Wtorkowe spotkania kulturalne: P.S. Kocham Cię



Holly i Gerry; główni bohaterowie filmu P.S. I love you


Jak to się dzieje, że dwoje ludzi - zupełnie dla siebie obcych, staje się sobie tak bliskimi, że z dwóch odrębnych światów tworzą jeden, w którym decydują się żyć wspólnie, dzieląc swoją codzienność na pół? Na pozór dzieli ich wszystko - dwa różne kontynenty, charaktery i styl życia; oczekiwania i marzenia; a jednak mimo to decydują się uwierzyć Przeznaczeniu i temu, co poczuli, i przeżyć razem życie, które oprócz szaleństwa młodości, ma również wiele gorzkich pigułek do przełknięcia i wyzwań, na które do końca nie byli gotowi.
Holly poznała Gerry'ego wędrując po urokliwych drogach Irlandii; zielonej wyspy, która ją zachwyciła podobnie jak nieznajomy chłopak, którego nieoczekiwanie tam spotkała. Żadne z nich tego nie planowało, ale to co się między nimi splotło z dwóch różnych rzeczywistości, skłoniło Gerry'ego do zostawienia wszystkiego, wokół czego toczyło się jego życie i wyjechania do Nowego Jorku z najbardziej kolorową dziewczyną, jaką kiedykolwiek spotkał. 
Dziesięć lat małżeństwa Holly i Gerry'ego dzień po dniu przynosiło im dowody, że nie pomylili się idąc za głosem serca. I chociaż ich życie było zwyczajne, normalne - z rachunkami do zapłacenia, niepokojami o pracę, codziennymi dylematami, potknięciami i marzeniami, które wciąż są poza zasięgiem; to doceniali ten czas razem i cieszyli się nim pamiętając o miłości, którą wzajemnie sobie podarowali i w którą uwierzyli. I kiedy wydawało się, że teraz w końcu zaczną żyć pełnią życia; z finansową stabilizacją i pragnieniem powiększenia rodziny; los rozpisał dla nich kolejny nieoczekiwany dla żadnego z nich scenariusz - chorobę, która okazała się silniejsza od Gerry'ego i która zabrała Holly wszystko. I tak naprawdę w tym miejscu dopiero zaczyna się ich opowieść, spisana w książce "P.S. Kocham Cię" przez Cecylię Ahern i sfilmowana przez Richarda LaGravenese'a, z Hilary Swank i Gerardem Butlerem w rolach głównych. I chociaż film powstał na podstawie książki, i w zasadzie rzadko się zdarza, aby ekranizacja powieści była tak rewelacyjna jak dobra książka; w tym jednak przypadku to właśnie film podbił moje serce, natomiast książka lekko znudziła. Pomimo słów, które mają niezwykłą moc w rękach autora i mogą przekazać wszystko, o ile tylko autor da się im poprowadzić; Cecylia Ahern zrobiła to w sposób, który nie rzucił mnie na kolana, natomiast film tak! Przepadłam, jak tylko obejrzałam go po raz pierwszy i na dobre zamieszkał na półce z ulubionymi płytami DVD i w moim sercu. Sięgamy po niego razem z M. kiedy potrzebujemy przypomnienia, jak ważna jest zwyczajna codzienność, nawet z problemami, o ile potrafimy dźwigać je wspólnie. Ten film odnalazł mnie w momencie, gdy bardzo potrzebowałam takiego przypomnienia i potraktowałam tę opowieść jak terapię, o której pamiętam do dziś. 

Holly i jej przyjaciółki - Sharon i Denise
  
Harry Connick, Jr - w filmie przyjaciel Holly Daniel, wypowiadający wzruszające zdanie: "Chciałbym być czyimś Gerrym."
 
Pierwsze spotkanie na drogach Irlandii...


Holly próbuje odnaleźć się w nowym życiu bez Gerry'ego. Ma ogromne wsparcie rodziny i przyjaciół, którzy nie pozwalają jej na izolację i depresję, tylko starają się delikatnie pokazać, że życie biegnie nieustannie naprzód i nie przystanęło w dniu, kiedy odszedł Gerry. I pomimo tego, że boli nawet powietrze, którym nie tak dawno jeszcze we dwoje oddychali; że podwójne łóżko nagle zrobiło się za duże dla jednej osoby i tak trudno go ogrzać i że codzienne czynności wcale nie są takie proste, jak się wcześniej wydawały; trzeba postawić krok naprzód, a po nim kolejny i kolejny, i uczyć się na nowo każdego dnia w pojedynkę, ze wspomnieniami, które jeszcze przynoszą ból. 
Nie udałoby się jej przetrwać tego ciężkiego czasu, gdyby nie listy, które zostawił dla niej jej dowcipny mąż. Dziesięć listów, które przychodzą nie wiadomo skąd, a w nich dziesięć poleceń, które Holly musi wykonać i dzięki którym uda jej się przejść przez najtrudniejsze chwile, których nie umiałaby unieść w pojedynkę. Dzięki listom Gerry wciąż jest przy niej i otacza ją swoją miłością, która nie umarła wraz z nim. Bo miłość nigdy nie umiera. 

 Jeffrey Dean Morgan w roli przyjaciela Gerry'ego

Ciara, filmowa siostra Holly - Nellie Mckay





Wielkim atutem filmu są przepiękne zdjęcia kręcone m. in. w Irlandii, pokazanej jako prawdziwie zielona wyspa i kraj wrzosowisk, oraz rewelacyjna obsada aktorów, którzy doskonale wpisali się w swoje role grając je bardzo przekonująco. Hilary Swank jako Holly i Gerard Butler w roli Gerry'ego wystarczyliby na cały film. Gdy dodamy do tego jeszcze utalentowaną Kathy Bates w roli matki Holly, Nellie Mckay, która prześlicznie zaśpiewała tytułowy utwór "P.S. I love you" oraz dwóch przystojniaków -  Jeffrey'a Dean'a Morgana oraz Harrego Connicka Jr. - w zasadzie nie trzeba dodawać nic więcej. Film jest naprawdę warty obejrzenia, szczególnie w tygodniu, w którym na pierwsze miejsce wysuwa się Miłość:) Ścieżka dźwiękowa i utwory dobrane do filmu to kolejny powód, dla którego warto sięgnąć po film i płytę, od której jestem uzależniona. Jest po prostu piękna. 
A ciekawym porównania polecam również książkę, od której wszystko się zaczęło:) 
Monika A. Oleksa 

   


Komentarze

  1. Cudne Moniko-nie tak dawno zachwycałam się filmem w telewizji własnie-po raz kolejny ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak