wtorek, 28 stycznia 2014

Wtorkowe spotkania kulturalne: "Miłość w stylu retro"



Książka "Miłość w stylu retro" Sophie Kinsella przyciągnęła mój wzrok swoją okładką i intrygującym tytułem. Wybierałam w księgarni książkę dla mojego syna z okazji zakończenia roku szkolnego. Od lat mamy taką tradycję, że zaraz po zakończeniu uroczystości w szkole i otrzymaniu świadectwa, wędrujemy na lody i do księgarni, aby książką rozpocząć letni czas wakacji. Uwielbiamy to i starannie celebrujemy tę tradycję. Nie planowałam zakupu książki dla siebie; moje zasłużone prezenty miał przynieść Pan Listonosz, który zawsze dzwoni do nas dwa razy:) Okładka tej książki jednakże przywołała mnie tak skutecznie, że wyszłam z księgarni razem z Sophie Kinsella. 
"Miłość w stylu retro" połknęłam z ogromną przyjemnością, bawiąc się przy tej książce jak przy mało której. Moja uczennica, z którą wymieniamy się książkami (pozdrawiam Cię Moniczko:)) po przeczytaniu tej powieści powiedziała tylko: "Po prostu ją zjadłam!" I w zasadzie tu mogłabym zakończyć moją opowieść:) 
"Miłość w stylu retro" nie cofa nas (niestety!) do lat, kiedy nosiło się pióra i długie perły; paliło cygaretki i tańczyło charlstona. Akcja książki toczy się we współczesnym Londynie, a główna bohaterka nawet nie pamięta tych czasów, za którymi jej ciocia babcia wzdycha nieustannie, zwłaszcza po własnej śmierci. Lara jest młodą singielką, z którą jakiś czas temu zerwał Josh. Lara wiązała z nim wielkie nadzieje na wspólną przyszłość i kilka miesięcy po zerwaniu nadal nie może sobie z tym poradzić, atakując ukochanego rozpaczliwymi esemesami, w których pisze, jak może być im razem cudownie. Skutek tych miłosnych wyznań jest taki, że Josh zmienia numer telefonu... Do tego firma, którą Lara założyła wraz ze swoją przyjaciółką popada w tarapaty, bo wspólniczka przedłuża wakacje w tropikach i wcale nie zamierza  stamtąd wracać. Same kłopoty, a tu jeszcze pojawia się niemiła perspektywa pogrzebu stupięcioletniej ciotki babki Sadie, której Lara praktycznie nie znała. Pogrzeb oznacza spotkanie z dalszą rodziną, która z wyższością spowodowaną posiadaniem znacznego majątku, patrzy zarówno na Larę jak i na jej rodziców. Scenariusz jak z kiepskiego filmu, do czasu jednak, kiedy podczas uroczystości pogrzebowych przed bohaterką staje młoda kobieta i nakazuje jej przerwać pogrzeb, dopóki nie odnajdzie się bezcenny naszyjnik. Co więcej, tę kobietę widzi i słyszy tylko Lara i tylko ona może pomóc Sadie, bo to jej niespokojny duch nawiedza Larę, wywracając życie dziewczyny do góry nogami. Szalona ciotka z epoki retro sprawi, że spokojne życie bohaterki zmieni się nie do poznania...
Tajemnica rodzinna, na której trop nieoczekiwanie wpadnie Lara szukając naszyjnika, i wielka miłość, która stanie przed nią trochę dzięki pomocy Sadie gwarantują znakomitą zabawę przy tej książce od pierwszej do ostatniej strony! Ja przepadłam i naprawdę z wielkim żalem odłożyłam skończoną lekturę i z wielkim uczuciem niedosytu. 
Polecam gorąco "Miłość w  stylu retro" na czas karnawału i zimowe wieczory. Rozgrzewa jak lampka grzanego wina, odstresowuje i sprawia, że chce się wejść w szalony świat Sadie, i poczuć tę atmosferę lat dwudziestych, którą pachnie tajemniczy naszyjnik i dziewczyna, która go nosiła...
Monika A. Oleksa 
 
                     "Miłość w stylu retro"
                       Autor: Sophie Kinsella
                       Wydawnictwo: Świat Książki
                       Rok wydania: 2011
                       Ocena: 6/6! 


   

"Miała na imię Sadie i w latach dwudziestych kochała niejakiego Stephena, znanego później światu jako wybitnego malarza Cecila Malory. Potem uznała, że to drań, który ją wykorzystał i zapomniał o niej. Ale on ją kochał. Kochał ją nawet po wyjeździe do Francji. Umieścił siebie na jedynym portrecie, który namalował. Na jej portrecie. Nigdy więcej nie chciał namalować nikogo innego, wypowiadając po francusku zdanie Namalowałem jedyną osobę, którą pragnąłem namalować. Sadie była piękna, promienna. Szczęśliwa. I miała na sobie naszyjnik, w koraliku którego Cecil Malory namalował swój autoportret. Po obejrzeniu tego naszyjnika wszystko nabiera sensu. On ją kochał, a ona do końca życia tego nie wiedziała. Dożyła stu pięciu lat, nie otrzymawszy odpowiedzi... "  (fragment książki) 

Sophie Kinsella
     

3 komentarze:

  1. Podoba mi się Twój styl pisania i wiem, że zaglądając tu w każdy wtorek, na pewno nie zmarnuję czasu.
    Pozdrawiam M. junior starszy
    P.S. Ze zniecierpliwieniem czekam na Literackie Czwartki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno rozejrzę się za książką "Miłość w stylu retro" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawdopodobnie to będzie nowa autorka dla mojej małżonki.

    OdpowiedzUsuń