Życie w słowach zatrzymane

Fot. Marcin Oleksa


Po świętach naszła mnie taka refleksja, że nie da się przeżyć życia za kogoś, choćbyś nie wiem jak tego pragnął i choćbyś wiedział, że droga, którą chcesz poprowadzić tego człowieka jest dobra. Jakiś czas temu zrozumiałam również, że dobre i radosne przeżycie świąt nie zależy od tego, czy zdążę umyć okna i wysprzątać mieszkanie na błysk, ani nawet od tego co znajdzie się na świątecznym stole, bo tak naprawdę nie to w przeżywaniu świąt jest ważne. Będzie miało natomiast znaczenie to, jak ogarnę to wszystko sercem i czy odnajdę w sobie ten spokój potrzebny do prawdziwej radości świątecznym czasem i tym wszystkim, co ten czas przynosi. 
A te dni mają nam naprawdę dużo do zaoferowania. Zatrzymanie i bliskość. Brakuje nam tego na codzień. Wiecznie gdzieś pędzimy, czas przesuwa się na tarczy zegara nieubłaganie, a my tak dużo mamy do zrobienia i tak mało na to czasu. Wciąż go nie starcza, a jeśli już się znajdzie, niejednokrotnie przecieka przez palce, zostawiając nas później z jeszcze większym poczuciem winy, że znów wykorzystaliśmy go nieumiejętnie. W święta dostajemy ten czas w prezencie po to, aby nigdzie nie pędzić, tylko celebrować chwilę i spotkanie. 
Spotkania i bliskość. Jej też brakuje w zajętej obowiązkami codzienności. Jakieś osoby po prostu w naszym życiu są, ale tak naprawdę łączy nas niewiele. Tę prawdziwą więź tworzy bliskość, a nie da się jej zbudować w pośpiechu. Bliskość to spotkanie, rozmowa, troska. To szczere zainteresowanie tym, co czuje ten drugi człowiek. Bliskość to dotyk i przytulenie; czasami nawet wirtualne, ale ono też ma sens, o ile jest szczere. Bliskość to jeden stół, który w mojej rodzinie łączy pokolenia. Ten stół jest najważniejszym meblem w moim domu. Przy nim podejmujemy ważne życiowe decyzje, przy nim rozmawiamy i przy nim wspólnie jemy niedzielne posiłki. W święta ten stół emanuje radością, bo zbiera wokół siebie rodzinę, w bogatym przekroju dzieci, wnuków, rodziców, dziadków, rodzeństwa, a nawet prawnuków, którymi moi chłopcy są dla mojej ukochanej babci. Patrzę na jej wyrzeźbioną wiekiem twarz i czuję wdzięczność, że w te święta może być z nami. Widzę ile radości dają jej prawnuki, dla których granice tolerancji są ogromne. Dzieci się wychowuje, wnuki rozpieszcza, a prawnuki po prostu kocha bezwarunkowo, niczego od nich nie oczekując i dziękując za czułość i spontaniczność, jaką mają w sobie dzieci. To, że babcia jest z nami, jest lekcją życia dla moich synów. Patrzą i uczą się szacunku do starości; cierpliwości, której potrzeba do starszego człowieka i miłości, na której zbudowana jest rodzina. Mam wielką nadzieję, że kiedyś to zaprocentuje... 
Patrzę na te wszystkie bliskie mi osoby i ich rozradowane twarze i doceniam każdą chwilę, którą mogę razem z nimi przeżyć. Nie mamy pewności, czy kolejne święta będziemy mogli spędzić w takim samym gronie. Życie jest nieprzewidywalne, ma swoje przypływy i odpływy; daje, ale i zabiera; dlatego trzeba doceniać każdy taki moment, nasze tu i teraz z drugim człowiekiem, aby zapamiętać tę chwilę i nasycić się nią, a kiedyś móc z niej czerpać. 
"Człowiek dla człowieka winien być rzeczą świętą" powiedział kiedyś Seneka Młodszy, a ja się z nim najzupełniej zgadzam. I za św. Wincentym a Paulo powtarzam, że: "Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy." 
Monika A. Oleksa 



Fot. Marcin Oleksa
     

Komentarze

  1. Zazdroszczę tak licznego grona rodzinnego, a szczególnie tego starszego pokolenia, gdyż ja już dawno go nie mam. I mogę tylko wspominać takie święta.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celebruję każdą taką daną mi chwilę, bo zdaję sobie sprawę z ich ulotności i odpływów życia. Chciałabym, aby moje dzieci również umiały to w życiu doceniać. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Tak bardzo chciało by się zasiąść za tym stołem..kiedy sobie powiększyłam zdjęcia , poczułam bardzo przyjemne ciepło w okolicy serca.Jakaż wielka musi panować miłość w Twojej Rodzinie, skoro poczułam ją nawet wirtualnie ;-)
    Po tak spędzonych Świętach-Moniko masz pewnie akumulatorki załadowane do pełna :-)i-oczywiście-mam nadzieję z tego korzystać pełnymi garściami. Pozdrawiam Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłości jest u nas dużo i lubimy się nią dzielić; ale równie dużo jest smutków... Te święta były piękne, rodzinne i spokojne. Masz rację Gabrysiu, naładowałam akumulatorki i bierz, co tylko Ci się podoba:)

      Usuń
  3. "Najlepsza miłość to ta, która budzi duszę, pcha nas ku lepszemu, rozpala w sercach ogień a w duszy sieje spokój" ("Pamiętnik" reż. Nick Cassavetes)
    Te słowa umieściłam dziś na swoim blogu, ale bardzo chciałam podzielić się nimi także z Tobą i tymi, którzy tu do Ciebie zaglądają.
    W Tobie i Twojej rodzinie właśnie taka miłość jest :)
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basieńko kochana, dziękuję Ci za te słowa!
      M.

      Usuń
  4. Te Święta Moniczko były śliczne , nasze ,rodzinne i takie prawdziwe . Radość Wielkanocy była w każdym sercu i na każdej twarzy . Zapisuję je w pamięci jako wielkie szczęście -- jak dobrze jest nam przy uroczystym śniadaniu -- jesteście tacy kochani a ja bezgranicznie szczęśliwa

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak