Czas zatrzymany

Fot. Marcin Oleksa


Stanął mi zegarek. Któregoś dnia po prostu zatrzymał się na godzinie 7.00 i dalej już nie ruszył. Zostawiłam go, nie zmuszając do dalszej wędrówki, a on jakby tym zdziwiony, niezauważenie rozpoczął swój powolny marsz po tarczy. Wyglądało to zupełnie tak, jakby przespacerował się wskazówkami po cyfrach, przystając to tu, to tam w zamyśleniu. Zegarek w ten sposób wyraźnie mi zakomunikował, że nie chce mu się jeszcze podjąć trudu codzienności. Zwolnił i odnalazł inny rytm. Czasami zatrzymuje się gdzieś na dłużej. Najczęściej wybiera na ten przystanek pełne godziny. Bardzo lubi 7.00. Tam przyłapuję go najczęściej. Potrafi spędzić na tych, nie wiadomo dlaczego ważnych dla niego cyfrach, nawet kilka godzin. Wciąż w tym samym miejscu. Być może z tą godziną łączą się jakieś miłe wspomnienia, do których lubi wracać, tak jak ja powracam myślą do mojego czasu zatrzymanego w Dąbkach...
Ciekawe, gdzie teraz rządy wprowadza Stróż Prawa? Ostatnio, kiedy jeszcze tam byłam, ta charakterna Mewa przeniosła się do miasteczka i spacerowała po samochodach zaparkowanych w miejscach do tego nie przeznaczonych. Pan Mew doszedł chyba do wniosku, że nad jeziorem zapanował wśród ptactwa ład i porządek, nad którym dodatkowo zaczęły czuwać majestatyczne łabędzie; natomiast ludzie wciąż potrzebują nadzoru. Z racji tego, że Wójt pełni swoje obowiązki w Darłowie, Pan Mew zajmie się miasteczkiem w Dąbkach. Żółty zakrzywiony dziób i spojrzenie lustrujące każdy zakamarek to atuty, których nie powinno się lekceważyć:) Ciekawe, co moja Mattie miałaby do powiedzenia na temat Pana Mewa? Nie mieli okazji się spotkać, a ja nie potrafię wyobrazić sobie tej konfrontacji - z wyjątkiem kur Mattie nigdy jeszcze nie widziała tak dużego ptaka. Bo Pan Mew jest naprawdę duży!

Pan Mew na obchodzie w miasteczku:)


Nic nie umknie jego uwadze:)

Jaki kolor ma teraz morze? Czy jest stalowoszare, czy ma w sobie morską zieleń? Czy jego tafla jest lekko zmarszczona, czy wściekła i skłębiona bałwanami? Komu opowiada teraz swoje historie i co w nich przynosi? Jakie kamyki wyrzuca na brzeg i co chce w tych swoich darach ludziom przekazać?
Patrzę na zdjęcia i słyszę jego szum. W moim mieście tak szumią ulice pełne samochodów. W Dąbkach tym szumem mówi do mnie morze. Tęsknię za nim; za naszym niepowtarzalnym, polskim Bałtykiem. Za jego zapachem. Za spokojem, który przynosi i który mnie napełnia. Za tym, jak mnie przemienia i jak umacnia. Morze, z którym się zaprzyjaźniłam dawno temu... 

Fot. Marcin Oleksa

Fot. Marcin Oleksa

Fot. Marcin Oleksa

Nie mogę odnaleźć smaku kawy. Tęsknię za miejscem, w którym ją piłam i za ludźmi, których tam zostawiłam. Ta tęsknota aż boli, tak fizycznie, dotkliwie. Brakuje mi ciepła, które tam mnie ogrzewało. Kwiatów, do których od rana się uśmiechałam. Zatrzymania, które przegoniło pośpiech, i energii, jaką czerpałam z tego miejsca. Brakuje mi rozkrzyczanych mew, które tak pięknie mnie budziły każdego ranka. Tęsknię za wieczornymi spacerami nad jeziorem i towarzystwem niefrasobliwych kaczek, wypływających z wysokich szuwarów. Za słowami księdza Andrzeja, w których jest ponadczasowa i ponadpokoleniowa mądrość. Za leśną aleją, która wcześnie rano rozbrzmiewa kumkaniem żab i ptasim świergotaniem. Potem tę ciszę i mowę natury zakłócają ludzie, którzy wszędzie wnoszą siebie i swoją krzykliwość. 

Wieczorny spacer zawsze zaczynał się od spotkania z kaczkami i łabędzią rodziną

Leśna aleja, która prowadzi do Dąbkowic


Kwiaty w "Marii" są wszędzie...


Tęsknię tak bardzo, że dziś rano zbudziłam się, mając pewność, że jestem tam. W Dąbkach, w pokoju 101; budzona zaglądającym w moje okno słońcem i nawoływaniem mew. Otworzyłam oczy i powitała mnie szarość za oknem i tutejsze "kra, kra" na widocznym z mojego balkonu kasztanowcu. 
Mój czas zatrzymał się tam. W nadmorskich Dąbkach, gdzie mam swoje miejsce na ziemi, do którego chcę wracać. 
A mój zegarek znowu odnalazł godzinę 7:00. Ciekawe, czy będzie chciał mi opowiedzieć, co tak silnie połączyło go właśnie z tą godziną i co na niej zostawił? Czego doświadczył? Dlaczego powraca właśnie do niej i na niej przystaje? Może Wam o tym napiszę, jeśli poznam tę tajemnicę. Tajemnicę mojego zegara. 
Monika A. Oleksa 

Ja i moje morze...


Przyłapana na pisaniu przez moją Czytelniczkę:) Zdjęcie zrobiła Lidka

Zdzisio na plaży w Dąbkach- wykonany przez Marcina i Miłoszka:)

Komentarze

  1. Jak ja Cię rozumiem! Z tą tęsknotą to też tak mam. Tyle że ja za górami, ale to dobrze, bo jak widać sprawiedliwie się Polską obdzieliłyśmy :) :) :)
    Mamy więc w sobie tę "godzinę", na której się zatrzymujemy od czasu do czasu jak... czas pozwoli. Ludzkie serce, cóż powiedzieć... Ludzkie serce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, my wszystkim dzielimy się równo i sprawiedliwie :) Tęsknię za morzem, pamiętając jednak o tym, że: "Każda chwila jest cenna, a każdy czas dobrze spożytkowany będzie skarbem zdobytym." Dlatego z każdej staram się wydobyć coś dobrego, a do wspomnień sięgam, bo... jest mi z nimi dobrze.
      Czekam i tęsknię. Za Tobą:)
      M.

      Usuń
  2. Masz co wspominać przez okrągły rok.
    Dodatkowo zdjęcie Ci o tym cudownym czasie przypomną.
    PS Masz bardzo twarzowy kapelusz:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię ten kapelusz:)Już drugi rok podróżuje ze mną nad morze. Wypoczywaj, kochana i zbieraj siły i energię.
      Ściskam Cię mocno!
      M.

      Usuń
  3. zegarki żyją zwykle swoim życiem i tak naprawdę tylko one wiedzą, dlaczego akurat na TEJ a nie innej godzinie się zatrzymują... choć często jest ona bardzo znacząca, nawet jeśli tego nie wiemy czy nie rozumiemy
    Polskie morze piękne jest, ale niestety mam pecha do pogody, a potem tylko dziecko chorowało... póki co odpuszczam na żywo i tylko podziwiam fotki innych
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polskie morze trzeba pokochać bezwarunkowo - bez względu na i pomimo :) Wtedy nie zaskakuje pogodą, albo wręcz przeciwnie - zaskakuje, tak jak zaskoczyło w tym roku! Nie pamiętam tak ciepłego i słonecznego lata nad morzem:)Ja przyjmuję je w każdej postaci, w czas niepogody wchłaniając jod, którego jest wtedy pod dostatkiem:)
      A mój zegarek (stoi przede mną na biurku) chce mi z pewnością coś opowiedzieć. Na razie się wsłuchuję...
      Pozdrawiam cieplutko!
      M.

      Usuń
  4. Ech, ta tęsknota... Mnie nie udaje się jakoś czasu zatrzymać. Biegnie nieubłaganie. Przyspiesza szczególnie wtedy, gdy jestem szczęśliwa, pragnę złapać tę chwilę i schować do kieszeni. Kiedy mi smutno to spowalnia, złośliwiec jeden.
    Ściskam Was wszystkich mocno:) Tęsknię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, czy wolałabym Cię nie poznać i tak nie tęsknić; czy przeżyć to, co przeżyłyśmy i czuć ten brak i niedosyt; i złość na kilometry, które nas dzielą! Strasznie mi Was brakuje; całej czwórki. Tak bardzo chciałabym usiąść z Tobą wieczorem i rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. I słuchać Twojego ciepłego głosu, za którym tęsknię...
      Ściskam Cię mocno, Natalio:) A do Twoich panów ślicznie się uśmiecham :D
      M.

      Usuń
  5. Nawet nie wiesz jak mne wzruszyłaś. Tęsknota za nadmorską kawą, która smakuje wybornie. Za morzem, które kocham. Za straganami z książkami, w których potrafię buszować godzinami. Jest mi bardzo smutno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu, nie smuć się już, tylko popatrz na zdjęcia i przejdź się ze mną brzegiem morza. Słyszysz, jak pięknie szumi i coś nam opowiada? Ludzie dostali w podarunku coś fantastycznego - wspomnienia, dzięki którym tęsknota nigdy nie jest bezowocna.
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:)
      M.

      Usuń
  6. .... pod wszystkim co napisałaś podpisuję się. Ja tez tęsknię... i jeszcze za wieczorną plażą, tuż po zachodzie słońca, taką wyciszoną, idealną do spacerów, przemyśleń i głębokich rozmów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych spacerów i głębokich rozmów zabrakło mi w tym roku... Ale to znaczy, że obie musimy tam wrócić, by wszystko nadrobić :)
      Przytulam Was mocno przed jutrzejszym dniem...
      M.

      Usuń
  7. Mnie czas zatrzymał się jakiś czas temu...wszystko się zatrzymało...i w tym miejscu chciałam podziękować Moniko-mój wspaniały osobisty ANIELE STRÓŻU za wsparcie i modlitwę i za to wszystko bez czego nie dałabym rady przejść tej "drogi". Bogu dziękuję,że postawił Ciebie na mojej drodze życia.
    I już powoli będę wracała w moje ukochane miejsce -czyli tutaj ;-))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak