Babie lato

Fot. Marcin Oleksa


Wrzesień uśmiecha się słonecznie i obejmuje mnie ciepłymi promieniami, zupełnie jakby chciał mi powiedzieć, że co prawda lato odchodzi, ale on też jest w stanie wiele mi ofiarować. Rozpieszcza mnie czerwieniąc na drzewach koraliki jarzębiny i rozciągając przede mną nić babiego lata, która błyszczy w słońcu i migocze wesoło, oplątując delikatnym muśnięciem odsłonięte jeszcze przedramiona i twarz wystawioną do słońca. Tego słońca chcę się nauczyć na pamięć. Chcę go zamknąć pod powiekami i przypominać sobie o tym ciepłym dotyku, gdy na zewnątrz zrobi się już zupełnie szaro i wilgotno; gdy chmury zawisną nisko, oddzielając ten kawałek ziemi, na którym jestem z wyboru, od koloru i ciepła pomarańczu, uwięzionego gdzieś ponad chmurami. Babie lato rozpieszcza mnie obietnicą pogodnej jesieni, a morze wdzięczy się do mnie, szepcząc, że we wrześniu potrafi być jeszcze piękniejsze niż w upalne miesiące lipca i sierpnia. 

Fot. Marcin Oleksa


Zatęskniłam i przyjechałam posłuchać ostatnich historii, które morze ma mi jeszcze w tym roku do opowiedzenia. Ten obecny czas tutaj to moje głębokie sam na sam ze sobą i tym wszystkim, co jest we mnie, co skrywam w sobie, czemu nie mam odwagi się przyjrzeć w wypełnionej obowiązkami codzienności. Podarowałam sobie ten tydzień, zostawiając wszystko i wszystkich. Nawet tych najbliższych, którym oddałam swoje życie i czas. Uciekłam, a moje Dąbki przyjęły mnie z otwartymi ramionami. W takie same, rozłożone, ciepłe i serdeczne ramiona wpadłam w Domu Wypoczynkowym "Maria". Miejsce, w które wrosłam i gdzie moje serce zapuściło korzenie. 
Obok mnie, na prawie pustej plaży, przysiadła mewa. Patrzy na mnie, zabawnie przekrzywiając łepek. Pamięta mnie? Prawdopodobnie nie, ale ja ją pamiętam. Niektóre z nich rozpoznaję po niespotykanym, wyróżniającym się upierzeniu; a jedną po złamanej nóżce, którą wciąż ciągnie za sobą, mocno utykając. Nad tą mewką, taką najzwyklejszą, szaro-burą; płakał mój młodszy synek. Nie mógł patrzeć na krzywdę ptaka, który miał w oczach cierpienie. Dziś ta sama mewa nawet nie schodzi mi z drogi. Jest tak blisko, że mogę wyciągnąć rękę i dotknąć napuszonych piór. Nie robię tego. Szanuję jej strach i jej prywatność. Przyglądam się z oddali dziękując im za to, że wciąż tu są, a ja za każdym razem gdy tutaj przyjeżdżam mam wrażenie, że czekają na mnie. Wciąż tak samo głodne i nienajedzone:)
Morze dzisiaj jest spokojne, a Dąbki wypełnione ciszą. Rozrzucone na brzegu kamyki migoczą swoimi kolorowymi oczkami. Cudowny Stwórca wymalował dziś niebo na piękny, błękitny kolor i nakreślił pędzlem gdzieniegdzie poprzerywane białe obłoczki, ułożone piętrami. Wczoraj w ogródku pani Heleny, u której zatrzymałam się na gościnną filiżankę zielonej herbaty, dostrzegłam kwitnące jeszcze mieczyki, floksy, astry i aksamitki. Przedpołudniowa kawa odzyskała swój niepowtarzalny smak, bo nie wypijam jej w pośpiechu. Zatrzymuję chwilę i oplatam ja nicią babiego lata, a potem wsuwam do walizki i zamykam, aby mi się nie wymknęła. Będę ich potrzebowała, gdy życie dokuczy, a ja zapomnę jak wygląda błękit. 
Wrześniowy dzień plecie się powoli, przynosząc mi tyle darów, które przyjmuję z wdzięcznością. Dziś rano, pod drzwiami mojego pokoju znalazłam koszyczek soczystych, słodkich malin. Dar serca, do którego z samego rana się uśmiechnęłam. Ten uśmiech pozostał na moich ustach, bo nie sposób nie dostrzec piękna, jakim przyozdabia świat wrześniowe babie lato. I nie sposób nie dostrzec ludzi, którzy to piękno noszą w sobie, cichutko i skromnie. Dziękuję, Pani Irenko!
Monika A. Oleksa


Fot. Marcin Oleksa
   

Komentarze

  1. Oj ,ale się rozmarzyłam Moniko...taki samotny wypadzik w ukochane miejsce-to musi być wspaniała sprawa. I jeszcze maliny pod drzwiami :-)Takie sam na sam z morzem napełni Cię energią i wewnętrzną siłą tak, że chyba nie nadążymy czytać tego co powstanie z tego potężnego natchnienia:-)
    I tego własnie Tobie i nam życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. Korzystaj z ostatnich podrygów lata i pozdrów ode mnie morze:) Przyjemności!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak