niedziela, 30 czerwca 2013

Kobieta - cudowne naczynie

Fot. Marcin Oleksa


Czy kiedykolwiek myślałaś o sobie jak o naczyniu? Naczyniu stworzonym właśnie w takiej, a nie innej postaci, które wyszło spod palców niesamowitego Twórcy i którego piękne wnętrze ozdabiasz Ty sama swoją kobiecością, delikatnością, wrażliwością i otwartością na drugiego człowieka? Czy zdawałaś sobie sprawę z tego, że nie jesteś i nigdy nie byłaś przypadkiem, i że jesteś tutaj, na tym świecie po prostu dlatego, że miałaś tu być, bo jesteś chciana, zaplanowana i wpisana w Wielki Plan, który postawił cię właśnie w tym miejscu i w takim życiu jakie otrzymałaś? Każda z nas jest cudownym Bożym naczyniem, które otrzymało swój kształt i wygląd właśnie taki, a nie inny, i które zostało ustawione na tej właśnie półce, na której się znajdujesz; a nie na innej; wśród tych właśnie ludzi, którzy nas otaczają, i których na swojej drodze spotykamy, a nie wśród innych. Nie mamy wpływu na kształt naczynia którym jesteśmy; ale od nas - ode mnie, od ciebie i od niej zależy, co zrobimy z tym naczyniem; czym je wypełnimy i jak ozdobimy, aby było po prostu piękne.
Jesteśmy różne; każda z nas ma inną osobowość i inaczej postrzega świat; ale każda jest potrzebna i w tej swojej różnorodności - wyjątkowa. Każda i każdy z nas ma prawo być sobą i trzeba to zaakceptować, ucząc się przyjmować drugiego człowieka takim, jakim jest; a nie takim, jakim chcemy go widzieć. 
Ty, ja i ona; każda z nas dostała zadanie, aby zdobić ten świat. Zdobimy go naszą kobiecością; ale również naszym wewnętrznym pięknem. Zdobimy go wplatając siebie i wykonywane przez nas obowiązki w zwykłą codzienność. W naszym życiu dostajemy role, z których mamy się wywiązać. Czasami otrzymujemy jedną rolę na całe życie; a czasami nasze zadania się zmieniają. Bez względu na to, kim jestem i co w swoim życiu mam wykonać - jestem wyjątkowa i ta rola też jest wyjątkowa, bo nie ma mniej lub bardziej ważnego życia. Każde z nich jest nieocenionym darem, a zwykła codzienność i bycie blisko tych, którzy mnie potrzebują, niejednokrotnie ma o wiele większą wartość niż zdobywanie himalajskich szczytów, czy zagranie głównej roli w filmie, obok głośnych nazwisk cenionych aktorów. To nie Ty, ani nie ja, wybieramy swoje zadania. My je po prostu dostajemy, a wraz z nimi zostajemy do nich przygotowani i jako naczynie - wyposażeni w odpowiednią osobowość, kształt wewnętrzny i okoliczności życia; i od nas samych już zależy, jak się z tego powierzonego nam zadania wywiążemy. Czasami bywa tak, że możemy nie widzieć sensu w roli, jaką otrzymaliśmy; ale uwierz mi, ta rola została wpisana w Wielki Boży Plan i zawsze ma cię dokądś zaprowadzić. Jeżeli ją dostałaś, po prostu zaufaj i idź śmiało przed siebie, bez względu na to, co spotkasz na swojej drodze. Słuchając pragnienia swojego serca, nie zgubisz się i bądź pewna, że nie będziesz na tej drodze sama, bo zawsze dostajemy ludzi, którzy mają nam pomóc tę rolę wypełnić.
Kiedy patrzę z perspektywy czasu na swoje życie, i na ludzi, których na tej swojej drodze spotkałam; widzę wyraźnie, że żadne z tych spotkań nie było przypadkiem i że ci, którzy byli i którzy nadal są blisko mnie, mieli mi coś przekazać, czegoś nauczyć, wesprzeć, dać nadzieję, dodać odwagi, zabrać lęk i wnieść w moje życie tę część siebie, której ja na tym etapie mojego życia właśnie potrzebowałam. Zostałam stworzona jako krucha filiżanka, którą łatwo obtłuc czy wyszczerbić, i która pęka, nagle wypełniona wrzątkiem. Ale do tej filiżanki dostałam talerzyk, na którym zawsze mogę się oprzeć i na którym zatrzyma się to, z czym ja już sobie nie mogłam poradzić i co przelało się ponad brzegi. Obok mnie są inne filiżanki, kubeczki, kubki i kubasy; miseczki, wazoniki i wielkie misy; i każde z tych naczyń ma swój cel; i każde jest potrzebne i niezbędne w zwykłej codzienności. 
Jesteś kobietą. Naczyniem stworzonym. Naczyniem przeznaczonym. Naczyniem skradzionym i odkupionym. Naczyniem wyszczerbionym i wypalonym. Naczyniem bezcennym; bo takie jest Twoje życie. 
O tym wszystkim opowiedziała mi w niesamowity sposób Magdalena Grabowska - kobieta; żona, mama trzech synów, babcia; od wielu lat zaangażowana w posługę kobietom i rodzinom. Autorka książek m.in. "Kobieta warta królestwa" i "Klucze do pokoju". Kilka tygodni temu spędziłam "babski" weekend; dwa cudowne dni w Nałęczowie, podczas których, wraz z innymi, niepowtarzalnymi kobietami, zatrzymałam się w biegu codzienności, oderwałam od obowiązków, które na mnie poczekały cierpliwie i pomyślałam o tym, co naprawdę dla mnie ważne. O swoim życiu; o tym, dokąd ono zmierza i jak je ozdobić, aby było po prostu piękne. Wróciłam napełniona siłą do zmagania się z trudami każdego dnia i z odpowiedziami na wiele pytań, które tam zawiozłam. Taki wyjazd polecam gorąco każdej z Was. Mogę ten czas określić tylko jak niesamowite SPA dla ducha, z którego wraca się szczęśliwszym i napełnionym nadzieją, która naprawdę unosi skrzydła wysoko. 
Monika A. Oleksa     



Fot. Marcin Oleksa


Tę miseczkę na zdjęciu rozpoczynającym post ozdobiłam sama :) Właśnie w Nałęczowie, na warsztatach garncarskich :) Jeśli któraś z Was chciałaby dowiedzieć się więcej na temat konferencji prowadzonych przez Magdę (odbywają się w różnych częściach Polski), przekażę wszystkie potrzebne informacje. 
Miłego tygodnia tym, którzy już odpoczywają; tym, którzy jeszcze czekają na swój urlop i tym, którzy właśnie go skończyli  i wracają do pracy (Kornelia, ściskam Cię mocno!).   
Dobrego poniedziałku każdej i każdemu z Was :D
M.

7 komentarzy:

  1. Dziękuję Ci za obdarzenie tym, co w Tobie - Twoim niepowtarzalnym pięknem. Pragnąc się odwdzięczyć też chcę coś podarować - Tobie Moniko i Twoim gościom, którzy tu do Ciebie zaglądają. Zapraszam na mojego nowego bloga, gdzie publikuję w odcinkach moją książkę "Droga do miłości": www.drogadomilosci.blogspot.com
    Jej bohaterka to też kobieta - niepowtarzalne naczynie, które wypełnia swoim pięknem jak umie i jak daje radę. Znajome, prawda? Jeszcze raz serdecznie zapraszam :)
    Basia Smal

    OdpowiedzUsuń
  2. No i stało się! Pomyliłam tytuł własnej książki!!! Brzmi on "Droga po miłość". I taki jest też adres bloga, na którym ją publikuję:
    www.drogapomilosc.blogspot.com
    To dowodzi (i jest absolutną prawdą) jak bardzo przeżywam tę publikację. Uff!
    Pozdrawiam
    Basia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam czasami uczucie, że wszystko co się dzieje, zostało z góry zaplanowane. Nawet złe rzeczy, które mnie w życiu spotkały miały jakiś cel, dzięki nim jestem jaka jestem, ludzie napotkani na mojej drodze oddali mi fragment siebie.
    Nie masz czasami wrażenia, że koncentrujemy swoje siły na rzeczach, na które nie mamy wpływy, przez co potem się frustrujemy, zamiast zmieniać to, co jest w naszej mocy?

    Dziękuję Ci bardzo! Przyznam szczerze, że chociaż trochę mi się nie chce wracać do pracy, to z drugiej strony cieszę się na ten powrót, bo w końcu lubię, to co robię. Chętnie spotkam też moich współpracowników, przez dwa tygodnie nazbierało nam się z pewnością sporo tematów do rozmowy:)
    Też życzę Ci Kochana przyjemnego poniedziałku i całego nadchodzącego tygodnia! Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Moniko za ten wspaniały wpis..i znowu balsam dla duszy..jak to pięknie wszystko opisałaś. teraz muszę się zastanowić ,jakim ja jestem naczyniem..byłam pewnie już bardzo popękana i poobijana, ale "co cie nie zabije-to cię wzmocni"-prawda?, więc przekładając to Twoje porównania ,dostałam solidny klej i jeszcze bardziej solidną "podstawkę":-) bo wiele jeszcze muszę pomieścić i wiele wykonać. Czasem jest tak,że gdzieś tam robi się przeciek i wtedy muszę trochę łez uronić, ale taka już moja natura i chyba każdej z nas..
    Uprzedziłam już fakty :-) bo prawdopodobnie już dziś listonosz przyniesie mi książkę "Kobieta warta królestwa" i już się na nią cieszę. Cieszę się z zaproszenia Basi -bardzo dziękuję...będę często do Ciebie zaglądała i..jednak nie będę samotna w te wakacje :-)Szykuje się wielka duchowa uczta..Pozdrawiam słonecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś dostałam przesyłkę :-). Dziękuję Moniko za to,że dzięki Tobie dowiedziałam się i istnieniu takiej książki:-)

      Usuń
  5. Wiesz co Gabrysiu? Nie mogłam się już doczekać Ciebie na moim blogu (a teraz już na obu!). I jak się w końcu doczekałam, to cieszę się z tego tak bardzo, że aż trudno mi to wyrazić :) Absolutnie nie będziesz samotna w te wakacje!!! Wybij to sobie z głowy, kochana! U mnie jest co czytać a będzie jeszcze więcej, więc... :) I bardzo mi Ciebie potrzeba, bo jeszcze raz powtórzę to, co już Ci powiedziałam - ocieplasz sobą każde miejsce, w którym się zjawiasz :) Dlatego mam nadzieję, że nie pozbawisz mnie swojego towarzystwa nie tylko w czasie wakacji, ale też później :)
    To co? Do zobaczenia :)
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tu nie "kochać" internetu?..:-)Dziękuję Wam ,że jesteście:-) Miłego dnia życzę :-))

      Usuń