Prezent

Fot. Michał Oleksa


Kilka dni temu widziałam motyla. Usiadł na nagrzanym słońcem chodniku, machając do mnie kolorowymi skrzydełkami. W tych małych skrzydełkach dostrzegłam całą radość życia, o której motyl chciał mi opowiedzieć. Potraktowałam to spotkanie jak prezent. 
Dostajemy go każdego dnia. Kolorowy, ubarwiony jesienią list, w którym zapisana jest każda chwila jaką podejmujemy i każda godzina, z którą się zmagamy. Możemy go nie otwierać i nie rozpakować prezentu, jaki przynosi nam życie. Możemy wrzucić ten list na stos ulotek i reklam, zalegających gdzieś w naszym domu i zapomnieć, że w ogóle go dostaliśmy. I przyjąć dzień jako kolejny trud, z którego nic nie wynika, oprócz dobrze spełnionych obowiązków. Ale możemy też inaczej. Możemy go otworzyć z biciem serca, jakie towarzyszy oczekiwaniu i potraktować to, co znajdziemy w środku jak dar - od kogoś, kto nas bardzo kocha; dla kogo jesteśmy ważni, wyjątkowi i niepowtarzalni. Prezent, który możemy przyjąć z wdzięcznością, albo odrzucić na półkę ze znudzeniem. 
Każdy dzień, który  dostajemy, jest prezentem. Ślicznie opakowanym w słoneczny uśmiech o poranku, albo w zwykły szary świt zasnuty chmurami. Ale nie opakowanie jest ważne, tylko to, co znajdziemy w środku. Małe cuda dnia codziennego, które możemy dostrzec; albo przejść obok nich obojętnie. Czyjś uśmiech pochwycony przelotnie. Skierowany do nas, albo przyłapany przypadkiem, nieważne. Ważne, że choć przez chwilę rozświetli szary dzień; jeden, na pozór tak podobny do drugiego, a jednak inny jeśli przyjrzymy mu się uważniej. 

 
Fot. Michał Oleksa


Małe drobiazgi, zbierane jak kolorowe kamyki nad morzem. Telefon od kogoś bliskiego. Esemes, bo ktoś o mnie pamiętał, pomimo tego, że ja w zabieganiu czasami nie znajduję czasu. Miłe słowo, powiedziane, usłyszane, przesłane, przeczytane. Spojrzenie, w którym nie ma oceny ani odrzucenia, ale życzliwość i akceptacja. Człowiek, który przez chwilę zatrzymał się przy mnie, aby się czymś ze mną podzielić. Nawet swoją biedą. 
"Słońce jest dla wielu ludzi czymś najzwyczajniejszym na świecie. A przecież czyni ono cuda każdego dnia. Każdego poranka zapala światło, życząc dobrego, szczęśliwego dnia." Phil Bosmans
Wczoraj obudziły mnie słoneczne promyki, a dzień rozpoczął się bez bólu skroni, który często mi towarzyszy. Potraktowałam to jak dobry znak, a potem odpakowywałam ten prezent do końca. Kawa z przyjaciółką i rozmowa; taka prawdziwa, nieśpieszna. Wspólne zakupy, które przyniosły wiele radości poprzez proste przebywanie razem. Osiedlowa alejka zasłana liśćmi, po których kroczyłam z zachwytem małego dziecka. Kolory, które mnie otuliły wraz z ciepłem dzisiejszego dnia i sikorka, która przysiadła na mijanej ławce, radosna i chwaląca życie trzepotem swoich skrzydełek. Dzień, który stał się pięknym prezentem, bo dostrzegłam w nim te wszystkie drobiazgi, które podarowało mi życie. Nie pogubią się, bo chowam je w szkatułce mojej pamięci i zaglądam tam, gdy życie mnie zasmuci, a wokół się oziębi.
Życzę Ci dobrego i szczęśliwego dnia i dostrzegania tego, jak wielkim darem jest Twoje życie i jak pięknym prezentem może być każdy z naszych dni, jeśli tylko damy mu na to szansę. 
Monika A. Oleksa    


Fot. Michał Oleksa

Życie jest darem, ale w każdej chwili ten dar może zostać nam odebrany. Dlatego trzeba doceniać każdą, nawet najbardziej prozaiczną chwilę bycia blisko kogoś, kto po prostu jest w naszym życiu i przyjmujemy to jak pewnik. Siedemnaście lat temu nazwałam "tatą" obcego mężczyznę, który jest ojcem mojego męża. Uwierzyłam, że nigdy nie będzie Teściem, ale właśnie tatą. I tak go traktowałam przez wszystkie te lata. Z odwzajemnioną miłością, która nigdy nie zawiodła. Codzienność potrafi uśpić czujność. Dziś zdarzyło się coś, co uświadomiło mi i mojej rodzinie, że życie przynosi różne prezenty i jest nieprzewidywalne, ale pomimo wszystko warte docenienia. Mój tata, wczoraj jeszcze zdrowy, silny mężczyzna, dziś jest w stanie, który lekarze oddali działaniu czasu i Boga. Ale jest, i dla mnie to ogromnie dużo. Bo wierzę, że rzeczy niemożliwe są tylko słabością człowieka, a cuda zdarzają się każdego dnia. Proszę tylko o krótką modlitwę w intencji mojego taty. Moje dzieci jeszcze go bardzo potrzebują. Ja też. A tam na górze, wierzę, że jeszcze nie jest tak bardzo potrzebny... Nie tak, jak tu. 
M. 


Fot. Michał Oleksa
  

Komentarze

  1. Moniko, trzymam kciuki za tatę! :) i życzę ogromu zdrowia dla niego a sił dla Was wszystkich.
    Aby ten prezent okazał się być najważniejszy przez wiele lat...

    OdpowiedzUsuń
  2. Moniko-całym sercem i modlitwą jestem z Wami....
    Ja miałam dziś cudny dzień..urządziłam u siebie spotkanie rodziny ze strony mojego Taty, A my z kuzynkami czułyśmy się jak "grupa młodzieżowa"..jak za dawnych lat...
    Była taka wrzawa, jak kiedyś,na spotkaniach z okazji urodzin moich Rodziców...tylko towarzystwo już o wiele wiele mniej liczne:-(
    Był to jednak dzień z tych, które warto zapisać w pamięci jako prezent od losu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę pamiętać w modlitwie o Waszym Tacie, jeszcze dzisiaj i będzie to moja intencja jutro o 7. w Katedrze. Pozdrawiam ciepło. Maria

    OdpowiedzUsuń
  4. Moniko, wiesz, że pamiętam i będę pamiętać. Nadzieja trwać powinna póki nie odbierze jej rzeczywistość a przecież nie odbiera, więc... nadziei kochana i siły. Jestem z Wami.

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja się przyłączam do modlitwy o zdrowie dla taty.
    Mój tata i mój tata - teść - też go tak nazywałam już od wielu lat nie żyją.
    Wczoraj żegnaliśmy naszą sąsiadkę i przypomniałam sobie obu ojców i mamę, która jeszcze wcześniej poszła do domu naszego Ojca w niebie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochane moje, z całego serca dziękuję za każde słowo i modlitwę. Czekamy i wierzymy. Pozdrawiam bardzo ciepło, życząc dobrego tygodnia.
    M.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak