Spotkania

Fot. Marcin Oleksa 



Czasami w naszym życiu spotykamy kogoś, zupełnie tego nie oczekując. I najczęściej jest tak, że to pierwsze spotkanie zupełnie nie zapowiada "rewolucji", która potrafi odmienić nie tylko sposób, w jaki żyjemy, ale i nas samych. Nie przywiązujemy wagi do ważności takiej znajomości, bo przecież codziennie przez nasze życie, w ten czy inny sposób, przewijają się ludzie i nie zawsze się przy nich zatrzymujemy. Co więc sprawia, że jedno z tych spotkań może być tak wyjątkowe? 
Zauważyliście, jak trudno zaufać komuś w dorosłym życiu? Dzieci nie mają z tym problemu, po prostu podchodzą do siebie i zaczynają wspólną zabawę, która często potem naturalnie przechodzi w przyjaźń. My mamy z tym trudności. Budujemy wokół siebie mury, którymi odgradzamy się od świata, lub "kolekcjonujemy" znajomych, dla których tak naprawdę znaczymy tylko tyle, że znajdujemy się gdzieś wśród wielu innych, znanych im osób, ale tak naprawdę, niewiele znaczymy. 
Jak poznać, że ta osoba, na którą w dorosłym życiu wpadamy nieoczekiwanie, jest właśnie obietnicą przyjaźni, o jakiej marzyłyśmy, będąc dziewczynkami? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie i sama się nad tym zastanawiam. Wierzę jednak, że pewne spotkania i osoby, które pojawiają się bez uprzedzenia, nie są przypadkowe, tylko gdzieś tam, w górze, dla nas zapisane. Ludzie, którzy wchodzą w nasze życie tak głęboko, że zastanawiamy się, jak to było gdy ich nie było, są posłani, aby coś swoim życiem nam powiedzieć i aby w nasze wnieść coś, czego w nim zabrakło. 
Spotkania... tak często są zwyczajne, banalne i nic nie zapowiada tego, że tyle dobrego nam przyniosą. Zaczyna się od wymienionej uprzejmości, uśmiechu, krótkiej i niewiele znaczącej rozmowy. Chwila i człowiek, przy którym się zatrzymujemy. Zupełnie zwyczajny, jeszcze obcy, nieodkryty. Taki, którego mijamy obojętnie na ulicy. Ta chwila zatrzymania przy nim sprawia, że dajemy życiu szansę przekazania nam czegoś. Być może tego, że ten człowiek jest dla mnie Darem? Nie zawsze go przyjmujemy. Bywa, że uciekamy, nie wierzymy, jesteśmy ostrożni i omijamy coś, co być może zaowocowałoby w naszym życiu w taki czy inny sposób. Ale zdarza się tak, że próbujemy zaufać swojej intuicji, która z setek spotkań i napotkanych osób wybiera właśnie tą; i przyjmujemy ten Dar i tego człowieka z całym jego bagażem. I wtedy nieważna staje się dzieląca nas odległość, czy lata, tylko ta niesamowita więź, którą z tym człowiekiem czuję. 
Spotkania... bywa tak, że prowadzą nas tak nieprawdopodobną drogą i tak wiążą, że zadajemy sobie pytanie: "Jak to możliwe, że przeżyłam tyle lat nie mając pojęcia o Twoim istnieniu?" 
Jak to możliwe Basiu? Marysiu? Marzenko? Paulinko? Gabrysiu!? Aniu?
"Przyjaźń czyni świat piękniejszym miejscem do życia." 
Nie bójmy się jej przyjmować i nią obdarowywać. 
Monika A. Oleksa 


Fot. Marcin Oleksa
      

Komentarze

  1. Jak to możliwe? Bo na wszystko jest czas i miejsce. Odpowiedni czas i właściwe miejsce. Ważne, by tego nie przeoczyć, gdy nadejdą.
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, wierzę, że to był nasz czas i nasze miejsce. I tak łatwo było to przeoczyć... Pamiętasz jak na mnie nawrzeszczałaś? Przestraszyłaś się i po prostu mnie odepchnęłaś. Powinnam wzruszyć ramionami i odejść jak najdalej od Twojego, jak sama go nazywasz, "niewyparzonego" języczka. Ale coś mnie do Ciebie przyciągało i czekałam na to nasze pierwsze spotkanie z ciekawością i dziewczęcą niemal niecierpliwością. A potem pamiętasz? Zabrakło nam czasu. I obie zadałyśmy sobie to pytanie: Gdzie dotąd byłaś? Dziś już wiesz, i ja wiem, że jesteś dla mnie Darem.
      Ściskam mocno:)
      M.

      Usuń
  2. Kolejny dajacy do myslenia tekst. Kiedys sie juz zastanawialam nad tym tematem. Czy niektorzy ludzie na naszej drodze to przypadki czy cos wiecej ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak łatwo jest ominąć drugiego człowieka i przegapić coś cennego... Pusto się robi, jak dłużej Cię nie ma:)
      M.

      Usuń
  3. To prawda - nie ma spotkań przypadkowych. Nie zawsze jednak potrafimy dostrzec to "coś" w drugim człowieku. Zgadzam się, że z wiekiem jest coraz trudniej. Dlaczego? Sama nie wiem. Warto by się nad tym zastanowić. Może z lenistwa? Bo przyjaźń wymaga wysiłku. Może z zabiegania? Bo ciągły pęd i gonitwa nie wiadomo za czym nie sprzyjają zawieraniu znajomości. Może z braku zaufania, które nadwątlone porażkami coraz trudniej odbudować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Natalia, cieszę się, że zostawiasz swój ślad:) Miło Cię widzieć i posłuchać; porozmawiać, zupełnie jak na kanapie, z cichą muzyką w tle i serniczkiem na talerzu. Wolisz herbatę czarną, czy zieloną? Jak już zrobiło się cieplej i przytulniej, zagubmy może to "pani" przed imieniem? Gratuluję 99 książek w ciągu roku! Zaczynam wierzyć, że książki jednak nie znikną, bo nadal będą cudni ludzie, dla których książka to niesamowita podróż w znane i nieznane... Siadaj częściej z nami przy tym stoliku, przy którym słowa splatają się w zdania. Dobrze, że jesteś:)
      M.

      Usuń
  4. Od zawsze lubiłam przebywać z ludźmi. Pierwsza moja posada to była "pani przedszkolanka" , a ostatnia -terapeuta w Domu Opieki społecznej,pośrodku zawsze robiłam coś co wiązało się z kontaktem z ludźmi inaczej nie potrafię:-). Lecz w swoim życiu spotkałam parę osób, które określiłabym tak : Dzisiejsze słońce zasłaniają jutrzejszymi chmurami"(gdzieś wyczytałam takie określenie...) Może się myle, może nie mam racji, ale tacy ludzie to tak zwane "wampiry energetyczne" -a one naprawdę istnieją -wierzcie mi. To nie są dobre kontakty . Może z kim innym oni współgrają , ale ze mną -nie . Jeśli bywała to dłuższa znajomość powodowała u mnie stany depresyjne , a jeśli taka "czasami z wizytą" to po takiej wizycie czułam się jakby mi czołg przez głowę przejechał.
    Ale są Ludzie przy których chce się przebywać,ogrzewać się ich ciepłem i wzajemnie się ubogacać. Taka znajomość to jak "powrót do domu". Każde spotkanie ,każda rozmowa przez telefon jest zawsze zbyt krótka.
    A chwile spędzone razem tak pędzą ,że chciałoby się zatrzymać czas. Takie są moje przemyślenia Moniko na temat SPOTKANA.
    Taki własnie ciepły i błogi czas spędzam na Twoim blogu:-)
    Ps Miałam okularki w reperacji dlatego nie pisałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, wiem o czym mówisz, bo też niejednokrotnie spotkałam na swojej życiowej drodze te "wampiry". Dlatego tym bardziej doceniam to, gdy z tej mnogości spotkań mogę wyłuskać takie drogocenne perełki:)
      M.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak