niedziela, 18 listopada 2012

Samotność - druga odsłona



Lusterko roztrzaskało się na kilkanaście małych, błyszczących srebrem kawałeczków. Patrzyła na nie bezradnie z wyciągniętą przed siebie ręką, w której trzymała wysychający tusz. Chciała tylko pomalować oczy. Dla niego. Lubił, gdy miała na sobie delikatny makijaż. 
Zakręciła tusz i odstawiła go na półkę nad wanną, a potem kucnęła i zaczęła zbierać migoczące drobinki. Jej brzuch zafalował, dając wyraźnie do zrozumienia, że maleństwu jest w tej pozycji niewygodnie. Uspokoiła go, gładząc delikatnie napiętą skórę. Z miesiąca na miesiąc czuła się coraz mniej atrakcyjna. Cieszyła się powiększającym brzuchem, bo przecież tak długo czekali na to maleństwo, ale jednocześnie czuła, że P. coraz mniej uwagi jej poświęca i już nie patrzy na nią tak, jak dawniej. Jego wzrok ślizgał się po niej, nie zatrzymując nigdzie na dłużej. I tak długo teraz pracował. Nie zauważała tego wcześniej, kiedy jej dni wypełnione były pracą i obowiązkami zawodowymi. Wciąż brakowało jej na wszystko czasu i nie dostrzegała, że z P. widują się tylko wieczorami. Teraz, odkąd była na zwolnieniu, dni dłużyły się niemiłosiernie, godziny przeciekały leniwie jedna za drugą, a ona czuła się coraz bardziej samotna i rozdrażniona. Brakowało jej P. Był, ale w rzeczywistości wcale go nie było. była za to pustka. I niepokój, który narastał każdego dnia. Dlaczego od wieków tak było, że kobiety czekały? Kiedyś mężczyźni chodzili na polowanie, potem szli na wojnę, a teraz znikają w pracy na długie godziny. Wieczni wojownicy. A kobiety wciąż czekają i doglądają tego ogniska domowego. I czuwają, aby nie wygasło, bo bez ich obecności i dbania o nie, dom wypełniłby się zimnem, a pokoje byłyby tylko przestrzenią, a nie miejscem, które udomowiły. Ale samotność bolała, szczególnie jeśli była to samotność we dwoje przeżywana w pojedynkę.  
Podniosła się i ruszyła do kuchni z garścią pełną ostrych odłamków. Co oznaczało to rozbite lusterko? Jeśli w ogóle mogło coś oznaczać... 
Brzuch ponownie zafalował, a w zamku zazgrzytał klucz. Metaliczny dźwięk, który dla niej brzmiał jak najpiękniejsza muzyka. Samotność na jakiś czas została rozproszona. Wiedziała, że to nie potrwa długo i znów zostanie sama z minutami pełzającymi wokół niej jak zjadliwy wąż. Ale teraz chciała się cieszyć tym, że jest ktoś, kto przeżywa to życie razem z nią. Nawet jeśli był obok. 
Monika A. Oleksa 




Dzisiejsza bohaterka to zupełnie inna osoba niż ta z poprzedniej Samotności. Ale samotność przeżywa podobnie. Przedstawię jeszcze dwie, jeśli będziecie chcieli czytać dalej:) Cztery kobiety, a każda inna, jak cztery pory roku, cztery strony świata. Łączy je tylko ta sama samotność... To Wy, moje kochane, drogie czytelniczki ( i czytelnicy!:)) zdecydujecie, do której z nich będziecie chcieli powrócić, w czyje życie zajrzeć i podpatrzeć zza uchylonych drzwi. I Wy pomożecie mi zdecydować, o której ma powstać książka. O jednaj, o dwóch, a może o wszystkich czterech? 
Czy mam kontynuować tę opowieść...?   

4 komentarze:

  1. Dzięki Bajeczko Jesienna za bajanie o samotności. Pomysł świetny. Jestem zachwycona i proszę - pisz! Chociaż temat straszliwie smutny to jednak znany pewnie każdemu, choćby przez jakiś czas życia. Och, niestety...
    B.

    OdpowiedzUsuń
  2. mysle ze w tej pierwszej kobiecie odnajdzie sie wiele czytelniczek, bo wiele kobiet ma jakies swoje dawne niespelnione milosci lub zauroczenia i mysla co by bylo w razie spotkania po latach, jak ci piekni mlodzianie sprzed lat teraz wygladaja:-) ale w skorze tej drugiej kobiety takze jest wiele kobiet wiec trudny wybor. Czekam na nastepne bohaterki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na więcej. Twój wierny czytelnik. M.

    OdpowiedzUsuń
  4. tajemnicze te samotności i smutne. Chciałabym żeby były tylko początkiem do czegoś przepełnionego nadzieją, radością i optymizmem.

    OdpowiedzUsuń