czwartek, 20 czerwca 2013

Psie smutki

Fot. Marcin Oleksa


Kto powiedział, że pies nie może spać w łóżku? Albo, że pies nie może jeść ze stołu? I skąd takie przeświadczenie, że w psiej misce powinny być głównie suche bubki; choćby i nazywały się Królewskie? To wszystko to jedno wielkie nieporozumienie! Przecież łóżko jest duże i miejsca w nim dość i dla psa i dla człowieka! A ja wcale nie zajmuję dużo tego łóżka; potrafię się albo wyciągnąć jak parówka, i wtedy nawet pan nie odkryje, że jest nas troje na jednej kanapie :), albo skręcić w precel, i wtedy jestem małą kuleczką, którą trudno zauważyć. No, może trochę przesadzam, ale aż szkoda marnować tyle miejsca, którego pan z panią i tak nie wykorzystują. A świat z kanapy wygląda inaczej; tak jakby ciekawiej... I te przytulaski o poranku! Jak ja to lubię, gdy pani drapie mnie za uchem i pozwala się "wycałować"! Miłość sypie się garściami, a ja najchętniej bym się w niej wytarzała, aby zatrzymać ten dotyk dłoni mojej pani na swojej sierści jak najdłużej. 
I ten stół... W misce na podłodze jedzenie nie wygląda i nie pachnie tak apetycznie jak na stole, na talerzu. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego za każdym razem kiedy próbuję posprzątać po Miłoszu, który w celu dla mnie niezrozumiałym, zawsze zostawia na swoim talerzu najsmaczniejsze kawałki; słyszę to głośne "Fe!", które mnie paraliżuje. Chcesz pomóc i posprzątać na stole, słyszysz to nielubiane "fe!"; w trosce o środowisko chcesz posprzątać poniewierające się na trawniku kości (co za marnotrastwo!) - natychmiast słyszysz "Fe!"; chcesz wyrazic radość całą sobą, co oznacza nabranie rozpędu i zatrzymanie się przednimi łapami na klatce piersiowej swojej pani, pana lub gości - znów słyszysz "Fe!". Człowieka naprawdę trudno zrozumieć... 
Jest jeszcze problem wody i miski. No i co z tego, że mam swoją wodę w misce, jak bardziej mi smakuje picie nad wanną z ręki? Fascynuje mnie zapach mydła i hipnotyzuje srebrna wstążeczka, wpadająca prosto w zagłębienie dłoni mojej pani, lub ściekająca między palcami pana. I co w tym dziwnego, że wolę to bardziej niż nieruchomą miskę, z której woda zawsze wycieka mi z pyska?
No i znowu była wielka awantura zupełnie nie wiem o co! O śmiecie? A czy to moja wina, że pani zamiast wrzucić te smaczne kąski do mojej miski, wkłada je właśnie tam? Zupełnie nie rozumiem po co i nie rozumiem o co to całe zamieszanie, naburmuszanie, milczenie i odwracanie głowy jak się łaszę i przytulam, wymachując swoim ogonem "kocham cię". Jedyne co słyszę wtedy w odpowiedzi to "zły pies", ewentualnie "brzydki pies". I że obrus ściągnięty w pokoju, a wazon z kwiatami prawie zatrzymał się na krawędzi? Niczego przecież nie zbiłam, huku nie narobiłam, bo nie lubię - chciałam tylko sprawdzić co tam tak ładnie pachnie. No i znowu wracamy do punktu wyjścia; stół i łóżko to nie są miejsca dla psa, ale dlaczego?! 
Nie na darmo ludzie powtarzają: "pieskie życie". Dlaczego ja zostaję w domu zupełnie sama, a wszyscy wychodzą? Przecież wiedzą, że tego nie lubię :( Dlaczego najlepsze kości kurczaka zakopuje się w śmietniku? Na później? Dlaczego po każdym deszczowym spacerze muszę wycierać utytłane błotem łapy, skoro ono tak fajnie lepi się do podłogi? Dlaczego moje zabawki spadają na dół kiedy wynoszę je na balkon? Dlaczego muszę jeść wątróbkę z kaszą, skoro sama wątróbka w zupełności by wystarczyła? Dlaczego nie wolno mi gonić kota, jak przede mną ucieka? Dlaczego nie mogę pić wody z kałuży i witać się z każdym, kogo spotkam? I dlaczego słoik od Nutelli jest wiecznie zamknięty?!
Za dużo tych smutków jak na głowę jednego psa. Chyba nie będę się nad tym teraz zastanawiać. Może jednak spróbuję tych bubków z miski i wyobrażę sobie, że to kurczak, albo wątróbka... Pies też ma marzenia, które od czasu do czasu się spełniają :) Czego i Wam życzę!   
Monika A. Oleksa ( w imieniu Mattie :D)   



Fot. Marcin Oleksa


Przypominam, że tylko do niedzieli dzielimy się książkowymi zachwytami i zauroczeniami:)

8 komentarzy:

  1. A przecież też jestem członkiem rodziny.
    Czyż nie?)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodkie zdjęcia. Aż chciałoby się psiaka pogłaskać. Tęskno mi się za zwierzakiem zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodki piesiu:) Na razie na naszych 38m2 nie wyobrażam sobie psa, ale mam nadzieję, że moje marzenia o małym drewnianym domku się spełnią, bo w pakiecie z nim chciałabym też zwierzaka:) Na razie mamy dużo zwierzaczków do kochania u moich rodziców:) Stig (owczarek podhalański), jak tylko wjadę na podwórze, oblatuje samochód dookoła i czeka kiedy ta "pancia" się wyłoni, najchętniej wskoczyłby do auta... Jak tu takiej słodkiej mordki nie pogłaskać?
    Miłego dnia Moniko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja -Teodor-lekko stuknięty foksik zostałem "odsunięty od łoża" kiedy sprzedałem mojej pani kleszcza,ale jakoś to przeżyłem ..za to na wczasach to mam pełne"łóżkowanie" , bo nie ma wyjścia :-)
    No i też jem te nieszczęsne "bubki" , bo twierdzą że foksiki na wątrobę często chorują ,a bubki są lekkostrawne i pożywne.
    A smutków to mam masę ,szczególnie-jak kury mi robią głupie miny za płotem ,a ja jestem bezsilny...Pozdrawiam cieplutko (w dosłownym tego słowa znaczeniu)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe cxy moje dwa psy też tak myślą. Czasami aż się boję sama na ten temat pomyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  6. A mój Marley ze mną śpi w łóżku ;) Nawet teraz leży obok wyciągnięty ;) Za to na stół w życiu nie wejdzie, ale w nagrodę dostaje do swojej miski to co i my jemy ;)

    Ma Pani ślicznego psa, podrapie ją Pani ode mnie tam gdzie lubi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Tosia (york) dodałaby jeszcze: no i moja pani nie chce wylegiwać się ze mną na trawniku! A ja tak to lubię!

    OdpowiedzUsuń