czwartek, 20 października 2016

Jesienna magia liter - Spotkanie autorskie na lubelskiej Starówce

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Zapachniało babim latem i zaiskrzyło kolorami jesieni w przytulnej i bardzo klimatycznej bibliotece na Starym Mieście w Lublinie, w piątkowy wieczór 30 września. Obok dobrych, mądrych książek rozłożyły się rumiane i roześmiane jabłuszka, przypominając o tym, że jesień to również czas przetworów, które pozamykane w słoikach, przechowują dla nas smak lata; i czas pachnących szarlotek i drożdżowego ciasta ze śliwkami, i z obowiązkową kruszonką! 
W wyjątkowo ciepły wrześniowy wieczór Pani Jesień usiadła obok zasłuchanych czytelników w Filii nr 21 MBP w Lublinie, uśmiechając się lekko melancholijnie i przysłuchując rozmowie, którą w bardzo subtelny i liryczny sposób poprowadziła pani Anna Rafalska, kierownik bibliotecznej Filii nr 21 na Starym Mieście. 

Anna Rafalska, nieoceniona kierownik Filii nr 21 w Lublinie

Słowa okręcały się wokół Słuchaczy niczym pajęcza przędza, zaczepiając o drżące struny serca i prowokując do refleksji i zatrzymania przy skomplikowanych niejednokrotnie emocjach i uczuciach poukrywanych głęboko w sobie. Pytania pani Ani były mile zaskakujące i nieoczywiste, dzięki czemu nasze spotkanie stało się żywą i interesującą rozmową, w czasie której dotknęłyśmy nieba codzienności, doceniając wyjątkowość zwyczajności. 


Fot. Marcin Piotr Oleksa
Fot. Marcin Piotr Oleksa 

Dlaczego piszę o miłości? Niby zwyczajne pytanie, a ile w nim ładunku emocjonalnego. Piszę, bo jej potrzebuję, jak każdy z nas. Piszę o niej, bo jest mi bliska, podobnie jak ludzkie sprawy, których dotykam w mojej codzienności. Żyję blisko ludzi. Nie zamykam się w swoim świecie pisarza i nie izoluję od drugiego człowieka, ale współodczuwam go wchodząc w jego codzienność. Obserwuję. Rozmawiam. Jestem. Nie wymyślam swoich postaci i ich problemów w ciszy pokoju, w którym nikt mi nie przeszkadza, ale wchodzę w życie, doświadczając go całą sobą. W ten sposób rodzą się moje postaci, głęboko zakorzenione w życiu, którego nie stwarzam wyobraźnią, a jedynie podpatruję i nieco ubogacam swoim współodczuwaniem. 


Fot. Marcin Piotr Oleksa 



Która forma literacka jest mi bliższa - powieść czy opowiadanie? Zaczęłam od opowiadań, ale od kilku lat skupiam się głównie na powieściach. Która z tych form jest trudniejsza? Która stawia pisarzowi wyzwanie? O tym wszystkim opowiadałam w bibliotecznej czytelni pachnącej jesiennymi jabłkami. To motyw, który doskonale wkomponował się w moją najnowszą książkę, nad którą obecnie pracuję, a w której jabłonie odegrają ważną rolę, podobnie jak miłość, której w "Niebie w kruszonce" nie poświęciłam tyle miejsca co w poprzednich powieściach, i za którą moje Czytelniczki zatęskniły :). 
Cała kompozycja, podobnie jak i niepowtarzalny klimat Filii Stare Miasto to dzieło cudownych i ciepłych kobiet "A": Ani i Agnieszek. Z całego serca dziękuję Annie Rafalskiej, Agnieszce Cholewa i Agnieszce Małysz za przygotowanie spotkania, jak zwykle magiczną atmosferę, serdeczność którą otaczają już od wejścia, za wspierający uśmiech i to "coś", dzięki czemu nie chce się stamtąd wychodzić. Dobrze, że są takie miejsca w Lublinie jak to, w sercu Starego Miasta. Niby niewielka biblioteka, ale jakże wielka dzięki tym, którzy do niej zaglądają, i dzięki kobietom z pozoru zwyczajnym, ale jakże kreatywnym i współodczuwającym tych wszystkich, którzy przychodzą do Filii nr 21 nie tylko po książkę, ale po coś więcej. Po dobre słowo. Po bliskość. Po to, aby ktoś ich wysłuchał, coś doradził lub podpowiedział. I również po to, by pouczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych, które z takim zaangażowaniem organizują niesamowite kobiety "A", chcąc czegoś więcej dla Lublina i szeroko pojętej kultury. 


Pani Ania Rafalska i jedna z jej cudnych Agnieszek. I ja :) 
Chwile po spotkaniu cenię najbardziej! 
Lubię wracać do magii tego miejsca... 

Tak ciepłe wieczory jak ten wrześniowy już nie powrócą w tym roku. Jednak to ciepło, które udało nam się zgromadzić poprzez ludzi w jednej, niewielkiej bibliotecznej sali, pozostanie nie tylko jako rozgrzewające wspomnienie, ale żar, który będzie tlił się w sercu i wypełni sobą te wszystkie dni chłodu jakich doświadczamy, poprzez życzliwą obecność ludzi takich jak pani Ania i jej Agnieszki, poprzez takie miejsca jak Filia Stare Miasto w Lublinie, i poprzez książki, które w magiczny sposób łączą czytelnika z autorem, tworząc nierozerwalną więź, jakiej nie zastąpi żaden serial ani portal społecznościowy. A jesień sprzyja czytaniu i takim osobistym relacjom jak człowiek i książka, do sięgania po które gorąco zachęcam, bo nic tak nie rozgrzewa i nie wlewa w wątpiące serce człowieka i jego naturę poddającą się jesiennej depresji tyle nadziei, ile dobre słowo, zamknięte na kartkach książki, która może stać się niecodziennym przyjacielem w codziennym zabieganiu. 
Monika A. Oleksa 









10 komentarzy:

  1. To musiał być bardzo przyjemny wieczór

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był dobry czas, który ubogacił obustronnie w relacji autor-czytelnik. Chwile, do których długo jeszcze będę wracać wspomnieniem...
      Pozdrawiam ciepło i jesiennie:)
      M.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. :)
      Podobno dotykiem i bliskością leczę skuteczniej, przytulam Cię więc mocno!
      M.

      Usuń
  3. Pięknie opisujesz, Moniko te spotkania. Ciepło z nich płynie i cała magia przyjaznych uczuć. Aż wstyd mi się zrobiło, że nie chodzę do biblioteki, tylko kupuję książki oraz pożyczam od koleżanek lub wymieniam się z najbliższymi, a potem czytam w domu, w pracy, w poczekalni... Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie opisane, bo i ludzie, których tam spotykam, Ulu, są piękni. Dają mi tyle dobra w słowach, wzruszeniu, rozmowie i obecności, że jedyne czym mogę się odwdzięczać oprócz prostego "Dziękuję!", to posplatane w powieść zdania, do których mnie motywują. A przesłań w tych zdaniach jest tyle, że czasami przychodzi refleksja, czy starczy na to życia, bo przecież każdy dzień jest dokładnie policzony... A biblioteki to magiczne miejsca, ale ich magia zależy od tych, którzy nimi kierują...
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i ciepło w te chłodne, ale jakże piękne jeszcze, jesienne dni :)
      M.

      Usuń
  4. Kochana Moniko:)
    Piękne spotkanie i piękny jego opis, jak zawsze zresztą! Trzymam rękę na pulsie i przypominam o Tobie w mojej bibliotece przy każdej okazji. Wierzę, że w jakimś momencie się uda! Pozdrawiam najserdeczniej z zasnutych jesienną mgłą Tychów:)
    Marysia
    P.S. Czytam obecnie poleconą przez Ciebie książkę Cecelii Ahern "Zakochać się". Uwielbiam takie psychologiczne opisy stanów wewnętrznych bohaterów, jakie serwuje autorka. Niesamowite, jak wiele można odkryć w drugim człowieku, jeśli nie patrzy się tylko "naskórkowo"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybieram się na Śląsk w marcu, więc trzymaj rękę na pulsie, Marysiu :)
      A wiesz, że ja kocham mgłę? Za jej płaszczem zawsze jest tajemnica, którą próbuję odkryć wyobraźnią... Jesień to mój najlepszy czas, twórczy i przynoszący dni wypełnione po brzegi. Lubię jej melancholię i deszczową melodię, w którą wsłuchuję się przy ulubionej herbacie. Jestem herbaciarą, a jesienno-zimowe nuty smakują mi najbardziej.
      A książka "Zakochać się", pomimo banalnego tytułu, zaskakuje tym głębszym spojrzeniem na człowieka, prawda Marysiu? Twoje refleksje i spostrzeżenia są bardzo celne, i zgadzam się z Tobą w 100%!
      Ściskam Cię bardzo mocno!
      M.

      Usuń
  5. Ja też lubię magię tego miejsca - już niedługo...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, ale się pięknie zapisałaś komentarzowo - 22 paździenika, 22.22! Ty to potrafisz:D. Lublin na Ciebie czeka! My też!
      Ściskam i cmokam!I już się cieszę na kuchenne pogaduchy! :)
      M.

      Usuń