Portrety kobiet w Biblii

Fot. Marcin Piotr Oleksa

"Jest ich wiele - młode i stare, ładne i brzydkie, mądre i mniej mądre... Każda ma swoją własną historię, a w niej jakiś fakt lub fakty, z powodu których o nich pamiętamy. Od każdej możemy się czegoś nauczyć, każda może stać się dla nas przykładem tego, co należy lub czego nie należy czynić." Magda Grabowska "Kobieta warta Królestwa"
Przez karty Biblii przewija się wiele kobiet, ale zazwyczaj czytając lub przeglądając tę Księgę Prawdy Objawionej, przemykamy się po wersetach i rozdziałach; czasami zwrócimy uwagę na fakty historyczne; czasami nawet zatrzymamy się na chwilę przy jakimś fragmencie, ale tak naprawdę nie zastanawiamy się nad tym, kim były te kobiety i co przeżywały. I chociaż żyły tyle lat, a nawet wieków przed nami; w innej kulturze i warunkach; w innych środowiskach; to jednak myślimy i czujemy podobnie. Jesteśmy takie same jak one. Mamy podobne serca, w których jest tak wiele emocji, rozterek, uczuć i lęków; i ta sama miłość.
W ostatni weekend miałam okazję przyjrzeć się im dokładniej i razem z nimi przejść drogę, na której wielokrotnie się potykały, błądziły i wątpiły. Zupełnie jak my, współczesne kobiety, zapędzone i dźwigające na swoich barkach zdarzenia i zadania, które często nas przerastają. A jednak narzucamy je na plecy i idziemy przed siebie, zupełnie jak one. I jak one, kobiety z kart Biblii, popełniamy wiele błędów, które potem; w taki czy inny sposób; owocują w naszym życiu i życiu naszych bliskich.
Od czasów naszej pramatki, Ewy, od której wyszedł grzech; my kobiety nieustannie błądzimy. Szarpiemy się same ze sobą, buntujemy przeciw rzeczywistości w jakiej żyjemy, wszystko chcemy robić własnymi siłami i nie potrafimy się uczyć na błędach innych. I nawet jeśli dostajemy wyraźne znaki, że nie tędy droga, często je lekceważymy. Bo przecież my wiemy lepiej, co dla nas dobre. Ale czy aby na pewno?
Sara, która później otrzymała imię Saraj, wraz ze swoim mężem Abrahamem opuszcza ziemię rodzinną i dom swojego teścia, i razem z Abramem udaje się w ciężką drogę, o której celu tak naprawdę niewiele wie. Na kartkach Biblii są to dwa wersety, przez które prześlizgujemy się wzrokiem. Nie poświęcamy im wielkiej uwagi, a przecież za tą decyzją opuszczenia rodzinnego miasta i wszystkich bliskich, których tam zostawili, kryje się ogromnie wiele rozterek, strachu, wątpliwości i na pewno wiele wylanych łez. Dziś też wiele z nas staje przed taką decyzją, więc tym bardziej jesteśmy w stanie zrozumieć Sarę i pomyśleć o niej jak o jednej z nas. Bliskiej, bo też miała problemy. Lata oczekiwania na dziecko i towarzyszące jej na przemian - nadzieja, zazdrość, zwątpienie, a w końcu zobojętnienie i brak wiary w to, że zostanie matką. Żal do męża za to, że zawiódł i pozwolił na to, aby została kochanką faraona, i w końcu emocjonalne oddalenie, bo zabrakło gdzieś porozumienia i łączącej ich jedności małżeńskiej. Choć żyła tysiące lat przed nami, potrafimy ją zrozumieć, bo była taka jak my. 
Podobnie jak Rebeka, Lea i Rachela. Tamar i Rachab. Miriam, Deborah i Rut. Maria i Marta. Maria Magdalena i Maria, matka Jezusa. Biblia jest fascynująca, gdy pozwolimy się jej  poprowadzić i wczytamy się z uwagą w zapisane w niej słowa. W każdej z tych kobiet odnajdziemy cząsteczkę siebie. Swoją kobiecość i podobną sytuację, w jakiej się znalazła. Podobne rozterki i problemy, z jakimi musiała się zmierzyć. 
Rebeka walczyła z obojętnością męża i jego przywiązaniem do matki, o której nie umiał zapomnieć. Walczyła o miłość dla niej samej, a nie o zwykłe przywiązanie, bo była dobrym pocieszeniem po śmierci swojej teściowej - Sary. "Izaak miłował ją, bo była mu pociechą po matce." Rdz24, 67. Czy któraś z nas chciałaby być w ten sposób kochana przez mężczyznę? Jak bardzo musi to boleć i jak bardzo cierpi poczucie własnej wartości, jeśli mąż nie widzi w żonie kobiety, tylko pocieszycielkę?
A Lea i Rachela, dwie siostry, kochające tego samego mężczyznę? Jak bardzo jedna musiała nienawidzić tej drugiej wiedząc, że musi się tym mężczyzną dzielić i że tak naprawdę nigdy nie będzie należał zupełnie do niej? Zazdrość i zawiść towarzyszyły tym kobietom od pierwszego momentu, kiedy tylko w ich domu zjawił się Jakub. Te uczucia tkwiły między nimi do końca, przez wiele długich lat, w czasie których dzieliły wspólnie jedno gospodarstwo i jednego męża, rozdartego między nimi dwiema. Jego serce należało do Racheli, ale to Lea kochała go mocniej i prawdziwie; i to Lea dała mu synów, przedłużenie linii rodu. Jak musiała się czuć wiedząc, że nawet będąc z nią, Jakub myśli o Racheli? Ile żalu musiało być w jej sercu, gdy widziała spojrzenie Jakuba, którym wpatrywał się w jej siostrę? Jestem empatką, potrafię to poczuć i jest mi ogromnie żal ich obu. Bo Rachela patrzyła na powiększający się brzuch siostry i na gromadkę synów, którymi Lea była otoczona; a sama, pomimo ogromnego pragnienia bycia matką, nie mogła nią być. 
Dramat, rozpacz i wiele nieprzemyślanych decyzji, które potem miały wpływ na dalsze losy całej rodziny. 
Widzę to. Widzę te kobiety, które zamknęły w sercu tak wiele miotających nimi uczuć. Potrafię odczuć ich niemal fizyczny ból, gdy były odtrącone, niezrozumiane, lekceważone lub kochane za mało. Widzę Tamar i Rachab, narażające swoje życie dla czegoś, co zrozumiały dzięki temu, że umiały słuchać. Widzę krzątającą się po domu Martę, pełną kobiecych pretensji; i zasłuchaną w słowa Jezusa Marię, która zostawia wszystko czując to, czego apostołowie jeszcze nawet nie podejrzewali i nie rozumieli. Widzę jej ostatnie spotkanie z Jezusem, gdy namaściła Go olejkiem nardowym, i widzę to spojrzenie pełne bólu, w którym tak wiele Mu powiedziała, choć jej usta milczały.
Kiedy wejdziemy między wersety Biblii i wczytamy się w słowa tam zapisane, zobaczymy to wszystko własnymi oczami. Być może wielu słów i zdarzeń nie zrozumiemy; być może wielu nie będziemy chcieli przyjąć; to nie jest ważne. Ważne jest to, że śledząc portrety kobiet zapisane w Biblii, dowiemy się również czegoś o sobie i znajdziemy choć jedną, która w trudnych chwilach szepnie cichutko, że wszystko można przetrwać i że z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji Pan Bóg wyprowadza jakieś dobro, tylko trzeba Mu zaufać i przestać walczyć własnymi siłami. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Piotr Oleksa
          

Komentarze

  1. Czekałam już na ten wpis Moniczko- nie jest łatwy i pewnie rano przeczytam go drugi raz. Ale już widzę , że warto było rok czekać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, warto było, Gabrysiu! Dostałam tak cudowny i kojący czas, który uleczył wszystko, że teraz mam siłę do przyjęcia rzeczywistości takiej, jaka jest. I dzieją się cuda! Moje, prywatne, ale nieprawdopodobne. Już rozpoczęłam czekanie na kolejny czerwcowy weekend za rok...

      Usuń
  2. Biblia jest fascynującą Księgą, w której zawarta jest historia niejednego ludzkiego życia - kobiet i mężczyzn. Zawsze mnie uderza w niej jedno - ci ludzie żyjący tak dawno temu byli tacy sami jak my - tak samo marzyli, pragnęli, kochali, popełniali błędy i osiągali swoje cele. To samo przychodzi mi na myśl, gdy widzę w muzeach zachowane pozostałości ludzkiego zwyczajnego życia - garnki, biżuterię, zabawki.
    Czytałaś kiedykolwiek powieści Marka Haltera? Napisał kilka właśnie o tych znanych postaciach kobiet z Biblii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam, Basiu, nic tego autora, ale teraz już wiem, że sięgnę po niego. Biblia mnie zafascynowała i zasiała ziarenko, które na razie pielęgnuję i się mu przyglądam. Poczekam...

      Usuń
  3. Podpisuję się pod powieściami Marka Haltera - warto je poznać,te,które czytałam"Sefora","Królowa Saby" "Ewangelia wg Marii,Matki Jezusa" właśnie pokazują nam kobiety z Biblii.O ile mogę chcę zwrócić uwagę na Serię "Przyjaciele Pana Jezusa"Frances Alice Forbes a wśród nich Św.Teresa z Avili, Św. Monika,Św.Katarzyna ze Sieny....także inni ...ponieważ je dopiero wypożyczyłam z biblioteki zachęcona - dopiero po przeczytaniu mogę z czystym sumieniem polecić jako coś wartościowe,ale intuicja mi podpowiada ,że z wielką przyjemnością się w nie zagłębię.....

    OdpowiedzUsuń
  4. Grażynko, na pewno sięgnę po te lektury; szczególnie zainteresowała mnie moja imienniczka. Po przeczytaniu czekam na Twoje wrażenia:) Pozdrawiam serdecznie!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety z faktem ze Abraham zgodził się aby Sara była kochanką faraona zgodzić się nie mogę. Jest to raczej uwarunkowanie kulturowe w którym kobieta miała niższy status niż mężczyzna powiązany z faktem strachu i własne życie i braku zaufania do obietnicy danej przez Boga.Podobna sytuacja będzie jeszcze występowała w następnych pokoleniach.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak