Nierówna walka

Fot. Marcin Oleksa


Zmroziło i wyziębiło świat za oknem. Jesień starła się z Zimą, walcząc jeszcze o swoje prawa do pozostania z ludźmi, choćby na krótki czas. Podnosiła nieznacznie temperaturę w ciągu dnia, oddając Zimie noce z przymrozkami; rozganiała chmury, aby choć jeden promień słońca wyjrzał i dał nadzieję; przemieniała śnieg w deszcz, który Zima mroziła i starała się jeszcze rzucić pod nogi wyblakłe już liście, z których nieliczne dotąd trzymały się drzew. Nie chciała odchodzić, i choć ludzie jej nie lubili i nie chcieli docenić jej piękna, z którym do nich przychodziła, Jesień była ludźmi zafascynowana. Obserwowała ich zachłannie, obdarowując czym mogła. Splatała warkocze z mgieł i otulała świat miękką, białą przędzą; wystroiła w błyszczące piórka kawki i gawrony, a sikorki i gołębie przysyłała do ludzkich okien. Rankiem, pomimo ciemności, rozbudzała rześkim powietrzem i rysowała baloniki z pary nad ludzkimi głowami. Wieczorami zaglądała w okna rozświetlone sztucznymi światłami i przytulnymi lampkami, przypominającymi kolor letniego słońca. Ogrzewała się wśród ludzi, do których lgnęła i od których nie chciała odchodzić. Wdychała zapach pieczonych jabłek i podziwiała szarlotki i serniki z brzoskwiniami wyjmowane z piekarnika. Świerszcze już dawno zakończyły swoje koncerty i spakowały instrumenty, a Jesień trwała w zachwyceniu nad człowiekiem i jego życiem. 
Obserwowała zabieganą codzienność, a między troski wkładała blade, ale radosne promienie, aby rozświetlić szary dzień i ocieplić go choć przez chwilę. Człowiek miał w sobie niesamowitą siłę, która była w stanie przeprowadzić go przez życiowe wyboje i podnieść z upadków, które się zdarzały. Czasami nie radził sobie z problemami, wątpił i załamywał się, ale zazwyczaj zjawiał się obok niego ktoś, kto wyciągał dłoń. Drugi człowiek. 
Jesień zazdrościła ludziom przyjaźni. Spośród wszystkich czterech pór jednego roku, czuła się najbardziej odrzucona. Nie pasowała do nikogo. Zima starała się przegonić ją jak najprędzej, zamieniając świat w sopel lodu. Nie potrzebowała Jesieni i jej kolorów; wolała biel i minimalizm - nagie konary drzew i krzewów; brunatne trawniki pozbawione rabatek i grube, puchate chmury panoszące się po niebie. Jesień przeszkadzała Zimie tym swoim wiecznym zachwytem nad człowiekiem i podarunkami, które mu składała. Zima lubiła królować niepodzielnie i każdego roku zaskakiwała, pojawiając się wtedy, gdy ludzie jej nie oczekiwali. Nie, z Zimą Jesień nie potrafiła się zaprzyjaźnić. 
Lato, najbardziej rozpieszczone i humorzaste, ale paradoksalnie, najbardziej przez ludzi lubiane i wyczekiwane; zawsze chodziło swoimi drogami. Drwiło z Jesieni i jej delikatności i zostawiało niezatarte wspomnienia i tęsknotę. Za Jesienią nikt nie tęsknił (no, może z wyjątkiem Diunam, Gabrysi i Moniki :D)
Jedynie Wiosna miała z Jesienią trochę wspólnego. Obie ubierały się w kolory i obie miały w sobie wrażliwość, jakiej brakowało Zimie i Latu. Wiosna lubiła Jesień, ale ludzie woleli Wiosnę, bo przynosiła nadzieję. Budziła do życia. Dodawała energii. Wydłużała dni, a ludzie snuli plany, jak je wypełnić i zagospodarować godziny, które zabierała im Zima. 
Wiosna budziła kwiaty do życia, Jesień je usypiała. Wiosna pielęgnowała małe pączki na drzewach i sprawiała, że świat się zielenił; a Jesień domalowywała swoje barwy, sycąc oczy intensywnością i ciepłem palety, jakiej nie powstydziłby się największy i najsławniejszy malarz. Zima zabierała wszystko. Ogołacała drzewa z liści, żądając od ludzi podziwu. To ona miała być w centrum uwagi, a nie przyroda, która trzymała się od Zimy z daleka. Kapryśna Królowa Śniegu i Lodu na dobre spychała Jesień ze sceny, która przez najbliższe miesiące miała należeć do niej. I Jesień nic na to nie mogła poradzić. 
Czuła, że pora odejść i wiedziała, że będzie tęsknić. Za ludźmi i ich uśmiechami. Za lasami pełnymi grzybów. Za kuchnią pachnącą szarlotką i przetworami z warzyw i owoców, które przynosiła. Za koncertami świerszczy i mgłą spowijającą pola. Za niteczkami babiego lata i pieczonymi ziemniakami. Za ciastem drożdżowym ze śliwkami. Za życiem, które od wieków toczyło się niezmiennym kołem, od Wiosny do Zimy, drwiąc sobie z przewidywań, spekulacji i wynalazków człowieka, któremu dotąd nie udało się zatrzymać czasu i tak trudno było się pogodzić z przemijaniem. 
"Wrócę", pomyślała Jesień i uśmiechnęła się do siebie, otulając mocniej płaszczem i uchylając przed podmuchem mroźnego wiatru. A potem odeszła, oddając Zimie świat i niepodzielne królowanie. 
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Oleksa

Tydzień temu zakończył się Rok Wiary. Dokładnie w niedzielę Chrystusa Króla Magda, moja siostrzenica potrącona 28 października przez samochód, odzyskała przytomność i  świadomość, wygrywając swoją nierówną walkę z obrażeniami własnego ciała. Powoli wraca do siebie, jeszcze z lukami w pamięci, ale z wielką wolą życia. Z całego serca dziękuję za modlitwę w jej intencji, której wciąż potrzebuje; za wszystkie ciepłe słowa, za wsparcie, za Waszą obecność, kochani, w tym wszystkim, przez co przechodziła nasza rodzina. Każde słowo, każdy esemes, każdy e-mail czy komentarz dodawały sił, których potrzebowaliśmy. DZIĘKUJĘ! Tak dobrze, że jesteście... 
M. 

Fot. Marcin Oleksa


Na relację ze spotkania autorskiego w lubelskiej bibliotece zapraszam we wtorek:) 
M. 

Fot. Marcin Oleksa
     

Komentarze

  1. Wielokrotnie w ostatnim czasie myślałam o Magdzie, chociaż jej nie znam, bardzo chciałam, żeby ta historia skończyła się dobrze. Cieszę się, że jest lepiej i mam nadzieję, że z czasem będzie już tylko lepiej. Przesyłam dużo pozytywnej energii dla Ciebie, Twojej rodziny i oczywiście Magdy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym jeszcze nie poddawała się władaniu Królowej Śniegu -dowodem na to są grzyby, które dziś znalazł w lesie mój mąż. Jesień trzyma się dzielnie Moniko- jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa ;-)
    Wiadomość o Magdzie -cieszy mnie przeogromnie, moje myśli są z Wami cały czas

    OdpowiedzUsuń
  3. To radosna wiadomość :) Cieszę się!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też się cieszę z powrotu do świadomości Magdy. Trzymamy kciuki z całą rodziną.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak