Droga donikąd

Fot. Marcin Piotr Oleksa  


Lubię mgłę. Mleczna pani, która przykrywa ziemię, ukrywając wszystkie niedoskonałości, słabości i brzydotę. Tajemnicza, bo tak naprawdę nie widać co skrywa, i za sprawą naszej wyobraźni można zobaczyć w niej dużo więcej niż w rzeczywistości. Mgła jest piękna, ale niebezpieczna. Zaciera granice, wodzi na manowce i zniekształca obraz świata, przekłamując to, co prawdziwe. Aby się w niej nie zgubić, często zbyt intensywnie wpatrujemy się w to, co tuż przed nami, zupełnie ignorując istotę i głębię spowitą przez mgłę.
Współczesny świat ze swoim zgiełkiem, pędem i jazgotem, zbyt często narzuca na nas taką mgłę, w której widać tylko kolorowe, migające światła, szybko się zmieniające aby intrygować, i z którego dobiegają radosne i skoczne dźwięki amerykańskich piosenek świątecznych, nie mających nic wspólnego z ciszą oczekiwania, jaką nosimy w sercach. 
Błądzimy w niej, zatracając poczucie rzeczywistości i zatrzymując się przy tym, co powierzchowne i tak naprawdę, nieistotne. Mylimy wartości, sprowadzając czas Adwentu do pośpiechu, zamartwiania się czy starczy na wszystko i skupiając na listach zakupów, porządkach, a często również kłótniach powodowanych przez przedświąteczne napięcie. Biegamy po sklepach, stając się częścią wszechobecnego tłumu, a na pytanie: "Czy widać już u ciebie święta?", odpowiadamy: "A gdzie tam! Jeszcze okna nie pomyte, firanki nie zmienione, mieszkanie nie posprzątane, i do tego nie mam jeszcze prezentów świątecznych!". 
Rzeczy ważne i ważniejsze. Biały śnieg nie tworzy atmosfery świąt, choć umila ten bożonarodzeniowy czas. Uginający się stół również nie jest w tym wszystkim najważniejszy, podobnie jak liczba podanych dań czy sianko pod obrusem. Owszem, to jest ważne i przywiązujemy do tego uwagę, celebrując ten święty czas, ale nawet najbardziej wysprzątany dom i zastawiony stół z gośćmi zebranymi dookoła, nie będą miały sensu, jeśli nie przygotujemy się na ten cudowny czas duchowo. 
To nie nasze mieszkania, ale serca potrzebują porządku. To tam gromadzimy niepotrzebne żale, pretensje, zranienia i rozpamiętujemy je, aż urastają do rangi zadawnionych i bolesnych konfliktów, które wpływają na nasze relacje z innymi ludźmi. To serca uzbrajamy w zasieki i druty kolczaste, akceptując tych, którzy przyjmują nas bez zastrzeżeń, a odrzucając te relacje, które wymagają od nas pokory i odsunięcia dumy i pychy, nieobcej żadnemu człowiekowi. 
Dostaliśmy czas Adwentu również i po to. Aby zajrzeć w swoje własne serce i obiektywnie ocenić, czy jest gotowe na Boże Narodzenie, które będzie miało prawdziwy sens tylko wtedy, gdy dokona się w każdym z nas indywidualnie. To w nas, w każdym z osobna ma się narodzić Zbawiciel, i to my mamy zanieść tę Miłość betlejemskiego żłóbka dalej, do tych co zgorzknieli, zwątpili czy gdzieś po drodze się zagubili. Nawet jeśli nas odtrącą, warto podjąć tę próbę, bo miłość i serce na wyciągniętej dłoni naprawdę czynią cuda. 
Każdy z nas sam wybiera drogę własnego życia i sam dokonuje wyborów. Czasami ta droga prowadzi również przez mgłę, i aby się w niej nie pogubić, warto patrzeć głębiej, przenikając to, co znajduje się za mleczną zasłoną i dając się poprowadzić sercu, które dobrze jest wybudzić z uśpienia, aby nie przespało cudu Bożego Narodzenia.
Monika A. Oleksa 

Fot. Marcin Piotr Oleksa 


Komentarze

  1. Panicznie boję się mgły. Nie wiadomo co w niej siedzi, co może z niej wyjść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ma Pani piękne imię! Jak byłam małą dziewczynką, bardzo chciałam się tak nazywać - Tosia :) Mgłę, podobnie jak wszystko w życiu, włącznie z cierpieniem, można oswoić. Potrzeba do tego jednak czasu...
      Pozdrawiam ciepło :)
      M.

      Usuń
  2. To prawda, że wielu z nas zapomniało o tym, co jest w tym przedświątecznym okresie najważniejsze. Chociaż muszę przyznać, że te może niezbyt uduchowione, czasami bardzo komercyjne zwyczaje związane ze Świętami bardzo lubię. :) Gorąco Cię pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też lubię ten klimat świąt dookoła i w radiu, które towarzyszy mi, gdy przemieszczam się po moim mieście; chodzi tylko o to, aby umieć znaleźć w tym wszystkim prawdziwy sens Świąt Bożego Narodzenia i nie zachwycać się światełkami, ale światłem, które powinno być w nas, a które czerpiemy właśnie z betlejemskiego żłóbka. A śnieg to bym bardzo chciała...
      Kochana Kornelio, jak dobrze mieć Cię tak blisko, bez względu na odległość. Dziękuję! Za to, że jesteś:) Równie gorąco Cię pozdrawiam!
      M.

      Usuń
  3. Zgadzam się Moniko,że większość z nas uważa,że najważniejsze przygotowanie to właśnie...okna,kurze......Wg mnie to jest ważne ,ale ważniejsze aby wejść w ten czas Bożego Narodzenia...z czystym,dobrym sercem....i uspokoić to serce..przez zrobienie "porządku"....w tym duchowym wymiarze....Czasami mam wrażenie...ze świat oszalał......tuż po 1 listopada już są jedną nogą w świętach bożonarodzeniowych.....Jak dla mnie brak czasami równowagi.....w tym wszystkim...
    A mgły nie lubię....może dlatego ,że mgła jest biała-jak mleko......a tego nie cierpię...odkąd pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Grażynko, z tymi porządkami wewnątrz siebie. Tak często siadamy przy stole i dzielimy się opłatkiem z ludźmi, do których już następnego dnia jesteśmy wrogo nastawieni. Nie rozumiemy, że prawdziwa Miłość potrafi wybaczyć wszystko i przemienić najbardziej bolesne relacje. Najgorzej, gdy pielęgnujemy w sercu zadry i nie umiemy odpuścić.
      Wierzę jednak, że zarówno u Ciebie w domu, jak i w moim, zasiądziemy do Wieczerzy Wigilijnej dzieląc się przede wszystkim sobą i sercem, które potrafi przyjąć wielu. I wiele wybaczyć.
      Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko, Grażynko!
      M.

      Usuń
  4. Mam nadzieję, że z tego kolorowego szaleństwa świat się kiedyś otrząśnie, chociaż z drugiej strony to nawet ci zatwardziali "niewierzący" pozwalają się porwać urokowi choinki i świecidełek.
    Może taki mały wkładzik w świętowanie też się Dzięciąteczku spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat tak pędzi przed siebie, że trudno uwierzyć w to, że kiedyś się otrząśnie... Ważne jednak, że dla równowagi są również i tacy, dla których obok tych świecidełek, skromny żłóbek ma nadal znaczenie.
      Przesyłam całe tony dobrych życzeń i ciepła, które przegania choroby, do Ławek! I jestem myślami blisko. Bardzo blisko...
      Przytulam Cię, Gabrysiu!
      M.

      Usuń
  5. Moniko, ja uwielbiam mgłę. Jeśli tylko nie muszę nigdzie jeździć, bo wtedy bardziej się boję.

    Ale dziś chciałabym zaprosić Cię do zabawy, o której informacje zamieściłam pod tym linkiem:

    http://myslownicelife.blogspot.com/2014/12/liebster-blog-award-zaproszenie-do.html

    Jeśli więc pozwolisz, będę na Ciebie liczyć w tej kwestii:)))
    Moc uścisków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz liczyć:) Widzisz, ile my mamy ze sobą wspólnego? Za kierownicą w czasie mgły też nie czuję się najlepiej, ale lubię ten melancholijny nastrój, który czuję, gdy ona przyobleka świat...
      Ściskam Cię mocno, kochana My :)
      M.

      Usuń
  6. Witaj Imienniczko:) Dziękuję za piękne rozważania na temat okresu przedświątecznego i samych świąt Bożego Narodzenia:) Podpisuję się pod każdym zdaniem! Bardzo nie lubię tego szału, ludzie zamiast zwiększonej życzliwości, bardzo nieładnie czasami reagują, bo się śpieszą....Staram się nie popadać w ten stan, smutno mi jest, gdy od tygodni widzę zapalone lampki na choinkach....ale zostawiam ocenę, dla mnie ważna jest moja rodzina:)
    A mgła..cóż tajemnica, niepewność, myślę, że zjawisko atmosferyczne konieczne do refleksji, np. takiej, jak Twoja:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoje dobre słowa, Moniczko:) Wiesz, bardzo lubię czas Adwentu, a ostatni tydzień dzielący mnie od świąt jest takim prawdziwym oczekiwaniem. Radosnym, pomimo nawału obowiązków, do których podchodzę bez szału i wściekania się. Bo przecież jeśli nie zdążę ze wszystkim, nic takiego się nie stanie. Ale gdy zaniedbam to, co najważniejsze, mogę nie mieć już szansy tego naprawić.
      Przesyłam dużo ciepłych myśli i pozdrawiam najserdeczniej:)
      M.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak