sobota, 25 maja 2013

Słowo, w którym wszystko się zamyka...

Fot. Marcin Oleksa



Mama. Matka. Mamusia. To jedyne słowo, które jest w stanie poruszyć każde serce. W każdym człowieku trąca czułą strunę, bez względu na jego życiowe doświadczenia. Ciepły dotyk ręki mamy pamiętamy nawet wtedy, gdy sami już jesteśmy rodzicami. To, jak na nas patrzyła, jak do nas mówiła i czego nas nauczyła, zapisuje się w naszej świadomości, aby powrócić w dawnym wspomnieniu, które potrafi przywołać przypadkowy zapach czy gest. Tęsknotę za nią nosimy w sercu do końca naszych dni, bo taką właśnie moc dał Bóg potędze matczynej miłości. 
Bycie mamą nie jest proste; niesie ze sobą wiele wyrzeczeń, za które nie zawsze dostaniemy podziękowanie. Bywa tak, że to, w co wkładamy całe nasze matczyne serce, może zostać zupełnie niezauważone lub przyjęte jak rzecz najzupełniej naturalna. Ot, zwykły drobiazg w oczach dziecka, a dla nas heroiczna walka. Droga macierzyństwa podjęta przez matkę nie jest usłana różami. Często jest to droga na krawędzi, a my nie patrzymy na to, że tuż za nią jest przepaść, tylko robimy wszystko, aby przed upadkiem ochronić nasze dziecko. Już w chwili, gdy bierzemy to maleństwo na ręce wiemy jedno - od tej chwili nie żyjemy już tylko dla siebie, ale dzielimy wszystko na pół, ćwierć, jedną którąś; oddając to temu małemu istnieniu, które dostaliśmy pod opiekę. I wybaczamy, choć niejednokrotnie trudno znaleźć na to siłę. Nie ma takiej rzeczy, której serce matki mogłoby nie wybaczyć. Upór i rozsądek mogą trwać przy swoim, ale serce jest miękkie i ono wie, że nie będzie w stanie nosić w sobie urazy czy potępienia. Bo należy do matki. 
Mama... Pamiętam jej ciepłą dłoń na rozgrzanym czole i polopirynę, którą dostawałam w takie rozgorączkowane noce.  Pamiętam to ciepłe otulanie kołdrą i to, jak nie potrafiła się na mnie gniewać. Pamiętam nasze przegadane wieczory i wspomnienia, dzięki którym poznawałam ją lepiej. Dziś patrzę na jej przygaszenie i na blask, który rozjaśnia jej oczy gdy tylko moje dzieci pojawiają się obok. Taki sam blask jest w oczach mojej babci, kiedy mnie widzi. Życie napisało dla nas trudny scenariusz, w którym musiałam nauczyć się odnajdować. Teraz ważne jest dla mnie to, że mama wciąż jest jeszcze przy mnie. To, że mogę do niej zadzwonić i usłyszeć jej głos. To, że ją przytulę, a ona wtedy robi się bezbronna jak dziecko w moich ramionach. Nasze role się odwróciły; dziś ona bardziej potrzebuje mojej opieki, niż ja jej. Ale świadomość, że w Dniu Mamy mogę się z nią spotkać i powiedzieć, że bardzo ją kocham; jest bezcenna. 
Słowo mama dało początek miłości. W nim zamyka się wszystko. Ono otula, chroni i czuwa; często bez narzucania swojej obecności. Jest przy nas, bez względu na to, jak daleko zajdziemy. Nie potępia, nie rozlicza. po prostu - kocha. 
Pamiętajmy o naszej Mamie, bez względu na to, gdzie dzisiaj się znajduje. A jeśli mamy to szczęście, że wciąż możemy jej spojrzeć prosto w oczy, razem z kwiatami powiedzmy jej, jak bardzo jest dla nas ważna. I że pomimo milczenia, za którym chowamy się niekiedy z braku odwagi wypowiedzenia kilku cieplejszych słów; powiedzmy jej dziś, że ją kochamy. Bo jest naszą Mamą. 
Monika A. Oleksa 


Fot. Marcin Oleksa
     

5 komentarzy:

  1. Pięknie napisałaś o mamie. To jedno maleńkie słowo a tak wiele znaczy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Mama odeszła już 9 lat temu i do dziś pamiętam, jak kilka dni przed śmiercią odzyskała na chwilę świadomość i powiedziała wtedy z wielkim wysiłkiem "kocham cię".Od tego czasu wiem, że stanowczo za rzadko wyznajemy swoje uczucia-póki mamy jeszcze na to czas i staram się okazywać je jak najczęściej.
    Ps.Mogłabym się smucić dzisiaj ..ale obudziła mnie moja -"córcia"-przyszła(mam nadzieję) synowa, takimi pięknymi życzeniami,że wystarczą mi na cały dzionek :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mojej Mamy nie ma prawie od pięciu lat. Przez 38 lat byłam fizycznie daleko, widywałyśmy się raz, dwa razy w roku przez kilka dni, a i wtedy często wymykałam się do dawnych przyjaciółek czy znajomych. Odrabiałam ten czas gdy zachorowała bez nadziei na wyzdrowienie. Umarła po dziewięciu miesiącach, z których cztery byłam z Nią - 24 godziny na dobę. Myślę o Niej czasem i opowiadam innym, o Jej trudnym życiu, o tym jak była dzielna i pracowita, o tym jak żyła dla swojej rodziny. W tym roku czekałam parę dni na operację w szpitalu. dzoniłam i pisałam smsy. w pewnej chwili tak bardzo zabrakło mi możliwości zadzwonienie do Niej. A teraz w Dzień Matki, zabrakło mi tego, że nie mogłam Jej złożyć życzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za to piękne świadectwo miłości i podzielenie się nim ze mną. Pozdrawiam bardzo ciepło.
      M.

      Usuń