wtorek, 5 sierpnia 2014

Wtorkowe spotkania kulturalne: "Madeleine" Consilia Maria Lakotta

Fot. Marcin Piotr Oleksa

Jak to się dzieje, że dwoje zupełnie obcych sobie ludzi, odnajduje w sobie tę drugą połówkę, idealnie pasującą i przeznaczoną? Kiedy przychodzi ten szczególny moment, kiedy jedno spojrzenie potrafi wypowiedzieć wszystko, i oboje już wiedzą, że właśnie na siebie czekali, i że odtąd poprowadzi ich już wspólna droga?
Madeleine Fremont, dziewczyna z Normandii, "kryjąca czułość w sercu i zachowująca ją na rzadkie chwile serdecznej bliskości, na co dzień chłodna jak morze i majestatyczny krajobraz", spotkała Heliera Ortelle na studiach w Rouen. On - przyszły lekarz, ona - studentka farmacji, odkryli się, czując taką więź i harmonię dusz, że po ośmiu miesiącach spędzonych razem, podjęli decyzję o małżeństwie. Wspólne plany, oparte na mocnym fundamencie rodziny, jaką pragnęli stworzyć, oraz na stabilności zawodowej i finansowej, której, oboje to wiedzieli, będą się wspólnie dorabiać przez wiele lat, łączą ich oboje. Ambitni, pracowici i świadomi tego, że do wszystkiego będą musieli dojść własnymi siłami, żyją z pasją w oczach, mając pewność, że mogą wzajemnie na siebie liczyć, i że nic ani nikt nie wsunie się podstępnie między nich. 
I wydawałoby się, że jeśli miłość między dwojgiem ludzi jest silna, i jeśli oboje pragną na niej dalej budować, nic złego nie może się wydarzyć, bo taka miłość potrafi powstać z każdego upadku. A jednak, podobnie jak Ewa kiedyś skusiła Adama, tak i Yvonne - piękna, lekkomyślna intrygantka, doprowadziła do tego, że w związku, który stworzyli Madeleine i Helier, powstał wyłom i, drążony centymetr po centymetrze, runął, pociągając za sobą dalsze konsekwencje. Jedna decyzja, podjęta z poczucia obowiązku, spowodowała nieodwracalne skutki, które poraniły boleśnie wielu ludzi, nawet tych zupełnie obcych. 
"Los raz popycha, raz szturcha człowieka i nie pyta, czy rozdziera sobie przy tym kolana, czy serce". 
Consilia Maria Lakotta w swojej książce "Madeleine" stawia czytelnikowi pytanie, czy niezwykłe sploty ludzkich losów są przeznaczeniem, czy też zupełnym przypadkiem. Na ile w naszym życiu jesteśmy kierowani i prowadzeni, a na ile sami możemy na nie wpływać? I również, czy jesteśmy w stanie, w jakikolwiek sposób, bronić się przed ingerencją innych, którzy będą robić wszystko, aby i tak trudne życie jeszcze bardziej utrudnić. 
Książka Consilii Marii Lakotta, autorki urodzonej w latach dwudziestych ubiegłego wieku, napisana jest językiem, który czyta się z przyjemnością, a przy tym tak bogatym w trafne i ciekawe opisy, szczególnie pięknej Normandii, że czytelnik oczyma wyobraźni widzi zarówno bohaterów i towarzyszące im zdarzenia, jak i otaczające ich krajobrazy, w swojej surowości i nienaruszonym przez człowieka pięknie, zapierające dech w piersiach. Akcja książki, mimo że zaczyna się od miłosnej historii dwojga młodych ludzi, jednej z wielu, jakie pojawiły się w literaturze; toczy się sprawnie i wciąga czytelnika w intrygi i plany, układane przez diablicę o twarzy anioła. Yvonne posunie się do kłamstwa, oszczerstwa i podstępu, aby za wszelką cenę zdobyć Heliera, a podążający za nią czytelnik nie jest w stanie odłożyć książki, bo każda jej strona przynosi nowe niespodzianki. 
Powieść "Madeleine" jest dynamiczna i, w miarę rozwoju akcji, odkrywa przed czytelnikiem świat prawdziwych wartości i siły uczucia, które potrafi umocnić podobnie jak niezachwiana wiara. 
Consilia Maria Lakotta pokazuje, jak pięknym staje się człowiek, który żyje w zgodzie ze swoim sumieniem, i jak wiele bogactwa wewnętrznego zyska, potrafiąc docenić to wszystko, co zostało mu dane - bez względu na to, czy właśnie o to prosił, czy też nie. 
Polecam "Madeleine" na ciepłe, letnie dni. To dobra lektura, szczególnie w czasie odpoczynku, gdy mamy więcej czasu na to, aby zajrzeć wgłąb siebie i uświadomić sobie, że każda nasza decyzja ma wpływ na życie innych ludzi, których losy są nierozerwalnie splątane z naszymi. 
Monika A. Oleksa

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości WYDAWNICTWA M Kraków
Consilia Maria Lakotta "Madeleine"

Fot. Michał Oleksa

   

2 komentarze:

  1. Ty już po lekturze a ja lada chwila zacznę czytać :) Ciekawa jestem moich wrażeń.
    pozdrawiam Cię ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewelinko, jak dasz tej książce szansę się poprowadzić, dużo z niej wyniesiesz i nie rozczarujesz się. Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko :)
    M.

    OdpowiedzUsuń