wtorek, 3 grudnia 2013

Spotkanie autorskie w Lublinie:)

Fot. Michał Oleksa


Dla tych, dla których książka to coś więcej niż zwykłe kartki papieru zadrukowane czarnymi literami, osiedlowa biblioteka jest miejscem, w którym można poczuć się jak w domu. Wypełnione półkami książek wnętrze ogrzewa. Tutaj zawsze jest miło i przytulnie, bez względu na pogodę za oknem. Przyjazny uśmiech pań Bibliotekarek sprawia, że w tym miejscu aż chce się pobyć, wymienić się refleksją po przeczytanej książce; zasięgnąć porady czy po prostu porozmawiać. O życiu i jego krętych ścieżkach. O ludziach. O pasjach. O pogodzie. Biblioteka to miejsce, gdzie zawsze ktoś znajdzie dla ciebie czas i nie odwróci się w stronę włączonego ekranu komputera wtedy, gdy będziesz chciał tylko tego, aby ktoś cię wysłuchał. Zauważył. Potraktował z szacunkiem. 

Basia i Maria tak pięknie ubogaciły sobą to spotkanie, czytając fragmenty moich książek

Wiele lat temu zaprowadziłam swoich synów do osiedlowej biblioteki, którą widzę z okna mojego mieszkania. Pisząc, patrzę na bibliotekę. 
Pomimo tego, że w naszym domu jest mnóstwo książek, a pokój moich chłopców jest nimi wypełniony, chciałam, żeby obaj poznali zapach i klimat tego miejsca, którego nie da się porównać z żadnym innym. Pragnęłam przekazać im te uczucia, które towarzyszyły małej Monice, gdy przekraczała przyjazny próg biblioteki, w której był spokój, jakiego w dzieciństwie szukałam, i magia zaklęta w uwięzionych na pożółkłych kartkach zdaniach. Każda moja wizyta w bibliotece była wydarzeniem, a każdy powrót - triumfem, ze ściskanymi w objęciach książkami, które zawsze traktowałam jak najlepszych przyjaciół. One wiedziały o mnie wszystko, a ja mogłam w nie tak po prostu wejść i przenieść się do świata, który wciągał, czarował i udzielał schronienia przed rzeczywistością, która bolała i przerastała mała dziewczynkę. Kochałam moją osiedlową bibliotekę tak, jak kochałam zgromadzone tam książki. To wszystko chciałam przekazać moim chłopcom i myślę, że mi się udało. Patrząc na ich książkowy głód i pasję, z jaką czytają wiem, że podarowałam im coś najcenniejszego. 


Basi i jej Mamie, Marysi dziękuję za to, że zawsze mogę na nie liczyć:)


Osiedlowa biblioteka zawsze jest najbliższa sercu


Fot. Michał Oleksa

Mojej cudownej sąsiadce, Marysi, dziękuję za piękną interpretację fragmentu "Ciemnej strony miłości"

Ta osiedlowa biblioteka, bliska mojemu sercu (nie tylko ze względu na odległość:)), otworzyła swoje gościnne drzwi dla mnie i dla Czytelników, którzy chcieli się tam ze mną spotkać 28 listopada, w szare, przykryte mgłą popołudnie. Filia nr 28 w Lublinie wypełniła się ciepłem ludzi, z którymi z wielką radością się spotkałam. Każde takie spotkanie jest dla mnie duchową ucztą; każde jest inne i każde - wyjątkowe. 
O przepiękny wystrój biblioteki w moich ulubionych kolorach jesieni zadbały Panie - Magda, Iwona i Beata, którym z całego serca dziękuję! Dzięki Paniom, nasza biblioteka wyglądała bajecznie. Ja dokładnie tak się w niej poczułam, jakbym weszła do zaczarowanej krainy baśni. 


Moi przemili Czytelnicy, których liczbą byłam oszołomiona!

Fot. Michał Oleksa
Spotkanie było prawdziwą rozmową z ludźmi, z których każdy był wyjątkowy

Spotkanie umiliła herbata i kawa podana w filiżankach, oraz domowe ciasto, upieczone ze szczyptą miłości:) specjalnie na tę okazję. Omawiając szczegóły tego spotkania z Panią Marią Porębą, kierownikiem Biblioteki, chciałyśmy, aby każdy kto tu zajrzy i zechce przysiąść i posłuchać choć przez chwilę, poczuł się jak wyczekiwany i mile widziany gość. I myślę, że nam się to udało:) 
Dwie Marie i moja Basia; duchowa siostra i pokrewna dusza, pięknie zinterpretowały fragmenty mojej prozy. Słuchałam jak zaczarowana, zresztą nie tylko ja, bo w bibliotece, pomimo tak wielu przybyłych gości, panowała cisza. W interpretacji Basi i jej Mamy, a mojej serdecznej sąsiadki Marysi, wybrzmiały fragmenty mojej najnowszej książki, która jest już na ukończeniu. Pytania, rozmowy, dialog; to wszystko sprawia, że spotkanie autorskie jest prawdziwym spotkaniem - moim, z drugim człowiekiem, a nie jedynie monologiem, czy przedstawieniem. Nie ma scenariusza ani rozpisanych ról, każdy tutaj ma swój czas i każdego słucham z niesamowitą uwagą, bo dzięki takim rozmowom wychodzę ze spotkania bogatsza o nowego człowieka i nowe doświadczenie. I bogatsza o słowa, które uskrzydlają i dają wielką motywację do dalszej pracy twórczej. 


Jedna z moich najwierniejszych Czytelniczek:) 

 
Dedykacje, podpisy i osobista rozmowa z Czytelnikami - coś bezcennego!


Aż trudno uwierzyć, że to synowa z teściową :D


Dwie godziny minęły jak mgnienie oka; przy rozmowie, herbatce, zasłuchaniu w melodyjne głosy Basi, Marii i Marysi, i przy wspólnym, niespiesznym pobyciu ze sobą. Ciepło, które wypełniło wnętrze biblioteki wynieśliśmy w sercach, a to listopadowe popołudnie zajaśniało uśmiechami, dobrym słowem i wzajemną życzliwością ludzi, których zgromadziło to spotkanie. 
Było pięknie i zapadło tak głęboko w pamięć, że będę czekać na kolejne w mojej osiedlowej bibliotece. 
Serdeczne podziękowania chciałabym złożyć na ręce Pani Marii Poręby za zaproszenie do bliskiej mi biblioteki i za tak piękne zorganizowanie tego popołudnia. Dziękuję wszystkim Paniom Bibliotekarkom z Filii nr 28 w Lublinie - Pani Iwonie, Pani Marii, Pani Beacie i Pani Magdalenie; za piękne przystrojenie biblioteki, uśmiech i serdeczność. I za to, że swoimi osobami wprowadzają w naszej bibliotece atmosferę ciepła, z którego nie chce się wychodzić. 
Dziękuję Pani Grażynie Hryniewskiej, redaktor naczelnej magazynu Uroda Życia, i jej ekipie za obecność, wnikliwe pytania i ożywioną dyskusję.
Dziękuję mojej Mamie i Teściowej za to, że byłyście ze mną. To wiele dla mnie znaczy i wzrusza. Mojemu synowi, Michałowi, dziękuję za zdjęcia i rolę fotoreportera w zastępstwie taty; a Miłoszkowi za to, że się nie nudził i wytrwał na spotkaniu do końca, z dumą bijąc mamie brawo:)
Moim kochanym SĄSIADOM dziękuję za poświęcony czas i za ogromną serdeczność i życzliwość. Naprawdę jestem szczęściarą, bo sąsiadów mam po prostu cudnych! 
Wszystkim Czytelnikom dziękuję za to spotkanie. Każdego chciałabym wymienić z imienia, każdemu powiedzieć coś osobistego; każdemu podziękować za to, że sięgacie Państwo po moje książki i z niecierpliwością wyczekujecie kolejnych. Jesteście prawdziwym skarbem dla pisarza i za to wszystko Wam DZIĘKUJĘ! 
Basi, Marii i Marysi dziękuję za wszystko. 
Do zobaczenia na kolejnym spotkaniu... 
Monika A. Oleksa 

Fot. Michał Oleksa
      
Fot. Michał Oleksa

Mój syn nazwał to zdjęcie: "Autorskie ręce":)






4 komentarze:

  1. Dziękuję za ciepłe słowa pod moim adresem :)
    To spotkanie było absolutnie wyjątkowe! Wystrój biblioteki - przepiękny! Ciepła, serdeczna atmosfera, ogromna życzliwość, uśmiechy, dobre słowa, cudowny klimat, jaki stworzyły Panie goszczące Ciebie Moniko i Twoi Czytelnicy zrobiły na mnie ogromne wrażenie. To był wspaniały czas i bardzo Ci dziękuję za to, że mogłam go z Tobą dzielić.
    Pozdrawiam bardzo, bardzo ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Film widziałam już wcześniej-przy kawusi sobie oglądałam Was i mi było żal-że mnie tam nie ma ...:-)).Gratuluje Moniko -pięknie- po prostu pięknie

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje gratulacje !!!!!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się Moniko tym spotkaniem. Byłam mile zaskoczona wystrojem biblioteki, tym, że przyszło tak wiele osób na spotkanie z Tobą. To były miłe, ciepłe, dobre dwie godziny. Późniejsze też. Dziękuję, że mogłam przeczytać fragment książki. Po obejrzeniu filmu nie byłam zadowolona z mojego czytania, ale po przeczytaniu Twojej "recenzji" myślę, że może nie było tak źle.. Serdeczności. Maria

    OdpowiedzUsuń