czwartek, 26 września 2013

Literackie czwartki: Niebo w kruszonce

Kazimierz osnuty jesienną mgłą...


Kuba stał w drzwiach kuchni patrząc na Agnieszkę, która drewnianą łyżką wyrabiała ciasto drożdżowe w misce. Jej opalone ramiona przypominały mu jeszcze lato, które spędzili wędrując po górach. Agnieszka pokazała mu wszystkie te miejsca, jakie przemierzała razem z Romanem. Zabrała Kubę w podróż do samej siebie i krok po kroku, z dłonią w jego ręce, zbierała pogubione kawałki życia, jakie tu zostawiła. Już nie bała się spojrzeć prawdzie w oczy. Nie oceniała i nie analizowała. Nie próbowała zrozumieć czegoś, co było ponad jej siły. Przyjęła prawdę taką, jaką dostała i zaakceptowała ją. Nadal była córką Teresy i Romana, twardą góralką, którą nie jest łatwo złamać. W prezencie od życia dostała jednak coś jeszcze - rodzinę, której się nie spodziewała i która przyjęła ją, jakby Agnieszka od zawsze w niej była. 
To ciasto, które już niedługo zacznie obłędnie pachnieć i wypełni całe mieszkanie zapachem ciepłego domu, było pieczone specjalnie dla Macieja. Wybierali się jeszcze dziś do Nałęczowa i zamierzali zostać tam aż do niedzieli. Całe trzy wrześniowe dni, z dala od pracy, którą oboje żyli na codzień. 
Kuba polubił te krótkie wypady do Nałęczowa. Odpoczywał tam, zupełnie jak w rodzinnym domu. Agnieszka tam po prostu kwitła. Ciepło domu Magdy i Macieja wypełniało ją i sprawiało, że jaśniała. Promieniała i roztapiała się w miłości, jaką ją tam zasypywano. Kuba wiedział, że w tej chwili i na tym etapie życia na jakim była teraz Agnieszka, tego właśnie potrzebowała najbardziej, a on sam nie byłby w stanie jej tym obdarować w takiej ilości, jaką ofiarowała Agnieszce Małgosia i jej bliscy. 
Agnieszka odwróciła się i widząc wpatrującego się w nią Kubę, uśmiechnęła się. 
- Długo tak stoisz? - spytała, starając się zdmuchnąć z czoła wpadającą do oczu grzywkę. 
- Jakiś czas - odpowiedział, patrząc na nią z czułością, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczał przy żadnej kobiecie. 
- I co wymyśliłeś, stojąc tak i patrząc? - spytała z przekornym błyskiem w oku.
- Że jestem szczęściarzem - odpowiedział krótko. 
Zarumieniła się, a Kuba pomyślał, że jest po prostu urocza, z tym całym swoim wdziękiem i urodą, z której nie zdawała sobie sprawy. 
- Jeśli chcesz się podlizać, to informuję cię, że ciepłego ciasta nie dostaniesz. Jak trochę przestygnie, pakujemy blaszkę do samochodu i jedziemy. 
- Jeden malutki kawałek - zrobił minę proszącego psa. Agnieszka wybuchnęła śmiechem. 
- To opłucz śliwki i wydłub z nich pestki. Zastanowię się. 
Kuba oderwał się od futryny, o którą się opierał, podszedł do Agnieszki i pocałował jej przyprószony mąką nos. 
Lubił te chwile, które spędzali razem. Nie mieli ich dużo. Studia Agnieszki i jej praca w biurze projektowym pochłaniały dużo jej czasu. Kuba spędzał wieczory w Poetce, doglądając wszystkiego i starając się, aby lokal przyciągał jak najwięcej ludzi, zachowując jednocześnie swój niepowtarzalny klimat, nad którym wspólnie z Agnieszką pracowali. Mijali się, będąc w kontakcie esemesowym i telefonicznym w ciągu dnia; dlatego chwile, które mogli spędzić razem, po prostu celebrowali. 
- Wyjmij mi jeszcze przyprawę korzenną, Kubuś. Jest w tej górnej szafce, nad moją kolekcją herbat. 
Kuba odstawił opłukane i wydrążone z pestek śliwki, i sięgnął po przyprawę, o którą prosiła Agnieszka. Uwielbiał to ciasto ze śliwkami i z kruszonką, które wypiekała jesienią. W Poetce znikało najszybciej. Zapach korzennej przyprawy długo unosił się w domu czy lokalu, dając uczucie ciepła i spokoju. Z tym drożdżowym ciastem ze śliwkami jesień smakowała wyśmienicie, a kruszonka, którą było obsypane, pozwalała choć na chwilę oderwać się od chłodu, jaki nadszedł wraz z wrześniem i poczuć niebo, które dla Kuby zamknięte było właśnie w tej kruszonce i w oczach Agnieszki, w których rok temu utonął, już na dobre. Wierzył, że na zawsze. 
Monika A. Oleksa  


Fot. Marcin Oleksa


Literackie czwartki to mój pomysł na to, aby przetrwać chłodną jesień i mroźną zimę, i poogrzewać każdego z Was ciepłem moich słów. Dzisiaj ten literacki czwartek połączył się z Przepisami ze Szczyptą Miłości:) Przepis na drożdżowe ciasto ze śliwkami znajdziecie w zakładce:) Zawsze wychodzi! 
Agnieszka i Kuba to bohaterowie mojej książki "Ciemna strona miłości". Ci, którzy czytali; już ich znają. Tych, którzy jeszcze nie czytali - zapraszam serdecznie do zaprzyjaźnienia się z nimi:) Powoli układają mi się w głowie dalsze losy moich bohaterów. Jak tylko skończę Samotność, pozwolę się poprowadzić Małgosi, Agnieszce i Maciejowi... trochę się będzie działo:)
Pozdrawiam cieplutko:) 
M.   


Żegnamy czaple i motyle...

4 komentarze:

  1. Własnie podałaś mi piękny pomysł na inaugurację mojej nowej kuchni:-)Już mi zapachniało..jutro pędzę po śliwki. Czekam już na Samotność , a teraz dojdzie jeszcze czekanie na dalsze losy ....:-).po przeczytaniu tego fragmentu,zatęskniłam za bohaterami Ciemnej strony miłości (o-j te zapłakane chusteczki...)
    Bardzo dziękuję Moniko za cudowny pomysł literackich czwartków,dzięki nim naprawdę jesień staje się barwna i kolorowa.Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Za przepis dziękuję, będę musiała go wypróbować. A Ci co nie czytali "Ciemnej strony miłości", koniecznie MUSZĄ nadrobić zaległości!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zauroczona powrotem do świata Agnieszki i Kuby, choć na małą chwilę. Czekam na dalsze losy- KONIECZNIE! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała wiadomość, że będzie kontynuacja losów bohaterów "Ciemnej strony miłości", bo już się za nimi stęskniłam :)

    OdpowiedzUsuń