Kobieta z kobietą czyli moje duchowe SPA

Nałęczowskie spotkanie Portrety kobiet w Biblii


Jaka jest twoja pierwsza myśl, kiedy przychodzi do ciebie propozycja weekendu tylko dla kobiet? To nie dla mnie. Ja tego nie potrzebuję. Ja się w tym nie odnajdę. Same kobiety? Przecież one zjedzą się nawzajem, bo wiadomo, że kobieta rzadko kiedy akceptuje drugą kobietę. Będą mnie oceniać; być może obgadywać. Dziękuję, wolę sobie tego zaoszczędzić. 
Czy nie tak reagujemy, i kierując się uprzedzeniami, odrzucamy coś, dzięki czemu spojrzałybyśmy na siebie i na tę drugą kobietę inaczej? Nie utartymi stereotypami; że mężczyźni nigdy nie płaczą, a kobietom usta się nie zamykają; że kobiety są zawistne, a męskie przyjaźnie są trwałe i prawdziwe, i bez obawy, że mnie nie zaakceptują, bo jestem właśnie taka, jaka jestem. Podarowując sobie taki prezent weekendu dla kobiet, ujrzałybyśmy esencję kobiecości i doświadczyły czegoś niesamowitego - nieprawdopodobnej więzi między kobietami, z których każda jest inna; a jednak każda nosi w sobie ten sam mianownik biblijnego powołania kobiety i dziecięctwa Bożego. 

Nasza prowadząca, Magda Grabowska

Rok temu dostałam takie zaproszenie i zmagałam się w wewnętrznej walce sama ze sobą, przekonując sama siebie, że to zdecydowanie nie dla mnie. Jestem indywidualistką i źle funkcjonuję w grupie. Ciężko mi żyć w ramach narzuconych przez innych i dopasować się do schematów, jakie ktoś dla mnie nakreśla. Od razu pojawia się we mnie bunt wobec tego, do czego muszę się dostosować i pragnienie ucieczki. Dwa dni w zupełnie nowej dla mnie sytuacji wydawało się niemożliwe i męczące. A jednak, wbrew wszystkiemu, dałam się na to namówić i w ten sposób dowiedziałam się, kim tak naprawdę jestem - cudownym Bożym naczyniem, które zostało stworzone przez doskonałego Stwórcę. Rok temu dostałam też dar, za który z wdzięcznością dziękuję - poznałam Magdę Grabowską, która i w tym roku poprowadziła konferencję dla kobiet; tym razem pokazując nam portrety kobiet w Biblii.

Konferencje Magdy są tak interesujące, że nie chce się z nich wychodzić
 


Na tej ławeczce zmieściło się nas siedem, ale jedna robiła zdjęcie:) I jeszcze był zapasik:)


Dwa dni, które napełniły moje serce pokojem i pomogły mi znaleźć właściwy drogowskaz, gdy stanęłam na rozdrożu. Symbioza kobiet, które podobnie jak ja, przyjechały na ten czas zatrzymania do Nałęczowa, zadziwiła nas wszystkie. Niewiele o sobie wiedziałyśmy. Stanęłyśmy obok siebie jako matki i żony; przyjaciółki, singielki, pracownice i te, które definiowały siebie nie w odniesieniu do innych, ale jako ja. Ja - Monika, Kasia, Paulina, Ada, Joanna, Iwona, Agnieszka, Maria, Małgosia, Magda, Amelia... 
Obserwowałyśmy się ostrożnie, poznając siebie poprzez drobne gesty i czynności, a w końcu poprzez rozmowę, która pootwierała tak wiele pozamykanych zakamarków naszych kobiecych serc. Przyjechałyśmy tam z różnymi oczekiwaniami i pytaniami bez odpowiedzi, które nas przerosły; otrzymałyśmy zaś dużo więcej, wywożąc walizki i torby pełne czegoś nieprawdopodobnego - pokoju, zrozumienia, wybaczenia, nienasycenia i głodu Słowa; i pełne poczucia własnej wartości, mierzonej nie oczami drugiego człowieka, ale Tego, który nas do tego życia powołał. Ten czas łaski, który każda z nas otrzymała, okazał się czasem odrodzenia i akceptacji. Poprzez słowa Magdy, która; jak sama mówi; jest tylko narzędziem w rękach Pana, podarowałyśmy swojemu sercu i duszy pełnej niepokoju współczesnego świata, duchowe SPA z zabiegami, które ją odnowiły, umocniły i pozwoliły wypięknieć blaskiem widocznym na twarzy każdej z nas. Stałyśmy się tam piękne - duchowo i fizycznie; i to piękno każda z nas dostrzegła. I każda z nas się nim zachwyciła, nie szukając w sobie wad i niedociągnięć, ale doskonałości Bożej miłości, którą w sobie odnalazłyśmy. Proste drogowskazy, które wskazała nam Magda, zaszokowały swoją oczywistością i właśnie tą prostotą. 

Ciuchowisko, czyli to, co kobiety lubią najbardziej...

Wśród takich krajobrazów odpoczywałyśmy

Do tego pogoda nam dopisała


Był też czas na spacer w nałęczowskim Parku Zdrojowym

Pojechałam na ten czas odnowy rozdarta i nie radząca sobie z rzeczywistością, w której się znalazłam. Pojechałam otwarta i bez konkretnych oczekiwań; a otrzymałam tak wiele, że samą mnie to zadziwia. W moim życiu zaczęły się dziać drobne cuda, które dostrzegam i za które jestem wdzięczna. Otrzymałam odpowiedź na wszystkie pytania, jakie tam zawiozłam i rozwiązałam wszystkie supły, które były we mnie. Moja rzeczywistość się nie zmieniła, wciąż jest trudno w codzienności, która kilka miesięcy temu mnie przygniotła; ale dziś potrafię spojrzeć na nią inaczej. W moim sercu jest spokój i pełne zaufanie. Zrozumiałam, że nie zmienię świata ani tego, co dla mnie przygotował; ale mogę przyjąć to i pozwolić, aby Bóg działał w moim życiu, bo ma w tym jakiś konkretny plan, Jemu tylko wiadomy. Ja mogę to jedynie przyjąć, albo odrzucić. 
Biblijne kobiety nauczyły mnie wiele. Jeszcze więcej na ich przykładzie pokazała mi Magda Grabowska, która swoim życiem świadczy o tym wszystkim, o czym nam opowiadała. Jest zwyczajną kobietą, taką jak każda z nas. I dlatego jest wiarygodna, bo mówi o tym, co bliskie, znajome; czasami bolesne, ale ludzkie. Kobieta zafascynowana Biblią, głodem której zaraża. 
Moje SPA owocuje, i wiem, że to dopiero początek. Wiem również, że gdy zacznie braknąć tych sił, z którymi wróciłam z Nałęczowa, będę mogła je odnaleźć za rok, przyglądając się sobie i Kobiecie w Lustrze, do poznania której gorąco zachęcam każdą z was! Więc do zobaczenia w czerwcu, za rok, w Nałęczowie... 
Monika A. Oleksa 

Spędziłyśmy tam naprawdę dobry czas
  
Wróciłyśmy piękniejsze i bogatsze o nowe doświadczenia i przyjaźnie

I był wśród nas jeden mężczyzna:)

Takimi słodkościami raczyłyśmy się do kawy i herbatki...


To był nieprawdopodobny odpoczynek fizyczny i duchowy

Komentarze

  1. Mam nadzieję Moniczko,,że "do zobaczenia w czerwcu za rok w Nałeczowie" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilą modlitwy
      -być
      Pełną uniesienia
      zachwytu poranka...
      spokoju wieczoru...
      Skupionym spojrzeniem,
      dłońmi złożonymi w prostocie
      Stać się taką chwilą
      ulotną...
      pełną jasności
      W szczerym polu
      usłyszeć -wołanie
      Zatrzymać się na te jedną
      z wielu
      spojrzeć w niebo
      zobaczyć
      i wrócić...

      Usuń
  2. Moniko,przeczytałam,nacieszyłam oczy tymi kobietami i co mogę powiedzieć-zazdroszczę Ci takiego spotkania w Nałęczowie...A jak pytasz o pierwszą myśl w związku z propozycją spotkania z samymi kobietami absolutnie nie mam nic przeciwko... ..A tym bardziej gdy była mowa o kobietach z kart Biblii. Tak na co dzień może nie zatrzymujemy się nad takimi tematami,też pewnie dlatego (mówię na konkretnym swoim przykładzie) że wśród osób obok mnie nie mam zbyt dużo takich ,które chciałyby rozmawiać na tematy związane z wiarą i te bardziej "duchowe"....

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę Moniko, że każdy człowiek "odpowiada" sobą na swoje potrzeby, na pragnienia serca, które odczytuje. Cieszę się, że Ty "odpowiedziałaś" tym pobytem w Nałęczowie, widać to po owocach w Twoim życiu. Ze spotkaniami tego typu jest jak z książkami - nie wszyscy czytają te same. Ważne, że czytają, bo to niewątpliwie wzbogaca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę spotkania. I jeszcze ten Nałęczów. Pewnie nałapałaś mnóstwo inspiracji, co? Pisz, Kochana, pisz, bo aż się prosi! Coś mi to mówi - ma rację?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam podobną naturę do Twojej i podobnie reaguje na zbiorowe wyjazdy tzn wysypką :)
    Twój post jednak świadczy o tym, że warto otworzyć się na takie wyzwania...będę o tym pamiętać. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak