czwartek, 19 września 2013

Literackie czwartki: Samotność

Fot. Marcin Oleksa



Witam w kolejny, literacki czwartek. Dziś fragment mojej najnowszej książki, która zmierza ku zakończeniu; dedykuję go właśnie Tobie, w podziękowaniu za to, że jesteś ze mną; że tu zaglądasz, że czytasz te moje myśli, którymi dzielę się z Tobą z potrzeby serca. Dziękuję za to, że jesteś. 
W ręce Marii, Ejotka, Dizzy, Kwiatusi i Kasi oddaję nagrody niespodzianki za piękne komentarze, którymi podzieliłyście się ze mną. Dziękuję za te słowa i Waszą tutaj obecność. Basię, Gabrysię i Kornelię ściskam mocno; o Was, kochane też nie zapomnę:) Wszystkich najserdeczniej pozdrawiam i dzielę się słowami, którymi chcę choć trochę ogrzać ten chłód za oknem.


Fot. Marcin Oleksa


Samotność przysiadła zmęczona na ławce, obok skulonej kobiety. Noc była chłodna, a kobieta, pomimo tego, że miała na sobie sweter, najwyraźniej zmarzła, bo objęła się ramionami zupełnie jakby chciała samą siebie przytulić. Na jej zaróżowionych od zimna policzkach pozostały wilgotne ślady łez. W oczach kobiety Samotność dostrzegła pustkę. I strach. Znała to. Zbyt często spotykała takie kobiety, które patrzyły na nią niewidzącymi oczami i szeptały czyjeś imię z tęsknotą i żalem, że jest tylko Samotnością. Ta kobieta też nosiła czyjeś imię wypisane w sercu. To serce. Zwykły mięsień, pompujący krew, a jednak niezwykły poprzez ogrom uczuć, jakie potrafi w sobie pomieścić. Jedyny taki organ człowieka, który najłatwiej zranić, a najtrudniej uleczyć. Jedyny, który potrafi objąć sobą setki ludzkich istnień. Nawet szeroko rozłożone ramiona tego nie potrafią. 
Samotność zazdrościła sercu tego, że potrafi kochać. Ona umiała jedynie tęsknić. W sercu było życie; w niej była tylko pustka. Z sercem człowiek potrafił się kłócić i wyrzucać mu, że jest głupie i ciągnie tam, gdzie nie powinno. Z Samotnością nikt nie chciał nawet rozmawiać. Żaden człowiek nie czuł się dobrze w jej obecności.
Nie rozumiała tego. Przychodziła, aby wypełnić sobą pustkę. Ludzie nie potrafili żyć sami dla siebie, ale życie z innymi nie zawsze im wychodziło. Samotność zawsze miała czyjeś imię; szeptane cicho w pustej przestrzeni czterech ścian; wypłakiwane w poduszkę, ciężką od myśli krążących po głowie; wykrzyczane w bezsilności, aby zwrócić na siebie uwagę. Tylko człowiek skazywał na samotność drugiego człowieka i tylko człowiek mógł tę pustkę zapełnić. Ludzie obrażali się na Boga i odwracali do siebie plecami. W jednym domu żyli tak, jakby się zupełnie nie znali. Od ścian wspólnego mieszkania odbijała się cisza i obojętność. Człowiek krzywdził człowieka, bo nie potrafił go zrozumieć. Wysłuchać. Zatrzymać się przy nim. Wybaczyć. 
Tę kobietę, przy której przysiadła Samotność, też ktoś skrzywdził. Samotność widziała ludzkie rozdarte serca. Serce tej kobiety płakało i było tak wrażliwe na dotyk, że przyjęłoby teraz przypadkową czułość, gdyby ktoś chciał ją w tym momencie ofiarować. Samotność nie mogła się powstrzymać; wyciągnęła ręce i przytuliła zmarzniętą kobietę. Otuliła ją sobą, dając ukojenie. Na chwilę. Na krótki moment. Na czas zapomnienia. Na teraz. Bo "potem" już nie od niej zależało, tylko od siły, jaką ta kobieta nosiła w sobie... 
Monika A. Oleksa 


Do zobaczenia... wkrótce:)
 

10 komentarzy:

  1. Czekam Moniko z niecierpliwością na tę Twoją "Samotność", bo pięknie mi ona zabrzmiała, oj, pięknie... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach te serca rozdarte...coś o tym wiem,niestety...Cudnie to wszystko opisujesz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka mnie refleksja naszła..dziwna ta Samotność jest. Nie można jej właściwie w żadne ramki "włożyć". W mieszkaniu, gdzie jeden na drugiego dosłownie wpada-można wyć do księżyca z samotności,a mając przy sobie jedną tę właściwą osobę i spędzając wiele czasu samemu-w ogóle samotnym nie być.
    No to namieszałam nieźle ...:-)Mam nadzieje Moniko,że można się w tym połapać.. Czekam z UTĘSKNIENIEM na książkę. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę Gabrysiu, że nie namieszałaś a trafiłaś w dziesiątkę. Bo poczucie osamotnienia nie bierze się stąd, że nie ma się do kogo zagadać, chociaż z tego powodu też. Jednak jest też to, o czym się słyszy jako o "samotności w tłumie" - to poczucie bycia niezrozumianym, to brak zaangażowanej we mnie czyjejś obecności, czyjegoś serca. Tak to widzę.

      Usuń
  4. Ach, jaki piękny fragment, Pani Moniko. Czuję, że bardzo poruszy mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozbudziłaś mój apetyt na Twoją książkę. Staram się czekać cierpliwie, ale jestem jej bardzo ciekawa... Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  6. Monisiu, już nie mogę doczekać się tej książki. Buziaki. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  7. Ślicznie Dziękuję :)
    Kilka dni temu skończyłam czytać „Ciemną stronę miłości” – książka wzbudziła we mnie skrajne emocje. Kilka razy w oczach pojawiły się łzy oraz ogrom radości... Piękna opowieść…
    Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść ( a w międzyczasie rozejrzę się za książką „Miłość w kasztanie zaklęta” :))
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  8. o rety, ale niespodzianka ;) właśnie nadrabiam blogi, bo nie na wszystkie mam codziennie czas, a do tego choruje mi sporo córcia... i wtedy jeszcze mniej czasu... patrzę a tu ejotek wypisany... dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za niespodziankę. Przepraszam za tak późny komentarz, ale ostatnio rzadko bywam w blogosferze i powoli nadrabiam zaległości. :)

    Z niecierpliwością będę wyczekiwać Twojej książki. Strasznie spodobał mi się ten fragment:
    "Samotność zazdrościła sercu tego, że potrafi kochać. Ona umiała jedynie tęsknić. W sercu było życie; w niej była tylko pustka. Z sercem człowiek potrafił się kłócić i wyrzucać mu, że jest głupie i ciągnie tam, gdzie nie powinno. Z Samotnością nikt nie chciał nawet rozmawiać. Żaden człowiek nie czuł się dobrze w jej obecności."
    Te słowa są tak trafne i piękne, że aż wpisałam je do zeszytu z ulubionymi cytatami! Naprawdę narobiłaś mi smaka. Nigdy nie przestawaj pisać! Nigdy! :)

    OdpowiedzUsuń