Cudze chwalicie... Spotkanie autorskie w Jutrosinie

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

" Kilka lat temu wracałem z delegacji. Była wiosna, dzień coraz dłuższy, jechałem spokojnie, nigdzie się nie spiesząc. Lubię w czasie jazdy oglądać naszą Polskę, bo uważam, że naprawdę jest piękna. W pewnej chwili zobaczyłem pole rzepaku, który akurat kwitł. Ten intensywny żółty kolor tak mnie zachwycił, że przystanąłem na poboczu, włączyłem światła awaryjne i postanowiłem utrwalić ten widok. I wtedy na jednym z kwiatów dostrzegłem pszczołę. Podszedłem bliżej, zrobiłem zbliżenie i złapałem tę chwilę." Monika A. Oleksa 

Ten fragment mojej najnowszej książki "Samotność ma twoje imię"  został przywołany na spotkaniu z Czytelnikami w Jutrosinie, niewielkim miasteczku, położonym w południowo-zachodniej części Wielkopolski, w powiecie rawickim. To tutaj, dzięki Sabince Tyrakowskiej, która była inicjatorką wszystkich moich spotkań autorskich w Wielkopolsce, bardzo szeroko otworzyły się dla mnie drzwi jutrosińskiej  Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy, a ja miałam ogromną przyjemność poznać panią Kamilę Malechę, pod której troskliwymi skrzydłami znajduje się biblioteka; oraz spotkać się z cudownymi Czytelnikami, którzy w Wielkopolsce mnie po prostu zaskoczyli.
Pani Kamila i pan Stefan Malik całymi sobą zaangażowali się w przygotowanie spotkania, które pani Kamila poprowadziła w taki sposób, że była to pasjonująca rozmowa między nami, i między Czytelnikami. Przyjeżdżając tutaj z wszystkimi trzema tytułami, na nowo z zaskoczeniem je odkrywałam. Każdy z nas jest inny, każdy na co innego zwraca uwagę i co innego jest dla niego ważne. Wiele fragmentów, do których wracają moi Czytelnicy, powtarza się. Cytowane są te same zdania, które budzą podobne refleksje. Jutrosin pod tym względem niesamowicie mnie zaskoczył. Nigdy wcześniej postać Bromby z "Miłości w kasztanie zaklętej", nie wzbudziła takiego zainteresowania, jak tutaj. Ta, zdawałoby się, epizodyczna postać, zatrzymała na dłuższą chwilę, ogrzała i sprawiła, że w sali Czytelni zrobiło się po prostu gorąco. 

Gabrysine Eulalie podróżują ze mną na każde spotkanie autorskie:) 

Zostałam bardzo serdecznie przywitana przez panią kierownik Kamilę Malechę
Obie doskonale się czułyśmy w swoim towarzystwie
Kamila Malecha. To pod jej troskliwą opieką znajduje się jutrosińska biblioteka
Każde spotkanie z Czytelnikami to duże emocje 

Wiele ciepła zostało wymienionego między ludźmi tego wieczoru. Cudowni jutrosińscy Czytelnicy bardzo żywo włączali się w dyskusję i chętnie dzielili swoimi przemyśleniami. Nie bali się również stawiać trudnych pytań, które mnie, jako autora, skłaniają do głębszych refleksji, prowadzących do wewnętrznego ubogacenia i pisarskiego rozwoju. 
"Dlaczego w dzisiejszym świecie nie nazywamy śmierci po imieniu, tylko zamiast słowa "umarł", używamy "odszedł"? Dlaczego pani boi się używać tego słowa i nazywać rzeczy po imieniu?" - to pytanie usłyszałam od pani Ewy Pospiech, emerytowanej nauczycielki języka polskiego, której opinia tak wiele dla mnie znaczy, dlatego, że jest niesamowitą, mądrą kobietą, dobrym nauczycielem "starej daty", kiedy jeszcze szkoła miała jakiś autorytet, a młodych ludzi rozwijało się intelektualnie. 
Pytanie pani Ewy uświadomiło mi, że rzeczywiście boimy się - ja również - używać słów ostatecznych, takich jak "śmierć". Zasłaniamy się eufemizmami typu "odszedł", aby złagodzić wydźwięk nieuchronności i przemijania. A przecież każdy z nas jest świadomy tego, że nasze życie tutaj jest tylko pewnym etapem, wędrówką, która wcześniej czy później się skończy i zostanie przerwana właśnie przez śmierć, która, jako ostatnia, zostanie pokonana... 

Pani Ewa wykształciła wiele pokoleń młodych ludzi. Kobieta wielkiej mądrości. 
Cisza i zasłuchanie towarzyszą każdemu mojemu spotkaniu

Pani Kamila była bardzo profesjonalnie przygotowana do naszego spotkania
Pan Irek Mikołajewski, wspaniały człowiek, którego można słuchać godzinami

Na wieczorze autorskim w jutrosińskiej bibliotece spotkała mnie rzecz wyjątkowa - fragment mojej książki został przeczytany przez mężczyznę, i wybrzmiał w ciszy i zasłuchaniu niezwykle. Inaczej, choć równie emocjonalnie, jak fragmenty odczytywane przez kobiety. Serdecznie dziękuję panu Ireneuszowi Mikołajewskiemu, kustoszowi Muzeum Ziemi Jutrosińskiej, za to, że podjął się tego zadania i włożył tyle emocji w interpretację tekstu. Dziękuję również i za to, że - na prośbę przecudnej pani kierownik, Kamili Malechy, po zakończonym spotkaniu z Czytelnikami miałam możliwość obejrzenia Jutrosina "od podszewki". Pan Irek zaprosił nas do zwiedzenia swojego muzeum, do którego eksponaty gromadził przez wiele lat, ocalając pamięć o przeszłości od zapomnienia, a później zabrał naszą mała grupę do niesamowitego kościoła św. Elżbiety, który zwiedziliśmy nocą, podziwiając ugwieżdżone sklepienie w świetle żyrandoli. 
Kościół św. Elżbiety to prawdziwa perła w Jutrosinie, nazwana "kolorową bajką z błękitu, złota i purpury". Jego piękno zapiera dech. Zbudowano go w latach 1900-1902, a jego fundatorem i kolatorem był książę Zdzisław Czartoryski ze Starego Sielca, który w ówczesnej Wielkopolsce był znanym działaczem politycznym oraz wielkim miłośnikiem i kolekcjonerem dzieł sztuki. Dlatego w kościele św. Elżbiety znajduje się wiele cennych i wartościowych dzieł, wykonanych przez znanych polskich artystów z początku XX wieku. W tym kościele "spotkałam" moją świętą patronkę, św. Monikę, przedstawioną w płaskorzeźbie wyrzeźbionej nad ołtarzem, przyjmującą ostatnią Eucharystię z rąk swojego syna, św. Augustyna. To spotkanie wieczorną porą i możliwość obejrzenia tej świątyni, dzięki uprzejmości księdza proboszcza Tadeusza Jaskuły, który specjalnie dla nas ten kościół otworzył - za co z całego serca mu dziękujemy!, było dla mnie ogromnym duchowym przeżyciem i wyraźnym znakiem, że Pan Bóg jest przy mnie obecny we wszystkim, co robię - moim życiu osobistym, zawodowym, w moich książkach i spotkaniach z Czytelnikami. Jest wszędzie tam, gdzie Go zaproszę i gdzie znajdę dla Niego miejsce. Tym wieczornym wyciszeniem w jutrosińskim kościele św. Elżbiety dał mi znać, że mi błogosławi w podejmowanych zadaniach i da mi swoje wsparcie, gdy wydawać się będzie, że coś jest ponad moje siły i nie udźwignę kolejnego ciężaru.
Dlatego tak bardzo jestem wdzięczna Sabince, pani Kamili i panu Irkowi za to, że podzielili się ze mną tą jutrosińską perłą. 



Wspaniali ludzie, którym jestem ogromnie wdzięczna za gościnność i serdeczne przyjęcie
Każdemu z osobna - DZIĘKUJĘ! 
Witraże projektu Józefa Mehoffera w kościele św. Elżbiety
Prawdziwa perła Jutrosina
Te niebiańskie sklepienia zjawiskowo wyglądają w nocy
W Jutrosinie anioły są kobietami:) 
Warto tu przyjechać, aby zobaczyć to na własne oczy

Warto przyjechać do Jutrosina, choćby dla obejrzenia samego kościoła św. Elżbiety, z przepięknymi witrażami projektu Józefa Mehoffera. To miasteczko przyciąga nie tylko atrakcyjnym położeniem, urodą krajobrazu, bogactwem przyrody, piękną architekturą i zabytkami, ale też długą i bogatą historią, oraz ciekawymi ludźmi, których gościnność poznałam i doświadczyłam. 
Aby poznać magię tego miejsca oraz jego historię i współczesność, trzeba tu przyjechać i zasmakować osobiście czystego powietrza, spokoju i bliskiego kontaktu z przyrodą. 
Ja przywitałam się z Jutrosinem obiecując sobie, że wrócę tu, aby spróbować prawdziwych klusków parowanych, polanych sosem i podanych z roladą i modrą kapustą, oraz zatrzymać się przy ludziach, którzy tak serdecznie mnie tutaj przyjęli, pokazując uroki Wielkopolski. Za wszystko, z serca Dziękuję! 
Monika A. Oleksa     

Ulubione momenty... :)
Indywidualne rozmowy z Czytelnikami zawsze unoszą moje skrzydła wysoko
Młodzi Czytelnicy też wiele mieli do powiedzenia... :) 
Moje bordowe pióro, wiernie przy mnie obecne... 
Sabinko, Kamilo i Izo - DZIĘKUJĘ! 

Komentarze

  1. Patrząc na kalendarz Twoich spotkań, uświadomiłam sobie, że mieszkam w niewłaściwej części Wielkopolski. :) Ale co się odwlecze, to nie uciecze.
    Kościół w Jutrosinie faktycznie prezentuje się wspaniale.
    Moniko, gorąco Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kornelio, wszystko ma swój czas - nasze spotkanie też. Ono będzie, ja już to wiem, bo czuję to w okolicy serca, a czekanie na zobaczenie Cię i porozmawianie z Tobą osobiście jest jak czekanie na Gwiazdkę:) Samo czekanie jest już radością!
      Jutrosin turystycznie polecam, wybierzcie się tam na wiosnę.
      Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko:)
      M.

      Usuń
    2. Oczywiście, że się spotkamy. Jeśli nasze drogi nie skrzyżują się wcześniej, to przecież jesteśmy umówione w Dąbkach. :)
      Z tym czekaniem też masz rację - jest to prawie takie przyjemne, jak to na co czekamy. Muszę przyznać, że mnie już ogarnia nastrój świąteczny. :)

      Usuń
  2. Ja myślę, że lgnie swój do swego:) I swój na swego oddziałuje. Bo nie tylko przeciwieństwa się przyciągają. Podobne także. Jak na Twoich spotkaniach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, co takiego przyciąga mnie do Ciebie, droga My? :D Chyba raczej nie przeciwieństwo...
      Pozdrawiam serdecznie, przesyłając dużo ciepła, którym dziś w kolejnej bibliotece zostałam obdarowana.
      M.

      Usuń
  3. Ile nowych rzeczy się dowiaduję....o Jutrosinie nawet dotąd nie słyszałam....oczywiście do teraz.A kościół św. Elżbiety...z tymi przepięknymi witrażami.W tym roku przecudne witraże widziałam w Wiślicy....też taka perełka....To niezapomniane .....pozostawia wrażenie ..takie spotkania.....z ludźmi...Zgadzam się ,że "boimy się",obawiamy nazywać niektóre rzeczy po imieniu.....tak czasami krążymy....sama niekiedy przyłapuję się na tym....Jutrosin-kojarzy mi się z "jutrem" bliższym lub dalszym więc ...zapisuję w jednej szufladce (w głowie) ,że to miejsce warte zobaczenia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj warte, Grażynko, warte obejrzenia i zatrzymania. Ludzie serdeczni i gościnni, miejsce skromne, ale piękne, a kościół św. Elżbiety - zachwycający! Mnie też Jutrosin kojarzy się z 'jutrem' i myślę, że pochylę się nad tym w którejś z moich form literackich...
      Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko, życząc miłej lektury Gabrysiowego tomiku:) Piękny, prawda?
      M.

      Usuń
    2. Piękny ,a przy tyn format.....jak najbardziej trafiony....chętnie wracam do niektórych wierszy,szczególnie tych ,które mnie urzekły ,zachwyciły ....jeszcze na blogu....teraz jest łatwiej...a patrząc na te kłosy z chabrami....robi się cieplej,lepiej....mimo tego co za oknem...

      Usuń
  4. Wiele ciepłych słów... piękna relacja:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, pani Olu:) Pani obecność tutaj zawsze krzepi i raduje:)
      Pozdrawiam serdecznie!
      M.

      Usuń
  5. Moniko, Twoje życie mnie zachwyca, imponujesz ty, co robisz, z kim się potykasz, kim się otaczasz. Przyciągasz ludzi. Ja zajęta trochę innymi rzeczami, dopiero kończę "Samotność", a wiesz, co mi się najbardziej podoba? Postaci starszych osób, a więc Hanna, Janina, Danuta....imponują mi mądrością, a to cecha, której czasami bardzo brakuje. Wiedzę można nabyć, ale z mądrością trzeba się urodzić:)
    Kościół - cudowny, długo stałabym wpatrzona w górę:) Wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko, co otrzymuję, traktuję jak dar. Nawet te trudne sprawy, których dotykam ( a jest ich w moim życiu dużo...), przyjmuję jak dar, który jest po coś. Pomimo tego, że przechodzę moment buntu i niezrozumienia, po jakimś czasie przychodzi zaufanie i zawierzenie. I wdzięczność za te wszystkie chwile, zdarzenia i ludzi - które dostaję.
      Lubię spotkania ze starszymi ludźmi. Zawsze mnie ubogacają, a pierwowzorem Hanny jest moja Babcia... podzielisz się emocjami i wrażeniami po skończonej lekturze?
      Pozdrawiam najserdeczniej, polecając odwiedziny w Jutrosinie. Od Ciebie to całkiem niedaleko:)
      Imienniczka:)

      Usuń
  6. Uwielbiam czytać relacje z Twoich spotkań. Jest w nich tyle ciepłych słów o ludziach. Przyciągasz...przyciągasz... ludzi szczególnych, ciepłych i dobrych. Jutrosin Grażynce kojarzy się z jutrem i mnie też, bo być może kiedyś tam zawitam. Może to nie będzie jutro, ani pojutrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodoba Ci się Jutrosin, Gabrysiu! Pani Kamila też:) Właściwa osoba na właściwym miejscu. Lubię te spotkania z ludźmi. Ogromnie dużo wnoszą w moje życie, zaskakują i zawsze są "po coś". A przecież każdy człowiek to dar... Za Ciebie nieustannie dziękuję.
      Przytulam mocno!
      M.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak