czwartek, 7 lutego 2013

Wywiad z... Nadzieją

Fot. Marcin Oleksa


Przychodzisz i odchodzisz. Jesteś jak ocean, ze swoimi przypływami i odpływami, który tak wiele przynosi, ale i w jednej chwili może wszystko zabrać. Ludzie chwytają się Ciebie kurczowo, bo niejednokrotnie zostajesz im tylko Ty. Jak ostatnia deska ratunku. Nadziejo. Obserwujesz nas swoimi zielonymi, szeroko otwartymi oczami i wciąż nie możesz się nadziwić, że tyle wieków minęło, a my wciąż popełniamy te same błędy. Ze wszystkich swoich sióstr jesteś najbardziej płochliwa i tak łatwo stracić Cię z oczu... 
Nadzieja uśmiecha się, a zieleń w jej oczach jaśnieje. Jej głos jest łagodny i bardzo cichy. Tak cichy, że czasami muszę się pochylić, by ją usłyszeć. 
Nazywają mnie matką głupich i oskarżają o to, że zawodzę. Nie widzą, bo nie chcą widzieć. Mówią, że nie mają już nic, nawet nadziei, która ich opuściła, a tak naprawdę, ja odchodzę ostatnia. Nie usuwam się tak łatwo jak moja siostra, Wiara, która, gdy odrzucona, nie narzuca się swoją obecnością, tylko usuwa się w cień i pragnie, aby ją poszukiwać. Ja trwam, pomimo wszystko, choć często wraz ze mną trwa ból, rozpacz, cierpienie i nieporozumienie. Nie opuszczam ludzi, nawet gdy się ode mnie odwracają. Jestem przy nich, choć ich rozczarowanie przesłania im wzrok i nie potrafią mnie dostrzec. 
Ludzie Cię potrzebują, Nadziejo. I potrzebuje Cię świat, który w pewnym momencie stał się tak pyszny, że odrzucił Ciebie i Twoje siostry twierdząc, że jest wszechmocny i sam sobie ze wszystkim poradzi, sam się uszczęśliwi, uleczy, uzdrowi.  A przecież: "Nadzieja sama w sobie jest szczęściem i może być najważniejszym szczęściem, jakie ten świat może dać." Kimże jesteś, Nadziejo, że czasami tak trudno Cię dostrzec? 
Jestem czekaniem. Na cud, na wyzdrowienie; na jakiś znak; na czyjeś przyjście; na słońce i wiosnę; na Miłość, której świat potrzebuje. Jestem deszczem, po długim okresie suszy, który spękana ziemia z wdzięcznością przyjmuje, aby ocalić te ziarna, jakie jeszcze w niej przetrwały. Jestem przypadkowym dzwonkiem do drzwi, kiedy pogrążeni w samotności, nikogo się nie spodziewamy. Jestem Twoim odbiciem w oczach drugiego człowieka, który spojrzy na Ciebie z zainteresowaniem. Jestem obietnicą przyjaźni, spotkania, bliskości człowieka wobec człowieka. Jestem, naprawdę jestem, choć nie zawsze mnie dostrzegasz. Razem z tobą siedzę na brzegu szpitalnego łóżka i razem z tobą wierzę. Czasami wierzę za ciebie. Nigdy nie opuszczam człowieka. To człowiek mnie opuszcza. Odwraca się i odchodzi. Ja wciąż jestem. I wciąż trwam. 
Jak mogę Cię odnaleźć, jeśli już stracę Cię z oczu? 
Pamiętaj, że zawsze przychodzę do Ciebie przez drugiego człowieka. I wiesz, "nic nie stracisz, jeżeli twoją świecą zapalisz świecę kogoś drugiego." Jeżeli Ty masz nadzieję, przekaż ją dalej; tam, gdzie jej zabrakło. Po prostu, czasami uwierz za kogoś, kto już tego nie potrafi. 
Monika A. Oleksa         


Fot. Marcin Oleksa
   

7 komentarzy:

  1. Przepiękny wywiad z nadzieją :-) Dodałaś mi otuchy...

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam sie z przedmowca:-) a ostatni akapit cudowny

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem dlaczego przypomniał mi się taki wiersz, który miałam kiedyś na jakimś świętym obrazku. Może dlatego mi się przypomniał, bo z Nadzieją bywa podobnie?..A może chcę go dedykować Pani Nadziei , z którą przeprowadziłaś Moniko ten wywiad...

    We śnie szedłem brzegiem morza z Panem
    oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia.
    Po każdym z minionych dni zostawały na piasku
    dwa ślady mój i Pana.
    Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad
    odciśnięty w najcięższych dniach mego życia.
    I rzekłem:
    “Panie postanowiłem iść zawsze z Tobą
    przyrzekłeś być zawsze ze mną;
    czemu zatem zostawiłeś mnie samego
    wtedy, gdy mi było tak ciężko?”
    Odrzekł Pan:
    “Wiesz synu, że Cię kocham
    i nigdy Cię nie opuściłem.
    W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad
    ja niosłem Ciebie na moich ramionach.”

    anonim

    OdpowiedzUsuń
  4. Gabrysiu, ja przeczytałam te słowa lata temu... Do dziś o nich pamiętam i noszę je w swoim sercu. I ta świadomość zawsze dodaje mi sił. I tych skrzydeł, które wciąż staram się mieć rozłożone. Cyrysi i Magdzie - dziękuję!
    M:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam w sobotę i przepraszam za ten znak zakazu na moim zdjęciu ale nie mam pojęcia co sie stało , czy coś zrobiłam źle czy się komuś moje zdjęcie nie podobało ;-) .Od 2 dni juz nad tym pracuję i jestem bezsilna . Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Gabrysiu, uff, kamień spadł mi z serca, bo bardzo brakowało mi Twojego uśmiechu na zdjęciu:) Pączki pycha i wyglądają tak samo smakowicie, jak smakowały!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpadłam tutaj bo .....mnie znalazłaś :) i jestem szczęśliwa , wzruszona i....dopieszczona .To ogromna przyjemność móc uczestniczyć w spotkaniach z Twoim światem. Dziękuję i pozwolisz ,że będę tu zaglądać regularnie. Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń