niedziela, 12 maja 2013

Spotkanie z... Miłością

Fot. Marcin Oleksa


Przybiegła na to spotkanie zdyszana, ale z radosnym blaskiem w oczach. Wiecznie się gdzieś spieszyła i wiecznie miała pełne ręce roboty. Ludzie jej potrzebowali, choć nie każdy się do tego przyznawał. Tęsknili za nią, marzyli o niej, ale i wyrzekali na nią, że boli; że rani; że odchodzi bez słowa; że nie pamięta, albo że pamięta za dużo. Niektórzy jej pragnęli, inni odpychali. Dziewczęta o niej śniły, mężczyźni się z niej śmiali, ale nie było osoby, która pozostałaby wobec niej obojętna. 
Miłość. Jej łagodne, ciepłe oczy patrzą na mnie tak, że wiem, jak bardzo jestem dla niej ważna. Czuję jej milczącą obecność i cieszę się, że przyszła, aby opowiedzieć o tym, jak bardzo chce dotrzeć do każdego człowieka i jak trudno jest sforsować pozamykane drzwi ludzkich serc. Ludzie dziś żyją szybko, a ona nie lubi się spieszyć. Ona potrzebuje czasu, aby ich lepiej poznać. Przygląda się każdemu z osobna i uczy go na pamięć. Ale to trudne, gdy człowiek ma dla niej tak mało czasu i potrzebuje wciąż nowych doznań, wrażeń i atrakcji, aby poczuć, że żyje. Dzisiejszy świat nie lubi powtarzalności i spokoju upływających dni. Potrzebuje szaleństwa i ciągłego ruchu. Bieg to druga natura współczesnego człowieka. A przecież biegnąc, tak wiele można przeoczyć...
W pośpiechu nie zauważy się wpatrzonego w Ciebie spojrzenia i nie dostrzeże prawie niezauważalnego, nieśmiałego uśmiechu, który ktoś do Ciebie przesyła. Nie usłyszy się cichego wołania, gdy ktoś z miłością wymawia Twe imię, ani nie znajdzie potajemnie wsuniętego do kieszeni listu, napisanego odręcznie. A przecież taka właśnie jest Miłość. Nienatarczywa. Szanująca wolność człowieka. Czuła. Delikatna. Harmonijna. Tylko ona potrafi zatrzymać czas i sprawić, że każdy dzień wita Cię uśmiechem. I tylko ona wymawia Twoje imię tak, że nie trzeba więcej słów, aby wiedzieć, że jesteś dla niej kimś wyjątkowym. 
"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, 
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący. 
Gdybym t miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice, 
i posiadł wszelką wiedzę, 
i wiarę miał tak wielką, iżbym góry przenosił, 
a miłości bym nie miał - 
byłbym niczym..." 
Tak mówi św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian.
Dziś te słowa są nadal aktualne. 
Gdybym posiadał wiele tytułów naukowych i zajmował ważne stanowisko w pracy; gdybym sprawował jakąkolwiek władzę, i miał pod sobą ludzi, którymi zarządzam,
a miłości bym nie miał, 
stałbym się jak dzban pusty
wydrążony w środku i pozbawiony wszelkich emocji.
Gdybym też miał tyle pieniędzy, że nie musiałbym się martwić o przyszłość, i mógł żyć tak, jak tego pragnę - bez troski o jutro, bez żadnego "muszę"; w miejscu, o którym marzę, a na które w tej chwili mnie nie stać, 
i gdybym nawet był otoczony ludźmi, którzy by mnie uwielbiali; i miał wszystko, czego zapragnę, 
a miłości bym nie miał - 
byłbym nieszczęśliwy, 
bo nie miałbym nikogo, z kim mógłbym dzielić te wszystkie radości i kto zostałby przy mnie, bez względu na to, jak potoczyłoby się moje życie. Kogoś, kto byłby przy mnie nie dla tego wszystkiego co posiadam, ale dla tego, kim jestem.  
Jeden bliski człowiek w moim życiu potrafi je odmienić tak, że czasami aż trudno uwierzyć w to, że udało nam się coś udźwignąć. Coś, co dla mnie samego byłoby ponad siły, ale z kimś, kogo obdarzam miłością i dla kogo jestem kimś ważnym, jest to do uniesienia. 
Różne są odmiany miłości. Miłość, podobnie jak Nadzieja, zawsze przychodzi do nas w drugim człowieku. Adam Asnyk tak pięknie napisał: "Miłość jest piękną bez wątpienia rzeczą, lecz trzeba, żeby miała twarz człowieczą." Ona przychodzi do nas w naszym małżonku, partnerze, mężczyźnie czy kobiecie, z którymi łączy nas coś wyjątkowego. Ona przychodzi również w czułym dotyku matki i cierpliwości ojca, uczącego nas jazdy na rowerze. Przychodzi w przyjacielu, który otwiera swoje serce właśnie dla mnie, bo spośród tak wielu ludzi, których spotyka każdego dnia, wybiera właśnie mnie, aby to mi ofiarować swoją przyjaźń. Przychodzi w życzliwości obcych ludzi, którzy okazują mi swoją serdeczność i przekazują ciepło, abym ja mogła podawać je dalej. 
"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: 
największa z nich jednak jest miłość." 
Jest. Ona naprawdę jest, chociaż nie zawsze ją zauważamy i tak często przechodzimy obok niej obojętnie. 
"Kiedy naprawdę zapragniesz miłości, będzie ona czekać na ciebie." Oskar Wilde
Zapragnij jej. Ona Cię zauważy i odnajdzie, dokądkolwiek byś nie poszedł. Tylko otwórz się na nią i spójrz dokładniej; bo tak łatwo przejść obok niej obojętnie. 
Monika A. Oleksa 



Fot. Marcin Oleksa

2 komentarze:

  1. I niech się tak stanie każdemu, by otworzył się na największy dar jaki możemy otrzymać - dar miłości. Niech się stanie, bo inaczej nie ma w nas życia, bo tylko, gdy kochamy - żyjemy. W innym wypadku jedynie trwamy w oczekiwaniu, bo nieznośnie jest mieć w sobie pustkę. Bo tylko miłość jest pełnią.
    B.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem tutaj :-)jestem własnie w miejscu-gdzie mnie odnalazła...i ja-Ją odnalazłam. Od wczoraj zachwycałm się tymi samymi dróżkami, tymi samymi widokami, tym samym powietrzem co wtedy...i myślałam o tym -jak to opisać..i nie muszę, bo doskonale Moniko zrobiłaś to za mnie:-)I kiedy staję przed fontanną ,żeby "rozliczyć" minione lata, które mi "zadała", uśmiecham się do niej ciepło.Tak wiele dostałam... dźwięki Szopenowskiej muzyki tu brzmią jakoś szczególnie.
    Tak jak wtedy...otwierają serce i duszę na MIŁOŚĆ.Wcale nie nudzą mi się powtórzenia,mogę tu wracać bez końca wdzięczna za to,że zdrowie pozwoliło mi tu przyjechać.Pięknie Moniko to napisałaś-dziękuję i pozdrawiam z (na razie deszczowych) Dusznik Zdroju i piję Wasze zdrówko zdrowotnościową wodą mineralną :-)

    OdpowiedzUsuń