czwartek, 18 kwietnia 2013

Uwolnij się


Fot. Marcin Oleksa



"Nigdy ci tego nie wybaczę!", "Jak on mógł mi to zrobić? Nienawidzę go!", "Nie chcę jej znać!". Jak często i pochopnie wypowiadamy takie zdania. Z jakąż łatwością nam przychodzą i jak wiele potrafi nagromadzić się w człowieku nienawiści, żalu czy złości w stosunku do drugiego człowieka. Niejednokrotnie podsycamy w sobie tę złość i pielęgnujemy ją latami, aby tylko nasze serce nie zmiękło, nie złagodniało, bo on/ona na to nie zasługuje, abym mógł zapomnieć o wyrządzonej mi krzywdzie. W miarę upływu lat potrafimy jedną rzecz wyolbrzymić tak bardzo, że sami zaczynamy wierzyć w ogrom zła wyrządzonego nam przez drugiego człowieka i czymś niemożliwym okazuje się prosty gest wybaczenia. Drobna rzecz urasta do rangi wielkiej krzywdy, a my zostajemy tak z tym poczuciem zranienia latami. I zamykamy się na jakikolwiek gest dobrej woli. A jeśli zamkniemy serce choćby na jednego człowieka, trudno nam zaufać komukolwiek, bo w każdym szukamy zła, które przysłoniło nam oczy. A przecież prawdę można zobaczyć tylko sercem. Nasz wzrok jest zwodniczy. Widzimy w ludziach to, co chcemy widzieć. Przypisujemy im cechy, które chcemy w nich zobaczyć. Dopiero sercem jesteśmy w stanie dostrzec wartość każdego człowieka. A jeśli to serce jest zatwardziałe, również oczy są ślepe na wszystko. 
Brak przebaczenia. Zatwardziałość. Zamknięcie się w skorupie, w której nam bezpiecznie i wygodnie. Brak wiary w człowieka. Brak wiary w cokolwiek, bo nie potrafimy zaufać. Trwanie w oczekiwaniu na najgorsze i z przeświadczeniem, że nie warto podejmować żadnego wysiłku, bo życie i tak nas zrani. Skąd w człowieku tyle nienawiści i zwątpienia? Dlaczego tak łatwo nam pluć jadem i powiedzieć o kimś coś złośliwego, a tak trudno uśmiechnąć się i przywitać kogoś słowami: "Ładnie dzisiaj wyglądasz."  
Spotykam takie osoby, które prędzej się zachłysną, niż powiedzą komuś coś miłego. Bo co? Bo w głowie się temu komuś przewróci, jeśli usłyszy, że w tej fryzurze jej do twarzy? Bo po co jej mówić, że zrobiła coś dobrego i pochwalić wykonaną pracę? Zresztą, też mi coś, co w tym takiego wielkiego? Może i nic wielkiego, ale... to miłe, jeśli ktoś zauważy nasz trud, albo rozświetli nasz dzień miłym komplementem. Wysłać esemesa bez konkretnego powodu? Ale po co? Zawracanie głowy; nie mam czasu na głupoty. Najlepiej zignorować wszystkie próby dotarcia do mnie - maile, może listy, esemesy, telefony, bo tak jest wygodniej. Odrzucić wszystkie okruchy dobrej woli, bo wtedy nadal mogę  sztywno tkwić w zaskorupionej złości i pretensji do świata i ludzi o wszystko. O to, że nie czuję się dobrze ze swoim życiem, bo coś mnie uwiera, ale za nic się do tego nie przyznam. O to, że ktoś się od rana uśmiecha, a w moim życiu same kłody pod nogi, więc z czego ja mam się cieszyć? 
 Pielęgnując w sobie złość, zazdrość, oburzenie, nienawiść, nie jesteś wolnym człowiekiem. Stajesz się niewolnikiem tej słabości, która ma nad tobą władzę. Twoje myśli nie są tak naprawdę twoimi myślami, ale są dyktowane ci przez twoje zniewolenie. Czy naprawdę jest ci z tym dobrze? Nie wierzę. 
Pamiętaj, że życie jest zbyt krótkie, by tracić czas nienawidząc kogoś lub czegoś. Tyle dobrych rzeczy czeka na ciebie, kiedy pozwolisz sercu wybaczyć komuś, i zaczniesz dzień uśmiechając się do kogoś. Rozejrzyj się. Świat naprawdę jest piękny, a życie potrafi być również pełne miłych niespodzianek, ale wszystko zależy tak naprawdę od nas samych. Bo to my kształtujemy swoje życie i narzucamy mu ramy, w jakich chcemy się poruszać. Pozwól sobie na to, aby spojrzeć na drugiego człowieka z życzliwością. Pozwól, aby twoje serce również "przejrzało". Ono cię poprowadzi, jeśli tylko mu na to pozwolisz. 
Monika A. Oleksa  


Fot. Marcin Oleksa
      

2 komentarze:

  1. Nie wiem Moniko, czy to jakieś fluidy krążące sprawiły ,że właśnie taki temat....od paru dni przesladuje mnie taka myśl, że tak popularny jest cytat "spieszmy się kochać ludzi..."Czy każdemu będzie dane zdążyć załatwić wszystkie zaległe sprawy?...Czy każdy dzień zamykamy pogodzeni z sobą i wszystkimi? "niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem"...ile razy zasypiamy ,a w głowie tłucze się tysiące spraw, które mogliśmy wyprostować...a potem nieraz już jest za późno...Masz rację, kiedys powiedziałam obcej pani sprzedawczyni,że ma super kolor włosów i reszta na mnie tak badawczo spoglądała :-) Pozdrawiam Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz Gabrysiu, ja często mówię ludziom, że ładnie im w czymś, albo z czymś. Często się do nich uśmiecham, a na swoje starsze już sąsiadki "krzyczę", że się za lekko ubrały, albo że nie powinny brać się za mycie okien, bo zdrowiem przypłacą. Widzę, jak robi im się miło, że ktoś, ktokolwiek, o nich pomyślał. A dla mnie po prostu każdy człowiek jest ważny i szkoda mi tych ludzi, którzy nie mogą się z czymś pogodzić, może przebaczyć i duszą to w sobie. Szczęście to stan umysłu i przychodzi do nas, gdy mu na to pozwolimy, i gdy się otworzymy na drugiego człowieka.
    Pozdrawiam wiosennie:)
    M.

    OdpowiedzUsuń