Warszawskie spotkania autorskie

Spotkanie autorskie w Bibliotece na Grochowskiej 


Każde spotkanie ubogaca. Każde jest zetknięciem różnych osobowości, które mogą się czymś wymienić. Myślami, wyrażonymi w słowie. Wątpliwościami, ubranymi w pytania. Historią, napisaną przez życie. A to wszystko przyprawione odrobiną ciekawości, oraz wielką serdecznością i życzliwością człowieka dla człowieka. Tego wszystkiego doświadczyłam podczas moich spotkań autorskich w warszawskich bibliotekach. 

za
Rozmowa z Czytelnikami jest zawsze dla mnie ubogacającym przeżyciem

Wnętrza wypełnione od góry do dołu książkami; ciepłe i otulające swoją atmosferą pachnącą kartkami; z zewnątrz często niepozorne, ale wewnątrz otwarte na Czytelnika i jego potrzeby. Grochów i Saska Kępa, która urzekła mnie swoim klimatem i pięknem wymalowanym jesienią. Ciekawa architektura, alejki obsadzone drzewami, spokój wyciszonego osiedla i lokalna społeczność - ludzie, którzy mają tożsamość i identyfikują się z tym miejscem. Spacerując uliczkami Saskiej Kępy czułam, że to miejsce nie jest anonimowe; nie jest zlepkiem bloków i mieszkań, w których ludzie jedynie nocują. Tutaj ludzie mieszkają. Znają się, wymieniają pozdrowieniami i czują więź, która ich łączy, pomimo różnic. W tym miejscu poczułam się po prostu dobrze. Jak u siebie. Chłonęłam Saską Kępę całą sobą, zaglądając z ciekawością w mijane okna i obserwując zwyczajne życie ludzi, którzy przyjęli mnie z otwartością i życzliwością. 

Każda moja dedykacja pisana jest od serca...

... dlatego zajmuje to zwykle tak dużo czasu:)

Czwartkowy spacer po Saskiej Kępie był dla mnie jak łyk kojącego naparu. Październikowe drzewa oświetlone słońcem i kasztany, które sypały się pod nogi. Jeszcze błyszczące, dopiero co wyklute z kolczastej skorupki. Chowałam je do kieszeni płaszcza i uśmiechałam się do Basi, która spacerowała tam razem ze mną. Obie czułyśmy to samo - wielką radość, że możemy być w tym miejscu i właśnie w takim towarzystwie; i wdzięczność za to wszystko, co tak po prostu otrzymałyśmy - jesień, która potrafi zaczarować. Spacer ulicami, których, gdyby nie zaproszenie bibliotek z Pragi, nigdy byśmy nie odkryły. Smaczny domowy obiad w Barze na Międzyborskiej, który jest "niewyględny", ale w którym można zjeść świeży i bardzo dobry posiłek. Czas, z którego żadna minuta nie była zmarnowana i każda obdarowała mnie czymś szczególnym. 

Spotkanie w Bibliotece na Zwycięzców



Bardzo serdecznie chciałam podziękować Wypożyczalniom nr 89, 100, 90 oraz 66 i pracującym tam Paniom za zaproszenie. Z serca dziękuję cudownym Czytelnikom za chęć spotkania ze mną, za wszystkie ciepłe słowa, które usłyszałam; za motywację do dalszej pracy twórczej; za serdeczne przyjęcie i ciekawe pytania. Za rozmowę, która narodziła się spontanicznie. Za zasłuchanie. Za uśmiechy, kwiaty i bukiety jesienne. Pani Agacie z Wypożyczalni nr 89 dziękuję za szarlotkę i wzruszenie; Pani z Wypożyczalni nr 100 za uśmiech, który rozgrzał i dodał odwagi do zmierzenia się z wcale niełatwymi pytaniami Czytelników; Pani Oli z Wypożyczalni 66 dziękuję za sygnał, od którego wszystko się zaczęło; Marcie za piękne przystrojenie biblioteki jesienią, a cudownym Paniom z Rozłuckiej za ciepło, otwartość i taką serdeczność, która po prostu musi zostać przekazana dalej, bo nie można jej zatrzymywać egoistycznie tylko dla siebie. 
Basi Smal dziękuję za WSZYSTKO. Za poświęcony mi czas i oddanie mi swojego łóżka:); za niezapomniany spacer po Saskiej Kępie i rozmowę, która zawsze jest spotkaniem bliskich sobie osób. Za wsparcie i przeczytane fragmenty. Za Przyjaźń, która nie zadaje pytań i nie stawia warunków, tylko przyjmuje z otwartymi ramionami. Dziękuję Basiu! 
Dorotce dziękuję za obecność i swój fragment; za wspólną herbatę i rozmowę, ale przede wszystkim za świadomość, za mam do kogo wracać w Warszawie. Pani Dorocie za przepiękny, jesienny bukiet i to, że zechciała tam Pani być razem ze mną:) A mojej kochanej, warszawskiej rodzinie, z którą mi dobrze nie tylko na zdjęciu, ale i w życiu, dziękuję za to, że byliście tam razem ze mną. Naprawdę wiele to dla mnie znaczyło! 

Takie wspomnienia wywożę schowane bezpiecznie w sercu


Kasiu i Michale - dziękuję za kolejne spotkanie, serdeczność, którą się dzielicie, herbatę wypitą razem i rozmowę, w której nie było słów rzucanych na wiatr. Byliście wisienką na torcie, kończącą piękny dzień:)
Wracam do domu i do mojej codzienności z nową, dobrą energią i determinacją skończenia książki w obiecanym Czytelnikom terminie. Moje skrzydła są szeroko rozłożone i wygładzone przez ciepły uścisk bliskich ludzi. Pióro samo biegnie do ręki, a w sercu jest spokój i świadomość powrotu do tych miejsc i ludzi, z którymi było mi tutaj, w Warszawie, tak dobrze. 
Monika A. Oleksa 

Spotkanie w Bibliotece na Angorskiej

   


Komentarze

  1. Moniko kochana, dziękuję za ciepłe słowa o mnie i do mnie, ale przede wszystkim za Twoją obecność i w moim życiu i w moim mieszkaniu przez te parę dni. To był piękny czas, który dał mi siłę, otworzył oczy i wyrównał rytm serca.
    Dzięki Tobie spotkałam tylu wspaniałych ludzi. Uśmiecham się serdecznie do Ciebie Gabrysiu, do Ciebie Mario z Lublina, Kasiu z Lublina, Doroto z Warszawy, Kasiu i Michale też z Warszawy. Gdyby nie Monika, nie moglibyśmy się spotkać a moje życie byłoby o Was uboższe.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja żałuję, że Warszawa tak daleko. Stęskniłam się mocno:) Zadzwonię.

    OdpowiedzUsuń
  3. O tych dedykacjach od serca to coś wiem :) Raz jeszcze dziękuję, póki co wirtualnie. Czekam na wieść: "Przyjeżdżam do Krakowa" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też żałuję, że Warszawa tak daleko ode mnie, do Krakowa też raczej nie dam rady przyjechać :(
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Moniko! A jaki termin ukończenia książki obiecała Pani czytelnikom? Bo ja niestety na spotkaniach nie byłam, ale książki też nie mogę się doczekać (-; Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Renato, obiecałam, że do końca listopada skończę książkę i oddam ją do Wydawnictwa. Potem zostanie już sam proces wydawniczy, który potrwa kilka miesięcy, ale wierzę, że w pierwszej połowie (być może w pierwszym kwartale) nowego roku książka trafi do Czytelników:)
      Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
      M.

      Usuń
  6. Pomarzyłam sobie troszkę...obejrzałam cudowne zdjęcia i stwierdziłam Moniko,że wyglądasz "zjawiskowo" na nich.Taka książkowa królewna :-)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, dziękuję! Aż się zarumieniłam... Przytulam Cię mocno, mocno!
      M.

      Usuń
  7. To musiały być piękne spotkania, więc troszkę zazdroszczę tym wszystkim, którzy mogli się z Tobą spotkać, porozmawiać, wypić herbatę. Wiem jednak, że i na mnie przyjdzie kiedyś czas i nasze drogi muszą się skrzyżować. Zdjęcia faktycznie piękne, widać, że jesteś w swoim żywiole. Poza tym w otoczeniu życzliwych ludzi i tylu książek chyba łatwiej o promienny uśmiech:) Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje gratulacje :-)
    To już setny post w tym roku !!!!!!.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak