czwartek, 4 września 2014

Opowieści nadmorskiego kamyka

Fot. Marcin Piotr Oleksa

Polecie. Czas między latem a jesienią, kiedy świat jak najdłużej chce zatrzymać ciepło i słońce, ale nieunikniony bieg natury i przemijania sprawia, że poranki i wieczory ziębią chłodem, dzień staje się coraz krótszy, a długie wieczory niosą w sobie zapowiedź jesieni. 
Przemijanie. Metamorfoza. Przechodzenie jednego w drugie. Koniec i początek. Odwieczny rytm, któremu poddaje się natura, i któremu człowiek nie chce się podporządkować. A przecież wszystko w życiu ma swój czas, i trzeba się z tym pogodzić. Życie jest wędrówką, podczas której człowiek dotyka różnorodności miejsc i zdarzeń. Dłuższe zatrzymanie się w jednym punkcie sprawia, że przyzwyczajamy się do tego, co otrzymaliśmy i gdzie doszliśmy, i przestajemy to najpierw dostrzegać, a potem już nie umiemy się tym cieszyć. Doceniamy to dopiero wtedy, gdy wędrujemy, i dotykamy różnych doświadczeń, również tych trudnych. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 
 Wieczne i niekończące się lato... Szybko by znużyło swoimi upałami i kaprysami. Nawet nadmorska plaża potrzebuje czasu odpoczynku i naturalnej regeneracji bez udziału człowieka. Zdeptane wydmy dopiero teraz zaczynają oddychać, a trawa na nich powstaje, kołysząc się łagodnie na wietrze. Zgiełk, który współczesny człowiek przywozi ze sobą nawet w zaciszne zakątki, ustaje i ustępuje miejsca rozkrzyczanym mewom, szumowi morza i melodii wiatru, który goni się ze spienionymi falami. 
Pomimo nadchodzącej jesieni, morze nadal ma w sobie magnetyzujący urok. Oddycha, poruszając się regularnym rytmem przypływów i odpływów. Przyciąga, niczego nie obiecując. Flirtuje, zaczepiając i ochlapując słonymi kroplami. Czasami krzyczy, pokazując swoją potęgę i uświadamiając człowiekowi, że może niewiele w starciu z naturą. I mieni się srebrnymi promykami, tańczącymi po pomarszczonej tafli. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa
Morze nigdy nie milczy. Opowiada historie zaczerpnięte z głębin i wplecione w fale przed wiekami. Poddaje się rytmowi następujących po sobie pór roku i akceptuje je, wciąż dając z siebie tyle, ile chce ofiarować. I nie przestaje zachwycać, koić i oczyszczać z nadmiaru spraw, które ludzie noszą w sobie. 
Lubię dotyk morza. Pomimo ukrytej w sobie mocy, jest delikatny. Pieści gładką powierzchnię kamyków, i gładzi przybrzeżny piasek. Zaczepia bose stopy ludzi, jakby nawoływało do zabawy. Wciąż wychodzi naprzeciw, jakby nieustannie chciało zwracać uwagę na swoje piękno, które jest darem. Darem Boga dla człowieka. 
Porośnięte dziką roślinnością wydmy, otulają plażę. Ustawiły się tak, aby móc patrzeć na morze i rozmawiać z nim. Pomimo kruchości piasku, tworzącego zbocze, potrafią stawić opór i powstrzymać szalejącą potęgę w czasie sztormu. Nie ustępują, choć wściekłe fale roztrzaskują się o nie z niezadowoleniem. Są częścią natury, której człowiek nie umie uszanować.
Wrześniowe słońce jeszcze dopieszcza, coraz słabszymi już, promieniami. Uśmiecha się, rozświetlając to, na co chce zwrócić uwagę. Wskazuje szczegóły, które - zebrane razem, tworzą niepowtarzalny kolaż barw i kształtów. Drobiazgów, z których utkana jest codzienność. 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 
Nad opustoszałą plażą kołuje mewa. Czasami krzyknie, chcąc się przekonać, że nie jest na tym przestworzu sama. Kiedy morze cichnie na wieczór, zmęczone szybowaniem ptaki siadają na jego tafli i kołyszą się, w rytmie przybiegających do brzegu fal. Skłębione chmury układają się w ciekawe wzory, opowiadając swoim kształtem baśń dla każdego, kto uniesie głowę i tęsknym wzrokiem zapatrzy się w niebo. A ono, to niebo, próbuje dorównać morzu, i ubiera się w niepowtarzalne kolory, przechwycone słońcu. 
Natura przyjmuje koniec i początek z pokorą. Rozumie, że pory roku zmieniają się według odwiecznego rytmu, i nie próbuje go zmieniać ani powstrzymać. Wspomnienie lata zostanie w odciśniętych na piasku śladach i opowieściach szumiącego morza. A jesień nadejdzie cichutko i niepostrzeżenie, obdarowując hojnie każdego, kto zechce ją zauważyć. Nadmorski kamyk zaś będzie snuł swoją opowieść bez względu na to, jaka pora roku obejmie panowanie nad światem... 
Jeśli chcesz wysłuchać jego opowieści, zapisz się na Newsletter DW "Maria" - KLIK (w lewym dolnym rogu strony), a przez cały rok będzie Ci towarzyszył szum morza i historie zapamiętane przez kamyk...
Monika A. Oleksa

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

   

6 komentarzy:

  1. "Polecie"... pięknie nazwane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również bardzo podoba się ta nazwa. Usłyszałam ją w Radiowej Jedynce, a że jestem "złodziejką słów", pożyczyłam... I sama siebie próbuję przekonać, że wrzesień też może cieszyć i zachwycać...
      Pozdrawiam bardzo ciepło, Olu:)

      Usuń
  2. A ja zapytam o nową książkę, którą widzę po prawej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga My:), sama czekam na tę książkę z mocnym biciem serca, jak odbiorą ją moi cudowni Czytelnicy. W księgarniach pojawi się 29 września, więc już całkiem niedługo:D
      Tęskniłam za Tobą:)
      Pozdrawiam serdecznie!
      M.

      Usuń
  3. Pozdrawiam Moniko z mojej przystani, z drugiego końca Polski. Z mewami, z żaglówkami, i z pięknym błyszczącym słoneczkiem odbijającym się w spokojnej tafli jeziora

    .Zatrzymanie czasu...
    W promieniach słońca,
    w zamkniętych w tafli
    uspokojonej wody
    Błyszczące,kuszące, nieruchome...
    Czas złapany na fotografii
    zatrzymany na potem...
    W pięknie tańczących mew...
    W falującym podmuchu
    nieśmiałego wiatru,
    który boi się zburzyć
    namalowany w jeziorze pejzaż
    piękniejszy od rzeczywistego ...
    Zatrzymany cały świat
    przystanął, by nabrać głęboko
    nowego powietrza
    i na nowo spojrzeć z miłością
    na codzienność...
    G.K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, co Ty tu robisz w czasie urlopu i ile kaw musiałaś wypić w tej kawiarence internetowej? :D
      A tak poważnie, przepięknie to napisałaś "Czas zatrzymany na potem..." Wiele go ze sobą przywiozłam i będę się pewnie nim dzielić, podobnie jak Basia.
      Potrzebne są takie chwile oderwane od codzienności i zupełnie inny widok z okna, abyśmy mogli choć na chwilę zgubić te wszystkie bagaże, i wejść w nasze znajome życie, patrząc na nie właśnie z miłością.
      Ściskam cię mocno!
      M.

      Usuń