czwartek, 5 grudnia 2013

Święty ma głos:)

Wykonali: Miłosz i Michał Oleksa


Pozwólcie, że dzisiejszy literacki czwartek oddam Świętemu, który od kilku lat zostawia moim chłopcom listy. Dostałam  pozwolenie od moich synów, abym podzieliła się tymi słowami z Wami:)


Mój drogi przyjacielu Michałku!
Minął już kolejny rok, a Ty już masz ich 11... Taak, czas zdecydowanie biegnie za szybko, nawet dla takiego sędziwego staruszka jak ja. Stęskniłem się za Tobą mój drogi przyjacielu i powiem Ci, że w tym roku miałem nie lada problem z Twoim prezentem. Już nie jesteś chłopcem, którego można obdarować dziecięcymi zabawkami; wybranie dla Ciebie prezentu było nie lada wyczynem, zarówno dla mnie, jak i moich przyjaciół: elfów, reniferów i polarnego niedźwiedzia. No, ale sądzę, że spełniliśmy Twoje marzenia, już nie dziecięce, a chłopięce... Tutaj muszę sobie westchnąć, bo wciąż Cię pamiętam jako małego chłopca, który z niecierpliwością wypatrywał pierwszej gwiazdki i za wszelką cenę chciał mnie poznać. Pamiętam, jak Twoją buzię rozjaśniał uśmiech, gdy znalazłeś swój prezent pod choinką. Pamiętam wszystko... i smutno mi, że tak szybko rośniesz.
A wiesz, mieliśmy tu, na Biegunie małe zamieszanie z niedźwiedziem polarnym. Nasz ciekawski misio chciał po kryjomu spróbować pierniczków pani Mikołajowej, wypiekanych specjalnie na święta. Zakradł się więc do kuchni i wsadził swój nos łakomczucha wprost w dopiero co wyjęte z pieca ciasteczka. Możesz sobie wyobrazić, że nieco sobie go poparzył :) Do tego narobił strasznego bałaganu, bo jak złapał się łapami za bolący nos, niezdarny miś wylał na siebie dzbanek z mlekiem przygotowanym dla mnie przez panią Mikołajową. Dzbanek rozbił się z hukiem, pierniczki rozsypały się po podłodze, a nasz biedny niedźwiedź dostał jeszcze po głowie ścierką od pani Mikołajowej, która jak się rozgniewa, potrafi być naprawdę straszna! Krzyczała tak głośno, że słychać ją było w całej mikołajowej krainie. Biedny niedźwiedź. Siedzi teraz na lodowcu z nosem wsadzonym w śnieg. Tylko pierniczków szkoda... 
Michasiu, pomimo tego, że w swojej paczce gwiazdkowej znajdziesz grę komputerową (wiesz, że za nimi nie przepadam, jestem Mikołajem starej daty), znajdziesz tam również i książkę, o którą prosiłeś. Pamiętaj, mój przyjacielu, że w książkach zaklęta jest cała magia tego świata. Jeśli kiedykolwiek będziesz chciał odnaleźć czar Bożego Narodzenia z dzieciństwa, tylko książka Cię tam zaprowadzi. Nie wszystkie cuda techniki są błogosławieństwem, czasami potrzeba tak niewiele, żeby być naprawdę szczęśliwym i przeżyć dobrze życie. 
Bywaj zdrów, mój drogi przyjacielu! 
 Święty Mikołaj  




Witaj Miłoszku!
Wiem, że lubisz kolor morski, więc mój list do Ciebie będzie w takim właśnie kolorze. Jesteś już dużym chłopcem, ho, ho, a jeszcze tak niedawno byłeś maleńkim dzidziusiem... Czas płynie za szybko, szkoda, że nie można go zatrzymać... 
Przynoszę Ci worek pełen prezentów. Część wkładam pod poduszkę, a reszty szukaj pod pachnącą choinką. Myślę, że udało mi się spełnić Twoje dziecięce marzenia. Mam do Ciebie tylko jedno pytanie, dlaczego nie śpisz w pokoiku chłopców, tylko co noc wędrujesz do rodziców? Jesteś już dużym chłopcem, bawisz się lego, grasz w gry komputerowe, nie możesz spać z rodzicami. Tylko maluchy śpią z mamą i tatą, a Ty przecież już nie jesteś maluchem, prawda? 
Rośnij zdrowy i duży, słodki Miłoszku, kochaj swoją mamę, tatę i braciszka, sprzątaj zabawki po każdej zabawie, nie można ich zostawiać rozsypanych na wieczór, bo moje elfy zabierają wszystkie zabawki leżące nieporządnie na podłodze. Uważaj więc! Życzę Ci, kochany Miłoszku, pięknych i zdrowych świąt oraz zawsze uśmiechniętej buzi. Ho, ho, ho... 
Wesołych Świąt mój mały przyjacielu!!! 
Święty Mikołaj, 2009 rok

Miłoszek już nie wędruje w nocy do rodziców, bo jest naprawdę dużym chłopcem, ale z tymi zabawkami to niewiele się zmieniło... 
Na koniec przytoczę jeszcze pewną anegdotę. Mój uczeń, Krzysio, bardzo chciał zobaczyć Świętego Mikołaja i być tym pierwszym dzieckiem, któremu się to uda. Postanowił więc przygotować w swoim pokoju pułapki na Mikołaja. Krzysio jest bardzo inteligentnym i pomysłowym chłopcem, więc pułapki były przemyślane i Święty w ciemności niestety wpadł w jedną z nich, robiąc przy tym duużo hałasu. Krzysio co prawda Mikołaja nie zobaczył, bo gdy się obudził było ciemno; usłyszał natomiast kwieciste: "K...!" (słowo, które nie nadaje się do publikacji:)); i ze smutkiem stwierdził, że Mikołaj jest raczej mało uprzejmy i źle wychowany:) 
Miłego dnia:) 
Monika A. Oleksa 



  

2 komentarze:

  1. Hahahaha uśmiałam się i popłakałam ze wzruszenia..tak to ze świętymi bywa :-) Słodkie to były chwile,kiedy czekało się, aż dzieci zasną,żeby pod poduszki wkładać im prezenciki....Listy-super sprawa -kawał historii prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się zrobiło świątecznie:) Podobnie jak Gabrysia też się uśmiałam i już nie mogę się doczekać świąt. Moi rodzice cały czas powtarzają, że bez małych dzieci święta nie są takie same i chociaż cieszą się na nadchodzące Boże Narodzenie, to już myślą o kolejnym i o tym, że będzie ono z pewnością inne:)

    OdpowiedzUsuń