Literacki czwartek - Pożegnanie z Afryką

Pożegnanie z Afryką, Lublin ul. Złota 3



Mój ulubiony miesiąc - październik, obdarował mnie w tym roku nie tylko złotą polską jesienią, ale również literackimi spotkaniami z czytelnikami, którzy są sensem istnienia każdego pisarza. Żywy kontakt z czytelnikiem jest jak dialog; spotkanie dwojga ludzi, którzy chcą ze sobą porozmawiać i wymienić się myślami, spostrzeżeniami i słowem. Lubię ten czas, który daje mi możliwość poznania moich Czytelników lepiej, czasami nawet bardziej osobiście; kiedy mogę wysłuchać tego, co chcą mi powiedzieć i czerpać pełnymi garściami z atmosfery, jaka towarzyszy takim wieczorom. 
Wieczór w Pożegnaniu z Afryką był szczególnie nastrojowy, wyciszony i zasłuchany we fragmenty moich powieści, tak pięknie odczytanych przez bliskie mi osoby. Przeplatany muzyką wybraną przez panią Hannę Olszewską, której chcę z serca podziękować za tak piękne zorganizowanie całego spotkania i pełny profesjonalizm, z jakim to spotkanie poprowadziła. Grube mury przytulnej i wypełnionej zapachem kawy kawiarni na Złotej, zasłuchały się w przepełnione emocjami głosy kobiet z różnych pokoleń. 

Moja Przyjaciółka, Basia Smal, opowiada o klimacie moich książek

Poprosiłam cztery fantastyczne kobiety, aby przygotowały fragmenty, które czymś je ujęły; coś w nich odnalazły; czymś przy sobie zatrzymały. Nie chciałam wiedzieć przed spotkaniem jaki fragment każda z nich przeczyta; obdzieliłam je jedynie tytułami i pełnym zaufaniem. Każda z nich zrobiła na mnie i na zebranych Czytelnikach niesamowite wrażenie. W tych fragmentach były emocje, drżenie głosu i modulowanie nim, w zależności od czytanego fragmentu i postaci, której ten fragment dotyczył. Siedziałam i słuchałam jak zaczarowana! I miałam wrażenie, że słyszę te słowa po raz pierwszy, zadając sobie w duchu pytanie: "Ja to napisałam?"

Cudowna Elżbieta Misztal i jej fragment i interpretacja wzruszyły mnie do łez

Wszystkim, którzy byli tam ze mną, serdecznie DZIĘKUJĘ!

Rozmowa z Czytelnikami to zawsze niesamowite przeżycie


Pytania Czytelników, jak zawsze ciekawe i niebanalne, są ogromną motywacją do dalszego rozwoju i pracy twórczej, a ich ciepłe słowa wspierają i unoszą skrzydła wysoko. Wszystkim, którzy byli tam ze mną i poświęcili ten czas chcąc jak ja, zasłuchać się w czytanych fragmentach i ogrzać w niepowtarzalnej atmosferze Pożegnania z Afryką, serdecznie dziękuję:) Z całego serca dziękuję Basi Smal za wprowadzenie w klimat moich powieści i tego spotkania, i za odczytany fragment, który pochłonął salę tak, że słychać było ciszę i melodyjny głos Basi, otulający nas ciepłem. Basieńko, dziękuję za Twoją obecność i za to, że tak po prostu przyjechałaś z tej wielkiej stolicy po prostu dlatego, że Cię o to poprosiłam, a Ty odpowiedziałaś na tę prośbę najpiękniej jak umiałaś. Oddając mi swój czas i siebie:) Dziękuję kochanej Marysi Misieczko i cudownej Elżbiecie Misztal, bez których to spotkanie nie byłoby tym, czym było. Dziękuję Kasi Brzezickiej, życząc, abyśmy jak najszybciej spotkały się w tym samym miejscu, tym razem w odwróconych rolach:)  Mario, Tobie też z serca dziękuję za to, że byłaś tam ze mną:)

Ten czas lubię najbardziej:)


Po skończonym spotkaniu był jeszcze czas na bardziej już intymne rozmowy przy wspólnej herbacie na  lubelskim Starym Mieście. Sześć kobiet i ogromna energia, która dała mi siłę przyjąć wydarzenia ostatnich dni spokojnie, z wiarą i nadzieją, która zajaśniała nad białą szpitalną salą. Gdyby nie moja pasja pisania, tych najważniejszych kobiet nigdy by przy mnie nie było. Po prostu nie spotkałybyśmy się. Połączyły nas moje książki, które z ufnością oddaję w ręce każdego z Was, licząc, że gdzieś, kiedyś i my się spotkamy przy wspólnej herbatce lub filiżance kawy... 
Monika A. Oleksa 

Pożegnanie z Afryką, Stare Miasto, Lublin
     

Komentarze

  1. Widać, że klimat sprzyjał spotkaniu. Jakie piękne wnętrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Głos Basi-Moniko to ja znam z radiowej audycji
    ojojjj moge sobie wyobrazić co to była za "uczta"
    i te wnętrza....
    Moniko -wczoraj napisałam własnie na temat książkowych znajomości :-)
    więc może podzielę się tym-bo akurat na temat:-)
    Czasem samotność puka
    w jesienne zapłakane okno
    Czasem ogień w kominku
    przygaśnie
    Czujesz- jakby chłód...
    I nie wiesz tak naprawdę
    czy nie jest ci zimno w serce
    Za oknem świat kładzie się do snu
    a Ty ...
    w świecie szelestu stron
    kolejnej książki
    już odpoczywasz
    zapominasz...odpływasz...
    W tym swiecie
    zaczarowanym
    nagle nasze drogi się spotkały
    Czy to szelest jednej kartki
    postawił Cie na mojej drodze?
    Teraz już wiem, że jesteś
    teraz jestem bogatsza o powieść
    z Twojego życia
    a i moją -wiem-
    że zawsze jesteś gotowa
    przeczytać.
    Dziękuję, że jesteś
    Przyjaciółko
    z książkowej krainy

    OdpowiedzUsuń
  3. Moniczka miła, jak mi było dobrze z tobą i całą resztą:) Dziękuję z całego namiastkowego serca. Już wiem, że twoje milczenie "u akna" to nie był tylko spadek adrenaliny, bardzo wam współczuję. Będzie dobrze.
    Gabrysia, i ty tutaj? Gdyby nie szelest kartek, bylibyśmy innymi ludźmi, co? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szelest kartek Arsenio sprawia,że spotykamy się w TAKICH miejscach...czyż nie? :-))Pozdrawiam

      Usuń
  4. Dziękuję Moniko za ciepłe słowa pod moim adresem :)
    I, błagam kochana, nie wygłupiaj się z tą wielką stolicą, bo nie wiem, gdzie oczy podziać. Przecież ja nie z żadnej wielkości! Zwykła jestem a pochodzę z małego cudownego miasteczka na wschodzie Polski i bardzo to w sobie lubię, o! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wnętrze magiczne;) Takie klimatyczne, od razu wprowadza w nastrój;) Pomysł z fragmentami, naprawdę fantastyczny;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak