Niewidzialne

Fot. Marcin Oleksa


Świat poszarzał i zbrzydł tą najbrzydszą z brzydot, kiedy brunatne trawniki pokryte są plackami szarego śniegu lub błotem wdzierającym się na świeżo wypastowane buty; ulice straszą wyrwami i odpryskującym spod kół asfaltem, a szare drzewa wyciągają bezbronnie w górę swoje nagie konary, czekając cierpliwie na zmianę. Jakąkolwiek. Tęsknią za zimowymi czapami, których w tym roku zabrakło; i za zielonymi listkami, które przyniesie im wiosna, zapowiadana już przez czaple i budzące się do pracy pszczoły. 
Patrząc na tę szarość i brzydotę za oknem, łatwo wpaść w depresyjny nastrój, oceniając to, co nas otacza powierzchownie, bez wpatrzenia się w szczegóły i odszukania drobiazgów piękna, które są nawet w tej zachlapanej brzydocie; trzeba jedynie się nad nimi pochylić, aby je zauważyć. Wychwycić. Poczuć. I częściej oceniać sercem niż oczami. Bo to, co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. "Dobrze widzi się tylko sercem." Tak powiedział kiedyś Mały Książę. I miał rację, choć często o tym zapominamy. 
Invisible. Niewidoczne. Niewidzialne. Ale istniejące. jak uczucie, które łączy dwoje ludzi. Miłość. Przyjaźń. Szacunek. Coś, co nie zawsze można nazwać słowami i czego być może nie widać, gdy przyglądamy się temu z zewnątrz. Ale to jest. Otacza nas, choć nie możemy tego dotknąć i zamknąć w garści. Niewidoczne. 
Jak myśli, których nie jesteśmy w stanie usłyszeć, jeśli nie są nasze. Usłyszymy słowa; przeczytamy sformułowane i spisane zdania, ale nie zobaczymy myśli, która potrafi otoczyć nas swoim ciepłem nawet bez naszej wiedzy i świadomości. Nie zobaczymy dobrego życzenia, wypowiedzianego przez kogoś pod naszym adresem. Błogosławieństwa, udzielonego nam przez kogoś w sercu. Czyjejś życzliwości, wysłanej do nas przez kogoś nawet zupełnie nieznajomego. I serca człowieka, którym chce się z nami podzielić, choć my nie zawsze jesteśmy w stanie to dostrzec. 
Widzimy brzydotę świata i zło, które wytyka się palcami, bo to jest łatwo dostrzec. Zło rzuca się w oczy, podobnie jak szpetota. A piękno jest skromne i ciche. Nie od razu chce się ujawnić, choć jest w stanie zachwycić. 
Pod tym rozłożonym na trawnikach błotem jest ziemia, która zaowocuje. Zazieleni się soczystym kolorem trawy, która pojawi się, bo taka jest kolej rzeczy. Przyroda obudzi się do życia bez naszego w tym udziału i choć teraz trudno w to uwierzyć, już całkiem niedługo świat odurzy nas swoim zapachem i pokaże piękno, którego teraz starannie strzeże. 
Tak samo jest z ludźmi, których mijamy, często obojętnie, każdego dnia. Być może tak samo jest z nami. Wytykamy innym to, co w nich złe i zwracamy uwagę na niedociągnięcia i potknięcia, bo umiemy patrzeć wyłącznie oczami. W kimś, komu się powiodło i kto żyje inaczej od nas widzimy tylko widoczną powierzchowność - sukces, zadowolenie z życia; ludzi, którzy go otaczają; inność, która niejednokrotnie nas drażni. Irytuje. Nie potrafimy dostrzec wyrzeczeń; osobistych porażek, chowanych głęboko w sercu; łez, wypłakiwanych w samotności i rozpaczliwego krzyku, który ma zagłuszyć ból towarzyszący istnieniu. Życiu. Nie jesteśmy w stanie tego współodczuć, bo widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć. Oceniamy po swojemu, nie dając sami sobie szansy na to, aby dostrzec coś więcej ponad to, co oczywiste. Po prostu człowieka i jego słabości. I tego, co niewidoczne. Schowane. Ukryte. Invisible. 
Monika A. Oleksa       

Fot. Marcin Oleksa

Komentarze

  1. Widzisz Moniko-to wszystko co się dzieje tak naprawdę jest niewidzialne. Po trzech dniach walki z brzydotą tego świata-czuję się jakbym miała w plecaku na plecach cały świat.Chyba nawet mój mąż po dniówce spędzonej pod ziemią nie był tak zmęczony-jak ja teraz.Ale oprócz plecaka z tym strasznym ciężarem napięcia mam też nowe -pełne pakunki. Są to : życzliwość , modlitwa i błogosławieństwo skierowane w moją stronę.Teraz dopiero tak naprawdę wiem ile waży to wszystko co jest niewidzialne.
    O to wszystko bogatsza wchodzę w nowy tydzień, w oczekiwanie wiosny, w oczekiwanie w ogóle..
    Boli mnie "cały człowiek", mięśnie się przepracowały w czasie tej walki -ale wiem ,że nie jestem sama - bo sama bym nie udźwignęła.
    DZIĘKUJĘ

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy patrzy serce, oczy odruchowo się zamykają. Brzydota to sprawa umowna. Tak, jak i piękno. Jeśli pomyślisz, że to, co widać teraz jest ostatnim obrazem w czyichś oczach, to całe to czekanie na zazielenienie się itd. traci sens.
    Teraz jest teraz i tylko to "teraz" się liczy. Szarość pozimowo-przedwiosenna nie musi zniechęcać, jest jak człowiek, na którego patrzy się tylko powierzchownie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak