Wtorkowe Spotkania Kulturalne: Literackie Duety - Tatiana i Aleksander



Tatiana
Za każdym razem, gdy Aleksander zamyka oczy, widzi Tatianę dokładnie taką, jak w dniu kiedy ją poznał. Był ciepły, czerwcowy dzień; ciężki i parny od atmosfery wojny, która zawisła nad Leningradem. Ludzie biegali w panice po mieście, próbując zdobyć w sklepach to, co jeszcze było do zdobycia; strach przed niewiadomym zawisł w powietrzu i paraliżował miasto, które zamarło; a na pustym przystanku siedziała młodziutka dziewczyna i jakby zupełnie nieświadoma tego, co się wokół niej dzieje, jadła lody topiące się w promieniach grzejącego słońca. Miała na sobie czerwone sandałki, pożyczone od siostry, i białą sukienkę w haftowane purpurowe róże, która od tego dnia stała się dla Aleksandra talizmanem i która pozwoliła mu przetrwać nawet wtedy, gdy w nic już nie wierzył i stracił wszelką nadzieję. Ale to było później. Teraz, tego czerwcowego popołudnia 1941 roku, Aleksander stoi po przeciwnej stronie ulicy i nie może oderwać wzroku od niewinności obsypanej delikatnymi w dotyku, jasnymi włosami, przyklejającymi się do policzka, i od śmiesznych piegów, za którymi kiedyś będzie tak strasznie tęsknił i dla których tego dnia oszalał. Tania. Tatiana Mietanowa, drobna siedemnastolatka, która będzie w stanie udźwignąć na swoich drobnych ramionach tyle ludzkich boleści, o których w tej jednej chwili nie ma nawet pojęcia. Tego popołudnia Tatiana nie myśli o tym, że jej ukochane miasto może być dotknięte jakąkolwiek wojną. Cieszy się chwilą, smakiem ulubionych lodów i obecnością oficera, który wtargnął w jej życie tak gwałtownie, jak Niemcy do Związku Radzieckiego. Patrząc na nią, taką drobniutką, dziewczęcą i zatrzymaną w zachwycie nad tym dniem, który jeszcze nie przeminął; Aleksander nie miał pojęcia jak uparta i konsekwentna potrafi być dziewczyna, która rok później zostanie jego żoną i jak wielka może być siła jej miłości, która go ocali i to wielokrotnie. 
Jego żona. Tania, o którą musiał walczyć i miłość do której musiał ukrywać przed całym światem, bo tego od niego zażądała. Tatiana, która pomogła Aleksandrowi narodzić się na nowo i dzięki której stał się człowiekiem, którego zaczął szanować. Lwica w skórze owieczki, która przez całe ich wspólne życie nie przestała Aleksandra zadziwiać ani zaskakiwać. Uparta i stanowcza. Oddana i gotowa poświęcić samą siebie dla miłości, jaka zdarza się tylko raz i która tkwi tak głęboko, że bez niej nic już nie ma sensu; nawet wygodne życie w Ameryce, z bolesną świadomością, że bez niego nie potrafi tam oddychać. Dziewczyna , która postanowiła ocalić Aleksandra przed nim samym i przed lękami, które ze sobą przywiózł. 
- Moja żona - Aleksander uśmiecha się, myśląc o Tani. - Moja mała, wielka żona, która za nas dwoje uwierzyła w to, że nam się uda i że rany, jakie zostały w nas po koszmarze wojny zabliźnią się tak, jak te na moim ciele. Zostanie ślad, ale odejdzie ból, bo życie toczy się dalej, a świat w którym dorasta nasz syn nie ma nic wspólnego z tym, który zostawiliśmy za sobą w kraju, który nas tak pokaleczył. Pod Uralem. Jak to się dzieje, Taniu, że kiedy ty szukasz pociechy u mnie, to ja znajduję ukojenie w tobie? Tamtej chwili w Leningradzie, na opustoszałej ulicy zaczęło się dla mnie nowe życie. Przy tobie. Z tobą. Dla ciebie. 
- Mężu mój - Tatiana musi wysoko podnieść głowę, aby spojrzeć w ciemne oczy mężczyzny, który stał się jej początkiem i końcem. Aleksander jest dużo wyższy od niej. Jego silne ramiona zgniatają Tanię w uścisku, a dłonie nieustannie szukają jej bliskości. Aleksander boi się, że może ją stracić; tak jak kiedyś, gdy on umarł dla niej i rozdzieliły ich kontynenty. Ale Tania jest wymarzoną żoną dla żołnierza. Potrafi czekać. Jest cierpliwa, uparta i wierzy. Pomimo absurdu testamentu zostawionego jej przez Aleksandra i wszelkich dowodów na to, że on nie żyje, włącznie ze świadectwem zgonu; ona uwierzyła w jedno słowo szepnięte jej na pożegnanie przez jej żołnierza: Orbelli. Pamiętaj, Tatiasza, Orbelli. To słowo stało się dla Tatiany mostem, po którym wróciła z bezpiecznej Ameryki do opętanych wojną Niemiec, aby tam odszukać swojego męża. Swoją Miłość, w którą uwierzyła. 
Aleksander
Jego krótko ostrzyżone, czarne włosy, szczupłe ciało i wyprostowana sylwetka od razu nasuwają skojarzenie, że był żołnierzem i tak naprawdę nigdy nie przestał nim być. Walczył nawet długo po tym, jak skończyła się wojna. Staczał bitwy z sobą samym, próbując przetrwać w kraju, w którym się urodził, a w którym tak naprawdę po latach nie potrafił się odnaleźć. Walczył z ludzkimi uprzedzeniami i pochopnym ocenianiem człowieka. Walczył z Tatianą czując, że ją zawiódł, i z własnymi słabościami, których nie potrafił pokonać. Walczył o życie - zwyczajne, codzienne. Godne, bo przecież ono należy się każdemu człowiekowi. 
Oszalał dla Tatiany od dnia, w którym ją zobaczył. Dzięki niej dostrzegł w sobie coś, o czym już dawno zapomniał - że jest człowiekiem, który czuje i który potrafi zachować się honorowo do samego końca. Zrozumiał, że on też ma prawo do miłości, tak jak każdy człowiek, i że będzie walczył o Tatianę bez względu na to, jak bardzo go będzie odpychała. Gdyby nie Dasza, ich życie byłoby o wiele prostsze. Gdyby nie Dmitrij, wyglądałoby zupełnie inaczej. Ale czy wtedy wartość ich miłości byłaby tak ogromna i czy Tatiana nie stałaby się dla Aleksandra kolejną przygodą w poszukiwaniu samego siebie?
Aleksander to twardy zawodnik. Nieprzewidywalny nawet dla samego siebie. Dawno temu był Amerykaninem; dumnym ze swojego kraju, beztroskim nastolatkiem. Miał najlepszych przyjaciół i jak Amerykanin sądził, że będą z nim do końca życia. Dawno temu miał ojca, zagorzałego komunistę, który uwierzył w idee obiecujące równość dla każdego. Miał też matkę, której śmiejącą się twarz o dużych oczach, zawsze starannie umalowaną, długo po jej odejściu oglądał we wspomnieniach. Ale to było dawno temu. W innym życiu, którego Aleksander już nie pamiętał. Pamiętał tylko swoją walkę o przetrwanie w zimnym kraju, w którym godność człowieka nie znaczyła zupełnie nic. W kraju, w którym każda wartość była zbeszczeszczona i podeptana. Kraju, który wyrzekł się Boga i Jego miłości. Nie sądził, że coś dobrego może go w tym kraju spotkać, a jednak poznał ją. Tatiana wyrwała go ze szponów czterech jeźdźców, którzy zjawili się po niego i na palcach rąk ukrytych w czarnych rękawicach liczyli jego dobre i złe uczynki. Tatiana, która na jeden moment w wieczności zatrzymała go w Łazariewie i ofiarowała coś, czego nie spodziewał się nigdy zaznać w swoim radzieckim życiu. Tatiana, jego żona. Kobieta, która do końca przy nim została i przez całe ich wspólne życie starała się, aby odnaleźli w sobie Łazariewo. 
"Aleksandrze, powiedz mi, od jak dawna kochasz moją siostrę?" - pytała Dasza, umierająca na gruźlicę, wtulona w ramiona Tani, którą to przecież ona miała się opiekować. Co mógł jej odpowiedzieć? Prawdę? Prawda była dla Daszy okrutna, ale dla Aleksandra był wszystkim co mu jeszcze pozostało w tym świecie pełnym okrucieństwa i w pozbawionym sensu kraju. Przed Tanią nie było nic. Po Tani zaczęło się wszystko. Zaczęło się Życie. 
"Idziemy przez świat samotnie, ale jeśli mamy szczęście, to przez jedną chwilę należymy do kogoś i ta jedna chwila pozwala nam przetrwać całe wypełnione samotnością życie." Paullina Simons "Tatiana i Aleksander"

Fot. Marcin Oleksa

Historia Tatiany i Aleksandra zamknięta jest w trzytomowej sadze Paulliny Simons: "Jeździec Miedziany", "Tatiana i Aleksander" oraz "Ogród Letni" wydanej przez Wydawnictwo Świat Książki. Może i nie jest to górnolotna literatura, ale wciąga i trudno mi się było oderwać od lektury. Polubiłam Tatianę i z zainteresowaniem śledziłam jej losy, od Leningradu, przez Ługę, Ładogę, Morozowo, wyspę Ellis, Sachsenhausen aż do Arizony, gdzie na pustyni Sonora odnalazła swój dom. Przy Aleksandrze. 
Monika A. Oleksa 

Chciałabym bardzo podziękować Pani Krystynie i Pani Agnieszce za to, że wzięły udział w licytacji Wielkiej Orkiestry, dzięki której wspólnie mogliśmy zrobić coś dobrego dla Fundacji Jurka Owsiaka. Pani Alicji dziękuję za to, że nadal chce licytować:) Cieszę się, że moje książki trafiają w dobre ręce szlachetnych serc :) Pozdrawiam serdecznie:) 
"Miłość w kasztanie zaklęta" z imienną dedykacją od autorki i moim autografem wykonanym piórem, które tę książkę napisało :) wystawiona jest na licytacji WOŚP jeszcze do niedzieli.
Monika A. Oleksa      

Fot. Marcin Oleksa
      

Komentarze

  1. Pamiętam tę książkę, ale słabo. Jednak musiałam ją czytać (pewnie dawno temu), bo to, co o niej napisałaś brzmi mi znajomo :)
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciągnęła mnie ta trylogia jak mało co! Lubię tak od czasu do czasu poprzebywać w innym świecie, który otwierają dla mnie książki. Już się nie mogę doczekać mojej podróży z Wędrowcem!
      M.

      Usuń
    2. Kocham te książki nad życie!!!!! I Amen :)
      Mogę jeszcze polecić Szerszenia :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. "Szerszenia" nie czytałam, ale z chęcią po niego sięgnę. A trylogia o Tatianie i Aleksandrze naprawdę warta polecenia:)
      Pozdrawiam:)
      M.

      Usuń
  2. Jakiś czas temu kupiłam książkę "Jeździec miedziany". Nie mam pojęcia czemu kurzy mi się na półce, czas po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek może wydawać się trochę nudny, ale naprawdę, każde zdanie ma tam sens i dokądś czytelnika prowadzi. Moją ulubioną częścią jest "Tatiana i Aleksander". Ale bez "Jeźdźca Miedzianego" nie byłoby jej:)
      Pozdrawiam bardzo ciepło:)
      M.

      Usuń
  3. Wspaniała lektura! Czytałam kilka lat temu i rzeczywiście trudno było się od tego oderwać, zwłaszcza od pierwszych dwóch tomów. Potem czytałam jeszcze inne powieści tej autorki, ale historia Tatiany i Aleksandra wciągnęła mnie najbardziej. Pozdrawiam serdecznie i czekam na Pani nową książkę (-; Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Renato, postawiłam ostatnią kropkę w nowej książce! Wkrótce trafi do rąk Wydawcy, a potem to już tylko oczekiwanie... Zastanawiam się, jak wygląda zima za Pani oknem? Czy tak samo piękna jak Jesień?
      Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
      M.

      Usuń
  4. Cudowna zachęta do poszperania w bibliotekach :-) A może w księgarniach..kto wie.. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, ta historia na pewno Ci się spodoba. Epicka opowieść, po którą warto sięgnąć. Przenosi w zupełnie inny świat.
      Ściskam Cię mocno i pamiętam w modlitwie.
      M.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak