Siła rodziny



"Życie jest wędrówką,
która dokądkolwiek by nie wiodła,
zawsze prowadzi do domu."  Herman Merville

Rodzina. Jedna z najtrwalszych wartości od powstania świata, a jednocześnie najbardziej krucha i zagrożona w XXI wieku. Jedność złożona z kilku osób, które wzajemnie mają w sobie oparcie, i potrafią uszanować własną odrębność i zaakceptować siebie wzajemnie. Rodzina, w której każdy pełni swoją rolę do jakiej został powołany, i gdzie nie odrzuca się nikogo, choćby zbłądził czy popełniał błędy. Jej siła tkwi w tworzących ją ludziach - rodzicach, dzieciach i dziadkach; i w miłości, która łączy te pojedyncze, odrębne światy, ucząc tolerancji, wybaczania, empatii i odpowiedzialności za siebie nawzajem. 
Potrzebujemy rodziny, bo właśnie w niej tak naprawdę uczymy się być sobą. Poprzez różne, często bolesne doświadczenia, kształtujemy swój charakter i zaczynamy być świadomi własnych potrzeb. W dorosłym już życiu poszukujemy swojego miejsca przy kimś, przenosząc wzorce zapamiętane z rodzinnego domu lub wybierając zupełnie inny model relacji, chcąc odciąć się od tego, co raniło. Często boimy się zatrzymać przy kimś na dłużej nie wierząc w siłę słowa "rodzina", i budujemy na piasku, zderzając się z kolejnym rozczarowaniem związkiem, który miał być "na zawsze", a okazał się "na chwilę". To daje kolejny powód do tego, aby zwątpić czy we dwoje w ogóle się da; a po jakimś czasie przyzwyczajamy się do tego, co narzuca nam współczesny świat promujący niezależność, niewłaściwie pojętą tolerancję i łatwe podejście do życia z "ja" postawionym na piedestale. Rodzina złożona z "ty" i "ja" zespolonego w "my", staje się niepotrzebna, staromodna i wymagająca zbyt dużo wysiłku. 
Opuszczając rodzinny dom nie wiedziałam, jaka ma być moja rodzina. Wiedziałam natomiast jaka ma nie być. I wiedziałam również, że to jaka będzie, zależy ode mnie, bo to ja będę ją tworzyć. Nie można oczekiwać ciepła tam, gdzie nie ogrzeje się domu, i nie można także stawiać samych wymagań, nie dając nic od siebie. Sztuki kompromisu uczyłam się długo i oboje z mężem przeszliśmy drogę wybrukowaną kamieniami, o które łatwo było się potknąć. Niejeden raz zdarzyło się nam upaść, niejeden raz z braku zrozumienia siebie nawzajem zdarzyło nam się zranić ostrymi jak kamienie słowami. W naszej drodze ważne jednak było to, że szliśmy w tym samym kierunku i nawet gdy jedno z nas spowalniało kroku, drugie czekało cierpliwie z wyciągniętą ręką, chroniącą od zabłądzenia. Dojrzewając do miłości zrozumieliśmy, że tylko skała, na której zbudowaliśmy naszą rodzinę, a którą w naszym życiu jest Pan Bóg i Jego przykazania, da nam prawdziwą siłę i pomoże sprawić, aby każdy wspólny dzień był prezentem jaki otrzymujemy, budząc się obok siebie. Te wszystkie proste, a jednak tak często niedostrzegane rzeczy, staramy się przekazać naszym synom, ucząc ich szacunku do każdego, miłości i troski o starszego człowieka, dla którego najprostsze czynności dnia codziennego są już wyzwaniem ponad siły naznaczonego wiekiem, niedołężnego ciała. 
Jesteśmy świadomi tego, że nie uchronimy naszych dzieci przed wszelkim złem tego świata, ale rozmawiamy z nimi o tym, dając im wolność podejmowania decyzji, ale jednocześnie będąc na tyle blisko, aby czuli się bezpiecznie dzięki naszej obecności, wsparciu i miłości, jaką każdego dnia ich i siebie nawzajem obdarowujemy. 
Siła rodziny tkwi w tym, że zarówno jako małżonkowie, jak i rodzice jesteśmy darem dla siebie wzajemnie - dając, ale wymagając; szanując, ale upominając; akceptując, ale równocześnie mówiąc o własnych potrzebach i pragnieniach, a przede wszystkim kochając, poprzez dawanie świadectwa życia i obecność w życiu mojego męża, żony i dzieci. Obecności zarówno fizycznej, jak i tej emocjonalnej, będącej bliskością, jakiej nie znajdziemy nigdzie indziej poza rodziną. 
Monika A. Oleksa 

"Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce: Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie." (Syr 3,3-6.12-14)

Fot. Marcin Piotr Oleksa 

"Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi! Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha." (Kol 3,18-21)

Fot. Marcin Piotr Oleksa  

Komentarze

  1. Rodzinnie i pięknie się zrobiło... cudne słowa o swojej Rodzinie napisałaś, cudne i szczere, bo przecież wiadomo, każdy jest tylko człowiekiem. Widzisz Moniś i znowu nam się „skrzyżowały” nasze myśli, bo ja właśnie napisałam wiersz o trzymaniu się za ręce :)
    Jakoś lepiej idzie się przez życie trzymając się za ręce. Czy to dosłownie, czy w przenośni. Ważne jest, żeby ta druga dłoń zawsze czekała wyciągnięta - prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wyciągnięta dłoń, Gabrysiu, jest bardzo, bardzo ważna. Dzięki niej udaje nam się nie zbłądzić i nadal wierzyć, że życie ma nam jeszcze wiele dobrych chwil do zaoferowania. A wiersz - piękny:) Postać w tle na zdjęciu też:)
      Ściskam Cię mocno!
      M.

      Usuń
  2. Rodzina- to nasza siła.Dobrze jest gdy Ktoś o tym przypomina w taki piękny,ciepły sposób....Szczerze przyznaję ,że w jakiejś części pomogło mi to spojrzeć na konkretną sytuację w mojej rodzinie...w sposób ,który pozwala mi myśleć o tym z większym spokojem,nadzieją....więc dziękuję Ci Moniko....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, Grażynko, że moje słowa, których poszukuję i w które wsłuchuję się, aby dobrać te właściwe, często przychodzące do mnie nieoczekiwanie, przyniosły coś dobrego. Nie wyobrażam sobie siebie bez rodziny. Pomimo tego, że mam poczucie swojej niezależności i istnienia pomimo, jako kobieta, definiuję siebie jako mama i żona, bo to jest dla mnie najważniejsze. Potem jest dopiero praca i pasja.
      Ja Ci dziękuję, Grażynko, za to, że jesteś. Nie tylko tutaj, ale w ogóle. Za to, że jesteś i właśnie taka, jaka jesteś.
      Pozdrawiam bardzo ciepło!
      M.

      Usuń
  3. No cóż, nic dodać, nic ująć, wszystko, co napisałaś to prawda....każdy z nas dąży do tego, by stworzyć rodzinę, w której każdy będzie się czuł dobrze. To trudne w tych czasach, masz rację, ale trzeba walczyć, zacisnąć usta, czasami milczeć, bo ja osobiście często spotykam się z krytyką rodziny...wysłuchuję ,ale i tak mam swoje zdanie:)
    Pozdrawiam "poświątecznie":) Moni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzina to skarb, o który trzeba walczyć za wszelką cenę. Ważne, aby każdy z jej członków wiedział, do czego został powołany i aby małżonkowie zrozumieli, że to, co stworzyli, jest uświęcone i warte pielęgnowania, bo przecież miłość się zmienia i naprawdę z wiekiem staje się piękniejsza, bo dojrzalsza.
      Zakochałam się w Twoim stoliku z krzesełkami!
      Pozdrawiam cieplutko, wciąż jeszcze świątecznie, bo Boże Narodzenie we mnie zostało:)
      M.

      Usuń
  4. Piękne i prawdziwe! Niby takie proste, a tak trudne do realizacji. Pozdrawiam serdecznie (-; Renata B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne, ale małymi kroczkami można wszystko. Bardzo wiele zmieniły we mnie rekolekcje dla kobiet w Nałęczowie, gdzie bardzo mocno wybrzmiały słowa o roli, jaką ma żona w życiu męża. Ogromnie wiele błędów popełniłam, krzywdząc swojego męża i wielokrotnie nie słuchając go, tylko działając impulsywnie, po swojemu. Od ponad roku potrafię kochać świadomiej i wiem, że jestem lepszą mamą i prawdziwą żoną, wspierającą mojego męża we wszystkim i przede wszystkim słuchającą jego zdania.
      Pani Reniu, przytulam Panią bardzo, bardzo mocno!
      M.

      Usuń
  5. Piękny tekst. Idealny na wczorajsze, niedzielne święto, ale także na każdy następny, zwykły dzień naszego życia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst "natchniony" jak go nazywam, bo pisany właśnie z myślą o wczorajszym święcie. Dojrzewanie do miłości zabiera niekiedy wiele lat, ale zawsze warto próbować, trwać i iść wspólną drogą, bo przecież nie ma większej wartości niż rodzina.
      Pozdrawiam bardzo ciepło, Pani Olu! Często o Pani myślę:)
      M.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak