Dąbki - moje miejsce na ziemi

Fot. Marcin Piotr Oleksa

Są miejsca, w których czujemy się szczęśliwi. Miejsca, które otulają nas sobą i przyjmują za każdym razem tak, jakby czekały na nas z taką samą tęsknotą, jak my na nie. Wszystkie zakątki uśmiechają się tam do nas promiennie, a my mamy wrażenie, że tak właśnie wygląda przedsionek raju. 
Mamy takie miejsca. Lubimy do nich wracać, bo zostawiamy tam kawałek siebie. Zostawiamy tam serce, w które to miejsce wpisuje się głęboko i na dobre. 


Jest takie miejsce, do którego wracam za każdym razem z taką samą radością. Miejsce, za którym tęsknię cały rok, i do którego wracam myślami zawsze wtedy, gdy jest mi źle. Zamykam oczy i widzę te wszystkie alejki i wydeptane dróżki, domek z drewnianą strzechą, pomost wbiegający do jeziora, betonową drogę prowadzącą przez las aż do przekopu, i wyglądające zza wydm morze. Szumi, wygładzone spokojem, i czeka na mnie. Wiem, że kiedy pobiegnę na brzeg, wyjdzie mi naprzeciw. Chłodna fala dotknie moich stóp i szepnie cichutko: "Dobrze, że jesteś". 
Stojąc na pisaku i czując zapach słonej wody poczuję, jak skulone przed ciosami życia serce otwiera się, jak pąk kwiatu, zwrócony ku słońcu. Moje Dąbki. 
Kiedyś - mała, rybacka wioska; dziś - uzdrowisko. To miejsce budzi skrajne emocje. Nie zachwyca, jak nadmorskie kurorty. Jest skromne, podobnie jak mieszkający tu ludzie. "Brzydkie" - takie opinie też słyszałam. Wszystko zależy od tego, czego tutaj oczekujemy. Jeśli ciszy, spokoju i dzikiej plaży, tylko dla siebie - Dąbki nadają się do tego idealnie. Jeśli natomiast nieustannej rozrywki, kawiarenek na promenadzie z widokiem na morze, kolorowych bud, sklepów i bazarów oraz nocnego życia - zdecydowanie należy zmienić kierunek i wybrać Mielno, Sarbinowo, Ustkę, Międzyzdroje czy Łebę. Bo Dąbki nie mają tego do zaoferowania. Mają za to swój niepowtarzalny klimat i atmosferę, jakiej nie znalazłam nigdzie indziej. Mają oddanych ludzi, którzy o nie walczą, i wkładają w to całe serca. I mają to "coś", czego nie znalazłam w żadnym innym nadmorskim miasteczku, i co sprawiło, że się w tym miejscu zakochałam i właśnie tutaj odnalazłam mój drugi dom. Bo wracam tu za każdym razem z taką samą tęsknotą i oczekiwaniem, z jakim wraca się do rodzinnego domu. Wracam do bliskich, wśród których czuję się jak członek rodziny, i których wpisałam tak głęboko do swojego serca, że już nie potrafię myśleć o nich inaczej jak - najbliżsi. Ludzie, którzy przyjęli mnie taką, jaka jestem, i przy których nikogo nie muszę udawać. To właśnie oni sprawiają, że Dąbki mają dla mnie ten niepowtarzalny urok miejsca, w którym jestem po prostu szczęśliwa. 

Nadmorskie miasteczko, inne niż wszystkie inne 
     
Tutaj wracam jak do rodzinnego domu 

Znajome alejki, za którymi tęsknię przez cały rok 

Tutaj, w Dąbkach, czuję się po prostu szczęśliwa

Każdy poranek tutaj wita rozkrzyczanym śpiewem mew i uśmiechem ludzi, do których moje serce przytula się z miłością. Maria, Franciszek, Alicja, Ela, Karolina i Iwonka, Łukasz i Magda, pani Irena, która doskonale zna moje kaprysy i bałaganiarstwo moich synów:), pleban znad Bałtyku - ksiądz Andrzej, przyjaciel naszej rodziny; Ania - panienka z kawiarnianego okienka, i kochani Góralowie, w miodach których zamknięte jest lato i wszystkie smaki Dąbek. Bo to właśnie ludzie tworzą miejsca, do których chcemy wracać, a ja wiem, że kocham Dąbki za to, że mnie tymi ludźmi obdarowały. 

To właśnie do tych cudownych ludzi moje serce przytula się z miłością 

Cała moja rodzina dobrze się tutaj czuje 

Ania, terapeutka, której ręce i uśmiech leczą

Tęsknię za takimi porankami... 

Zamknij oczy i wyobraź sobie, że zabieram Cię na spacer po tym - miasteczku-wiosce, w którym dziewięć lat temu odnalazłam na nowo siebie. Przejdziemy się wyłożoną kostką skromną promenadą, która doprowadzi nas do samego morza. Po prawej stronie miniemy Dom Wypoczynkowy "Maria". To tutaj powstaje większa część moich książek. Lublin pochłania mój czas na pisanie, Dąbki mi go oddają. Gdyby nie "Maria" i państwo Sawiccy, być może moich powieści do tej pory by nie było... To właśnie Dąbki i "Maria" przypomniały mi, gdzie mam skrzydła, i pozwoliły je szeroko rozłożyć. 
Zaraz za pensjonatem "Maria", skręcając w lewo, dopatrzymy się ostatniego w okolicy domu ze słomianą strzechą. Można tu wynająć pokój i posłuchać opowieści pani Heleny, która jest dowodem na to, że na miłość w życiu nigdy nie jest za późno - KLIK.
Przed nami rondo - miejsce zabaw i letnich szaleństw dzieciaków, kolorowe sklepiki - otwarte tylko w sezonie, i Bar pod Wydmą, oblegany przez wczasowiczów. Życie w Dąbkach toczy się inaczej, niż gdziekolwiek indziej. Tutejszy ksiądz proboszcz, Andrzej Pęcherzewski powiada, że w Dąbkach są tylko trzy pory roku: przed sezonem, sezon i po sezonie:) - KLIK I to jest prawda, bo w czasie sezonu to miasteczko żyje i jest wypełnione wypoczywającymi tu rodzinami. Natomiast po sezonie cichnie, milknie, zasypia, ale nieodmiennie zachowuje swój urok. I kusi zakątkami - miejscem, gdzie morze łączy się z jeziorem; dzikimi wydmami, otulającymi morze, i kawałkiem plaży, na której stoją rybackie kutry. Dróżki, ścieżki, alejki i wyszczerbione chodniki. Sklepiki z pamiątkami i bursztynową biżuterią, smażalnie i wędzarnie ryb, surowy i pełen pokory i prostoty kościół, otwarty przez cały dzień dla każdego, kto potrzebuje wyciszenia i osobistej modlitwy. Dąbki. Maleńki punkcik między Koszalinem a Darłowem. Miejsce, któremu oddałam serce. 
Monika A. Oleksa 

Dróżka prowadząca nad morze od strony jeziora 
    
Latem to miejsce tętni życiem, po sezonie odpoczywa

Za zakrętem jest morze... 

Miejsca na plaży jest wystarczająco dla każdego 

Droga  znad morza do "Marii". 

Wrócę tu. Stęskniona i szczęśliwa. 

Komentarze

  1. Ah, plaża i morze - mogłabym mieszkać w pobliżu :) Ja to uwielbiam miejsca, gdzie jest taka dzikość natury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też doszłam do wniosku, że mogłabym zamieszkać blisko morza; szczególnie w takim miejscu jak Dąbki, które mają w sobie jeszcze tę dzikość natury, bez rozpanoszenia się tam człowieka.
      Pozdrawiam serdecznie, życząc dobrego i optymistycznego poniedziałku :)
      M.

      Usuń
    2. Witam,wlasnie wrocilam z Dabek i chce wam napisac,ze czlowiek rozpanoszyl sie.Nad jeziorem niema juz takiej ciszy-postawili budke z goframi i automaty do gry,dziko wynajmuja kajaki,jedynie d.w.Maria zapewnia taki sam spokoj co zawsze,bylam i wiem. Pozdrawim.A.

      Usuń
  2. Każdy powinien znaleźć takie miejsce, które pokocha i do którego będzie chciał wracać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, potrzebujemy takiej oazy, gdzie możemy uciec choć na parę dni, gdy życie przygniecie i nadzieja się odwróci. Takie miejsca nosimy w sobie, a prawdziwym ich klejnotem są ludzie, których tam spotykamy i do których chcemy wracać.
      Pozdrawiam bardzo cieplutko, słoneczna dziewczyno o pięknym imieniu na N :)
      M.

      Usuń
  3. Wierzę, że w przyszłym roku w końcu poznam Twoje Dąbki i mam nadzieję, że też mnie oczarują. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny wpis. Widać, że wam się podobało. Pisz częściej bo uwielbiam czytać takie wiadomości :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak