja. Kiedys w kafejce internetowej zaciekawil mnie ok.40letni facet w garniturze ktory namietnie gral w jakas durna gre komputerowa. Pomyslalam, ze powinien siedziec z dzieckiem i lekcje odrabiac, ze wstydzilby sie tak marnowac czas stary byk, szybko go ocenilam nie znajac sytuacji, moze cos odreagowywal, moze przyszedl ochlonac po zlej wiadomosci. Ciekawy tekst Moniko.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowa Opowieść O Dwunastu Miesiącach: Luty

Podaj dalej

Magia zimowego wieczoru