Literackie Czwartki: Zapach dzikich traw

"Podobno budujesz
Swój własny dom
W głębi pustyni
Od życia nie chcesz już nic
Lecz musiałeś zachować
Wspomnienia."  Leonard Cohen


Fot. Marcin Oleksa


Obracała w rękach kartkę, którą przed chwilą wyjęła ze skrzynki. Wpatrywała się w drobne pismo, pokrywające białą przestrzeń. Znała to pismo. 
"Przesyłam pozdrowienia z mojej odwiecznej podróży po drogach i bezdrożach tego kraju. Tomasz
P.S. Zmartwychwstałem." 
Zamknęła oczy, aby powstrzymać napływające łzy. Tomasz. Wspomnienie przeszłości, która miała odejść na zawsze. A jednak powróciła. Powróciła wraz z bólem, udręką długich dni bez nadziei i powróciła z miłością. 
"Dlaczego?" - zadała sobie to pytanie, ocierając zbłąkaną łzę, która spłynęła po policzku. "Przecież minęło już tyle czasu..."
Jedna kartka z zapomnianym, zdawałoby się imieniem, poruszyła całą lawinę wspomnień, które spadły nagle, wciąż jeszcze raniąc boleśnie. Miała wtedy dziewiętnaście lat. Zdawała maturę. To był pierwszy dzień wiosny... 

Fot. Marcin Oleksa

Nie poszła do szkoły. Miała już dość tego ciągłego ślęczenia nad książkami, bez żadnej nadziei na rychły koniec. Jeszcze dwa miesiące tej potwornej męczarni, a potem... wielka próba i droga w przyszłość. 
Dzień był tak piękny, że postanowiła go spędzić w parku, właśnie tam, gdzie kierują swe kroki wszyscy zakochani, szczęśliwi, zgnębieni i ci, którzy po prostu są na wagarach. Była sama. Zostawiła grupę tych zahukanych prymusów, którzy nawet dziś tkwili w ponurych murach liceum. Ona nie dała się zamknąć w szufladce; ten dzień należał do niej. 
Rozglądała się za jakąś wolną ławką, ale niestety nie tylko ona wybrała dwudziesty pierwszy marca na swoje wagary. Park rozbrzmiewał krzykami młodych ludzi, spragnionych swobody i wolności. Wszystkie ławki były oblężone przez głośne grupki młodzieży. Chłopcy popijali z puszek piwo, obok nich siedziały roześmiane dziewczęta z wiosną w oczach. Małgorzata szukała wzrokiem jakiejś grupy, do której mogłaby się przyłączyć. Nie dostrzegła żadnych znajomych, ale usłyszała dźwięk gitary; instrumentu, który kochała. Tam właśnie się skierowała, a potem zadawała sobie pytanie, co ją zaprowadziło do tej ławki? Przeznaczenie, czy też może... przekleństwo?
Wtedy to nie miało znaczenia. Po prostu podeszła tam ze swoim nieśmiałym uśmiechem i usiadła. A potem już tylko pamiętała wspaniały głos chłopaka, który zmuszał swoją gitarę do przedziwnych i przepięknych dźwięków. 
Siedziała, nie zważając na upływ czasu i wpatrywała się w chłopaka; w jego ręce, pieszczące z czułością swoją gitarę; jego uśmiech i delikatne rysy twarzy. Wiosenny wiatr bawił się jego jasnymi włosami, niecierpliwie burząc je i szarpiąc.  Jasna kurtka nosiła ślady wielu przygód, a poszarpane spodnie zabawnie kontrastowały z białą koszulą wystającą spod rozpiętej kurtki. 
Było w nim coś, co przyciągało wzrok. Jakaś nostalgia wypisana na twarzy. Małgorzata patrzyła na niego zafascynowana i zadawała sobie pytanie: "Kim jest ten chłopak i co on takiego ma w sobie, że tak trudno mi odejść?" 
I wtedy po raz pierwszy usłyszała te słowa, które odtąd miały się przewijać w jej życiu. 
"Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć
Tęskność zawrotna przybliża nas.
Zbiegną się jeszcze tony sieroce naszych dwu planet
Cudnie spokrewnią się ciała nam. 
Jest już za późno!
Nie jest za późno!
Jest już za późno!
Nie jest za późno!" 
Jak to się stało, że nagle podszedł do niej i bez słowa podał jej dłoń? Nie wahała się. Przyjęła to wezwanie przyszłości bez żadnego słowa sprzeciwu, bez zastanowienia. 
- Jak ci na imię, piękna kobieto? - Spytał, gdy siedzieli już w kafejce i popijali czarną kawę. 
Uśmiechnęła się. Jeszcze nikt tak do niej nie mówił. 
- Gośka. A tobie?
- Tomasz. Jestem wędrownym grajkiem, wiecznym tułaczem poszukującym wciąż sensu życia i odpowiedzi na pytanie - czym jest miłość? - roześmiał się i tym przełamał wszelkie bariery nieufności. - A tak naprawdę, to jestem studentem trzeciego roku psychologii, pochodzę z małego miasteczka i... próbuję zrozumieć życie, co wcale nie jest takie proste. 
- Świetnie grasz na gitarze. Gdzie się tego nauczyłeś? 
- Gdzie? Gdzieś w życiu. Nawet nie pamiętam kiedy. Po prostu grałem od zawsze. Chyba urodziłem się z gitarą w rękach.Powiedz mi coś o sobie. 
- O sobie? W tym roku zdaję maturę i od kilku miesięcy nie potrafię rozmawiać ani myśleć o niczym innym. 
- A co po maturze? 
- Studia. A konkretnie prawo. 
- Dlaczego akurat prawo? 
Roześmiała się. 
- Czuję się jak na kozetce u psychoanalityka. Wiesz, w pewnym sensie to nie jest do końca mój wybór. 
Początkowo nieśmiała, z czasem ich rozmowa nabrała rozpędu i poufności. W zasadzie to tylko on pytał. Małgorzata odpowiadała na pytania, ale nie czuła się przesłuchiwana. Tak jakoś łatwo było opowiedzieć zupełnie obcemu chłopakowi o tym wszystkim, co się z nią dzieje kiedy budzi się w środku nocy z ogromnym strachem przed maturą, przed oblaniem, przed porażką. Mówiła mu o swojej radości, czyli zabawnym czworonogu, który nie odstępował jej na krok. Uwielbiała Maksa. Przepadała za zwierzętami. 
- A przyjaciele? - nieoczekiwanie zadał to pytanie. - Przecież musisz mieć jakiś przyjaciół. 
- Przyjaciel to zbyt ważne słowo, aby nazywać nim kogoś, kogo po prostu znasz. Mam wielu znajomych, ale tak naprawdę... to tylko znajomi. Jedynie moja mama, ona jest dla mnie tym, kim są dla innych rówieśnicy. Wiem, że mogę jej powiedzieć wszystko. 
- Naprawdę nie masz żadnych przyjaciół? 
Nie odpowiedziała, tylko popatrzyła na niego smutno swoimi szarymi oczami. 
- Nie potrafiłam ich odnaleźć. 
W milczeniu odszukał jej drobną dłoń i zamknął w swoich dłoniach. 
Monika A. Oleksa, 1995r. 


Fot. Marcin Oleksa
 
 
 


   

Komentarze

  1. To było bardzo smutne, ale zarazem piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeniosłam się w czasie......:-)Piękne,takie młodzieńcze,szkoda ,że nie można opisać westchnienia...się rozmarzyłam...

    OdpowiedzUsuń
  3. To bardzo sentymentalne. Piękne... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za zaproszenie.Będę tu zaglądać:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak