Z piórem po Polsce - czyli ciekawe miejsca, ciekawi ludzie

"Ale pamiętaj, że jesteś druga..."

 

Miód - to co lubię najbardziej...:)


Pani Anna i Stanisław Góralowie z Darłowa to pszczelarze z pasji i zamiłowania. Od trzech lat, podczas mojego pobytu w Dąbkach, z zapartym tchem słucham ich opowieści o pszczołach, które stały się członkiem ich rodziny; oraz o pasiece, której oddali swój czas, siły i serce. Opowiadają o swojej pasji z takim przejęciem, zaangażowaniem i tak barwnie, że mogę siedzieć godzinami i słuchać ich z zapartym tchem, poznając tajemnice pszczół i historię ich przygody z miodem i pszczelą rodziną. Ich opowieści zafascynowały mnie tak bardzo, że chciałabym się nimi z Wami podzielić, i odkryć ten świat - tak bliski, a tak niedostrzegany. 


Miód z pasieki "Przy lesie" Anny i Stanisława Góral

Miłość Stanisława Górala do pszczół rozpoczęła się pięćdziesiąt lat temu. Mały Staś miał sześć lat, gdy zauważył na leśnym drzewie rój dzikich pszczół. Te pszczoły zafascynowały go tak bardzo, że nie zwrócił uwagi na to, że wszyscy, którzy z nim w tym lesie byli uciekli jak najdalej; a on stał pod drzewem i patrzył jak urzeczony. Od tego wszystko się zaczęło... Staś zapragnął mieć swój własny ul. Inni chłopcy marzyli o rowerze, zegarku, piłce; a Staś - o ulu i pszczołach. Męczył rodziców tym marudzeniem tak bardzo, że po roku postanowili kupić, siedmioletniemu wówczas, Stasiowi ul wierząc, że szybko mu się znudzi ta zabawa jak mu pszczoły pokażą swoje prawdziwe oblicze i żądła:) Stasio był jednak wytrwały i konsekwentny w swojej miłości, a pasieka "Przy lesie", którą prowadzi razem z żoną, w tym roku obchodzi swoje pięćdziesięciolecie.
Do historii, już nie tylko rodzinnej, przeszło zdanie, które młody Stanisław Góral wypowiedział w dniu ślubu do swojej przyszłej żony. Katedra darłowska zapełniona była tłumem ludzi, gdyż państwo Góralowie brali ślub w święta Wielkanocne, stojąc przed ołtarzem z kilkoma innymi młodymi parami. W momencie gdy ksiądz podszedł do Anny i Stanisława, aby związać ich przysięgą małżeńską, pan Stasio spojrzał na swoją przyszłą żonę, którą miał poślubić i nieświadomy tego, że mikrofon znalazł się zbyt blisko nich, powiedział: "Ale pamiętaj, że jesteś druga!" Kościół zamarł na moment, zamarła też pani Ania, która przez moment nie wiedziała, czy uciec, czy zostać przy mężczyźnie, który miał zostać jej mężem, a którego chyba kompletnie nie znała; za plecami zaczął się rozlegać szum zaniepokojonych szeptów, gdy pan Staś dokończył rozpoczęte zdanie: "Pszczoły były przed tobą." I od tego momentu już nic nie pamięta:) I często mówi, że tak go zestresowała ta sytuacja, iż ślub tak do końca nie jest ważny, bo dalszej ceremonii, włącznie z przysięgą, zupełnie nie pamięta:)   
Swoją pasją i miłością do pszczół pan Stanisław dzielił się z najbliższymi. Za każdym razem po powrocie z pasieki opowiadał, co się zmieniło, na jakim pożytku pszczoły zbierały nektar, jak przygotowują się do zimy. Zazwyczaj rozpoczynał te opowieści przy wspólnej kolacji, która kończyła się tym, że dwaj synowie państwa Góralów znikali w swoich pokojach; natomiast pani Ania zostawała na posterunku i, jak sama mówi, będąc na dobre i na złe, wysłuchiwała opowieści męża o pszczołach, o których nie miała zielonego pojęcia, a które były tak ważną częścią życia męża. I tak się zaczęło. Od tego słuchania, które wciągnęło do tego stopnia, że dziś pani Ania, która te pszczoły jedynie tolerowała, jest mistrzem pszczelarstwa i te pszczoły kocha. I właśnie im, razem z mężem, poświęciła życie. 

Pani Anna i Stanisław Góralowie


Anna i Stanisław mają dwie pasieki. Obie stoją przy lesie, a państwo Góral robią wszystko, aby ich pszczoły były szczęśliwe i dawały zdrowy, prawdziwy miód. "Bycie pszczelarzem zobowiązuje." - mówią i starają się wybierać dla swoich pszczół mądrych rolników, którzy nie zaprawiają pożytku chemią i rozumieją, że pszczoła jest dla nich błogosławieństwem. Pszczoły to ostatni bastion natury. Jeśli ich zabraknie, zabraknie życia. Nic nie urośnie, nic nie zaowocuje. Nie zdajemy sobie z tego sprawy łącząc pszczoły jedynie z miodem. Pszczoła przepuszcza zebrany nektar przez wole; jeżeli będzie to zanieczyszczony nektar, chemia zapycha wole i pszczoła umiera. My za to dostajemy miód pierwszej jakości, czysty, przefiltrowany i bez zanieczyszczeń, bo to wszystko bierze na siebie pszczoła i często poświęca przez to własne życie. 
Miód to dla mnie nie tylko smakołyk (jak dla Kubusia Puchatka :D), ale również lekarstwo, po które sięgam najczęściej. Co roku przywożę z pasieki "Przy lesie" zapasy na całą zimę i delektuję się smakiem lata, zamkniętym w złotym kolorze. Miód wzmacnia odporność. Wolę go od grypowej szczepionki, której nigdy nie stosowałam i nie zamierzam. Piję miód i na grypę nie choruję. Czy wiecie, że każdy miód wielokwiatowy zawiera inhibinę, naturalny antybiotyk, który w połączeniu z wysoką temperaturą, zwielokrotnia swoje działanie? Stąd te babcine sposoby leczenia gardła gorącym mlekiem z miodem i masłem, które miały i nadal mają sens; a przede wszystkim są naturalne. 
Mój ulubiony miód to miód gryczany. Gryka jest miodem wymagającym smakowo, ale ja za nią przepadam. Miód gryczany, oprócz tego, że wspomaga odporność,  zawiera antyoksydanty; wspomaga serce i krążenie; świetnie regeneruje kości przy kontuzjach, złamaniach czy kłopotach ze stawami. Dobrze działa też na górne drogi oddechowe, podobnie jak spadź liściasta. Studentom i maturzystom polecam gorąco miód rzepakowy i wszystkie miody wiosenne i wczesnoletnie - jasne, prawie białe, które bardzo szybko się krystalizują, bo zawierają dużo glukozy. Odżywiają mózg, usprawniają pamięć. Polecane są do picia. Szklanka letniej przegotowanej wody, do tego pełna łyżeczka miodu. Odstawiamy na 12 godzin i dajemy czas, aby namnożyły się bakterie, które robią niesamowite rzeczy w naszym organizmie. pijemy na czczo, pół godziny przed śniadaniem, małymi łykami. Od połowy sierpnia ja i moi chłopcy pijemy taki miodowy napój i polecamy każdemu! Bo drogocenny wpływ miody na nasze zdrowie widać, szczególnie teraz, w okresie przeziębień i wirusów. 
I jedna ważna rzecz, którą powinien zapamiętać każdy, komu zależy na dobrej jakości miodu - wszystkie miody polskie muszą się skrystalizować! Jedynie czysta akacja nie krystalizuje do roku. Jeżeli kupujemy miód na jesieni lub zimą i w słoiku jest przepiękny gęsty, lejny płyn - oznacza to, że nabyliśmy drogi słodzik, pozbawiony tych wszystkich dobrych wartości, które zawiera miód. Pani Ania powtarza i przestrzega - miodu nie kupujemy wzrokiem. On nie ma być piękny, ale dobry i zdrowy.
Trzeba też uważać, aby do miodu nie dostała się woda lub ślina (np. z łyżeczki). miód nie lubi wilgoci. Jest substancją nasyconą. Drożdże, obecne w miodzie, są przez pszczoły zahibernowane; nawet kropelka wody powoduje, że te drożdże się uaktywniają. I nie trzymamy miodu w miejscu wystawionym na działanie promieni słonecznych! 
"Mój Góral" - mówi pani Ania, patrząc na swojego męża z ogromną czułością i miłością, którą widać w nich i wokół nich. Słuchać ich to prawdziwa przyjemność, a ja przekazałam tylko cząstkę tego, o czym opowiadają. Każdego lata przyjeżdżają do Dąbek, do Domu Wypoczynkowego "Maria", aby tam opowiadać o pszczołach, miodzie i swojej pasji, która wciąga! Jesienią i zimą delektuję się ich miodami; latem mam przyjemność rozmowy, która ciągnie się do późnych godzin nocnych i która każdego roku coraz bardziej mnie ubogaca i zwiększa świadomość, jak ważne w naszym życiu są te małe istoty - pszczoły. 
Monika A. Oleksa


Ten kwiatuszek, to naturalne dzieło pszczół!
    


Pani Ania Góral i ja:) w Dąbkach!
          

Komentarze

  1. też lubię miód :) dostaję od rodziców lub teściowej (którzy kupują go w znajomych pasiekach) całymi litrowymi słoikami, uwielbiam świeżą bułeczkę z masłem i miodem - miodzio :)
    W krakowskim ZOO są pszczoły i można zakupić miód o różnych smakach np. cytrynowym, tymiankowym

    Ależ słodki temat...

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak nam Moniko osłodziłaś niedzielny wieczór:-) U mnie miód od dłuższego już czasu występuje w roli głównej, a tak zwaną "miodówkę" , czyli ten nocny miodzik w wodzie rozpuszczony, pijemy na okrągło. Jeszcze do tego wkrapiam sobie parę kropelek soku z cytryny.Mężowi dosypuję jeszcze do tej mieszanki 2 łyżeczki pyłku pszczelego, to ma dopiero bogactwo w swym składzie:-). I tak sobie słodzimy od rana to życie :-)
    Piękni ludzie z piękną pasją, cieszę sie ,że dzięki Tobie mogłam ich poznać. A gdyby jeszcze mieli sprzedaż internetową tego miodu, to już by był MIÓD na moje serce :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. i terasz naszła mnie ochota na bułkę z masłem i miodem ;), ale niestety nie mam miodu w domu :( Jutro idę po niego do sklepu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gryczany! Gryczany, uwielbiam! Ja nim polewam (szczodrze, przyznaję) kawałek twarogu, położonego na razowym chlebie - śniadanko - marzenie, które z upodobaniem realizuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam, widziałam, słuchałam z zapartym tchem i oczywiście próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak