Tajemnica codzienności

Fot. Marcin Oleksa


Piętnaście lat temu wybrałam swój sposób na życie. W październiku 1998 roku, zdecydowałam się pracować sama dla siebie i założyłam działalność gospodarczą - moją własną firmę, w której jestem szefową, pracownikiem, księgową i wszystkim. Doszłam do wniosku, że nauczanie i praca z ludźmi - od tych najmłodszych, do tych bardziej już dojrzałych; to jest to, co chcę robić, co daje mi ogromną satysfakcję i sprawia niesamowitą przyjemność. Wybrałam język, w którym zakochałam się jeszcze w szkole podstawowej, i ta miłość okazała się tak silna i trwała, że zapragnęłam przekazywać ją dalej i zarażać nią pokazując, że język angielski to nie konieczność i jeden z wielu przedmiotów szkolnych, które trzeba wykuć i zaliczyć; ale coś więcej - to niesamowita przygoda, przyjemność spotkania i możliwości, które otwierają nawet zamknięte drzwi. Jeśli ten język wpisze się w nasze serce i przestaniemy go traktować jako coś, co trzeba i należy; odkryjemy rzeczy niesamowite, o które nigdy wcześniej siebie nie podejrzewaliśmy. Przekroczymy granice własnego lęku i niepewności, i wkroczymy na drogę, która doprowadzi nas do miejsc w nas samych, o których istnieniu nie mieliśmy wcześniej pojęcia. Jęsli tylko damy językowi szansę... 
To wszystko próbuję przekazać moim uczniom. Lubię moją pracę i oddaję jej dużo siebie - swój czas, swoje zaangażowanie i ogromny szacunek do każdego młodego (i nieco starszego:)) człowieka, z którym pracuję. Dzięki temu, że pracuję z moimi uczniami indywidualnie, mam możliwość poznać dobrze każdego z nich, i z każdego wydobyć to, co w nim najlepsze. Sądzę, że najlepszą motywacją dla każdego jest pokazanie mu jego mocnych stron, a nie skupianie się na tych słabych i na tym, co nie wychodzi, gdyż to podważa tylko wiarę we własne siły i zniechęca do czegokolwiek. A ja chcę dodać moim uczniom skrzydeł, bo wierzę, że jeśli już je podniosą, one będą w stanie ponieść ich daleko w życie, z wiarą w siebie i własne możliwości. 
Moja praca to codzienna radość spotkania z ludźmi, i trud, który wraca z poczuciem dobrze wykonanej pracy pod koniec roku szkolnego. Wyniki matur, które cieszą; egzaminy doktoranckie zdawane na piątkę ( z tych uczniów jestem najbardziej dumna - Panie Januszu, pozdrawiam serdecznie:D); oceny końcowe, które zaskakują; ale przede wszystkim wiedza, która zostaje i procentuje. Kiedyś usłyszałam takie zdanie: "Jeśli lubisz swoją pracę, to czujesz się tak, jakbyś nie pracował, bo praca staje się przyjemnością, a nie koniecznością." Na nadmiar wolnego czasu nie narzekam:), i po każdym dniu pracy wracam wyczerpana; ale w to, co robię, wkładam całe serce i staram się robić to naprawdę dobrze i skutecznie. 
Radość mojej pracy to nie tylko spotkania z ludźmi, ale i z moimi czworonożnymi przyjaciółmi, z którymi szybko znajdujemy wspólny język. Na przywitanie musi być koniecznie porcja pieszczot, o które Mattie jest nieco zazdrosna, gdy przynoszę na sobie obce zapachy - głównie psie i kocie, choć świnki morskie też przytulam, jeśli mi na to pozwolą:) Każdego z tych zwierzaków znam po imieniu i każdego witam równie serdecznie, jak one mnie. I często powtarzam, że jak już się zestarzeję i nikt nie będzie chciał się ze mną uczyć, zostanę petsitterem! Bo zwierzęta mnie kochają, zresztą ze wzajemnością. 

Sonia traktuje mnie na równi z domownikami:)

Killer często towarzyszy nam w lekcjach, domagając się nieustannych pieszczot:)

Caro wita mnie bardziej wylewnie, niż własnych domowników:)


Blanca traktuje mnie z góry, jak na arystokratkę przystało:)

Piętnaście lat mija cichutko i bez fajewerków. Patrząc wstecz wiem, że to były dobre lata wzajemnego ubogacania. Wybierając tę drogę, poszłam za pragnieniem serca, które doprowadziło mnie tam, gdzie jestem szczęśliwa, mogąc robić to, co kocham i w czym się spełniam. A tym wszystkim cudownym ludziom, którzy otwierają dla mnie drzwi swoich domów i przyjmują mnie pięknymi filiżankami kawy lub dobrej herbaty, niejednokrotnie z kawałkiem upieczonego przez siebie ciasta, i traktują z taką serdecznością i życzliwością, dziękuję za to, że powierzyli mi pod opiekę swoje dzieci lub siebie samych i że mi zaufali. Do końca będę starała się robić wszystko, aby tego zaufania nie zawieść. 
Monika A. Oleksa 


Fot. Marcin Oleksa

Komentarze

  1. Piękna Moniko ta Twoja codzienność, pełna miłości i wielkiego serca. Nie każdy ma takie szczęście,że może robić to-co kocha. Ostatnio słyszałam takie zdanie,żeby spróbować zastąpić słowo praca-słowem przygoda. Codzienna przygoda...Myślę ,że akurat w Twoim przypadku-dokładnie tak jest. Moniko kochana,życzę Tobie sukcesów, miłości i dobroci w koło. Bo dostajemy to-co dajemy-więc to co rozdajesz -niech procentuje .

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj Moniczko Moniczko,pięknie napisałaś a ja dałam szansę swojemu językowi i dalej NIC SOS Pozdrawiam M.S

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie mieć tyle optymizmu i takie pozytywne nastawienie, życie jest wtedy łatwiejsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepsza nauczycielka wiecej takich ludzi jak pani Monika dzieki pani nawet spiewam po angielsku a kiedys nawet pisac nie umialem dziekuje ...sasiad

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak