Samotność - spotkanie

Fot. Marcin Oleksa 


Miała dziś pełne ręce roboty. Wiosenne słońce, na które wszyscy czekali z utęsknieniem, odsłoniło zastygłe na szybach, zakurzone smugi, które drwiły i uśmiechały się złośliwie. Ewa postanowiła, że rozprawi się z nimi właśnie dzisiaj, aby nic nie zasłaniało jej tak pięknie budzącego się do życia świata. 
Słońce od samego rana naładowało ją dobrą energią. "To będzie miły dzień", pomyślała, i tak postanowiła go spędzić. Z piekarnika dolatywał czekoladowy zapach chałwowca; budyń stygł, odstawiony na blat, a Ewa promieniała. Nie miała na dzisiaj żadnych planów, ale czuła, że wiosenne popołudnie jeszcze ją zaskoczy. 
Wiosna pachniała wilgotną ziemią i rozkwitającymi na drzewach kwiatami. Brzoza pyliła, powodując u Ewy pieczenie i łzawienie oczu; a wścibskie bąki zaglądały za firankę, skuszone słodkimi zapachami z kuchni. 
Stał pod jej oknem i patrzył na nią. Poczuła się nieswojo. Nerwowo zebrała włosy i związała je niedbale kolorową gumką. Wychyliła się i spryskała szybę na zewnątrz, a potem papierowym ręcznikiem zebrała mokre plamy i wytarła szybę, przyglądając się z przyjemnością efektowi. Kątem oka dostrzegła, że się uśmiechnął. Krępował ją. Był młody i przystojny, a ona wyglądała dziś jak Kopciuszek, który nie poszedł na bal.
Ostatni rzut oka na okno i gotowe. Z ulgą zaczęła je zamykać, chcąc się uwolnić od jego spojrzenia. 
- Czy da się pani zaprosić na kawę?- zaskoczył ją tym pytaniem i miękkim, radiowym głosem, którym chciała się otulić. Spojrzała na niego z niedowierzaniem i pokręciła głową.
- Nie umawiam się z nieznajomymi - rzuciła ostro, chcąc aby sobie poszedł. 
- Mam na imie Robert i jestem pani sąsiadem z bloku naprzeciwko - wskazał na budynek, który zasłonił jej widok na widoczne z jej okien kiedyś pola. 
Znów pokręciła głową, ale tym razem uśmiechnęła się. 
- Przepraszam, ale obawiam się, że w najbliższym czasie nie znajdę wolnej chwili - odpowiedziała, tym razem uprzejmiej. 
- To ja poczekam na ten dalszy czas - powiedział, z wesołym błyskiem w oczach, a Ewa nie mogła powstrzymać się od kolejnego uśmiechu. - Życzę miłego dnia - podniósł rękę w geście pożegnania. Skinęła głową, co miało oznaczać: "Ja tobie też", i zamknęła czyste, pachnące świeżością okno. 
Wyłączyła chałwowca i wyjęła blaszkę z piekarnika. W czasie gdy ciasto stygło, zajęła się przygotowaniem masy. Musiała czymś zająć ręce, aby odciągnąć myśli od zdarzenia pod oknem, ale nie mogła się skupić nawet na najprostszej czynności. Pokruszyła chałwę, a potem zamieszała ugotowany wcześniej budyń i sprawdziła, czy wystygł. Utarła miękkie masło na puch i powoli mieszała składniki, dodając po łyżce budyniu do puszystej masy. Robiąc to, myślała o tym dziwnym spotkaniu-nie spotkaniu, i o zupełnie obcym mężczyźnie, który zobaczył w niej kobietę. Przystojny był, ale taki młody! Młodszy od Ewy i to ją wystraszyło. Nie wierzyła, że ktoś taki jak on, mógłby się zainteresować kimś takim jak ona. Po prostu nie wierzyła. 
Wyjęła czekoladowe ciasto z blaszki i przekroiła je na pół, a potem włożyła masę między dwie połówki i posmarowała nią górę ciasta. Za parę godzin będzie gotowe i będzie mogła usiąść z niespieszną filiżanką kawy i kawałkiem chałwowca, który będzie musiał umilić jej samotny wieczór swoim słodkim smakiem.   
Monika A. Oleksa 


Fot. Marcin Oleksa

 Po przepis na chałwowca zapraszam do zakładki Przepisy ze szczyptą miłości:)      

Komentarze

  1. Hej.
    Zostałam wciągnięta w zabawę blogową i nominowałam Cię do Liebster Blog Award.
    Szczegóły tutaj: http://pachnacastrona.wordpress.com/liebster-blog-award/

    Jeśli masz ochotę to zapraszam, jeśli nie - nie ma problemu ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Własnie spisałam sobie na karteczkę listę składników. Moniko -moja kwiecista sukienka już pojechała do Gorzowa do koleżanki, kupując ją o rozmiar mniejszą, miałam zamiar do lata się w nią zmieścić,ale nie wiedziałam jeszcze wtedy o istnieniu Twojego bloga ...:-). Pewnie się Ewa odważy na spotkanie,jak się troszkę ogarnie po tym myciu okien i spojrzy na siebie oczami Roberta-tak myślę. Bo czasami -faktycznie-coś zdarza się nie w porę i tak łatwo to odrzucamy, a potem przychodzi przemyślenie... oby tylko na czas...
    P.S. Moje szczęście też jest młodsze ode mnie o 5 lat ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sеrfuję po sіeсi wiecej aniżeli cztеry goԁzіnу dzіenniea
    јеszсze nie trafiłam nа taκ
    zajmującе forum jak Twοјe. Moim zdaniem jeśliby wѕzyѕcу webmasteгzy
    dawali tyle z sіebіe interent byłby w wyższym stοpnіu wаrtościоwy.
    Wspanіаłarobota.

    Feеl frее to surf to my weblog ::
    okna drewniane

    OdpowiedzUsuń
  4. Hоlа! Ι've been following your blog for a long time now and finally got the bravery to go ahead and give you a shout out from Porter Texas! Just wanted to say keep up the excellent job!

    Here is my web-site - acne soap

    OdpowiedzUsuń
  5. wpadły mi w ręce pewne słowa o samotności. może się komuś przydadzą :)
    "Samotnosć człowieka polega na tym, ze wyłazi ze swojej skorupy poprzez węch wzrok słuch i smak, ale to sa wszytko kłamliwe oszukańcze zmysły, których sygnały zostaja przefiltrowane prze mozg, a to co dostaje się do środka to kłamstwo głupota albo uprzedzenia. Jesteśmy samotni, ponieważ żyjemy w świecie, którego nie ma, żyjemy w sobie. A my nie jesteśmy światem - światem jest wszytko pozostałe. Poczucie samotniości to rozpaczliwa świadomosc braku więzi miedzy ludźmi....." Marek Piekarczyk

    OdpowiedzUsuń
  6. i jeszcze coś: "z wyboru chetnie nie bylabym sama " Zofia Czerwińska

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak