Literacka kanapa - Spotkanie z Poetką

Fot. Gabrysia Kotas


"W drugiej połowie życia odkryłam czym jest piękno. Piękno to książki, piękno to muzyka, piękno to artystyczne zdjęcia - na widok których aż dech zapiera, piękno to poezja. Cudni są ludzie, których spotykam na swojej drodze. Ci którzy są teraz, którzy byli i którzy będą zawsze. Życie potrafi być piękne, trzeba tylko otworzyć oczy i uszy."
Takie słowa napisała Gabrysia Kotas na okładce swojego tomiku "Pogodna dojrzałość", który niedawno wydała. W dzisiejszy Literacki Czwartek mam ogromną przyjemność gościć Gabrysię na mojej Literackiej Kanapie. 



"Trzeba umieć przebaczać, kochać i mieć nadzieję." Piękne, mądre słowa, wypływające prosto ze szczerego serca. Co było impulsem do napisania pierwszego wiersza i opublikowania go na blogu, który powstał, aby tymi skrawkami serca schowanymi w wersach dzielić się z innymi?

Gabrysia Kotas: Słowa zawarte w pierwszym wierszu, który opublikowałam na blogu, były już we mnie jakiś czas. Po minionym, burzliwym okresie mojego życia coraz częściej odczuwałam chwile, kiedy serce zaczynało mi radośnie fruwać. To były takie ułamki sekund i sama nie wiedziałam co z tym zrobić. Pewnego dnia mój syn zapytał: „Czy to prawda że ty kiedyś pisałaś wiersze?". I wtedy właśnie  pomyślałam, że to fruwające ze szczęścia serce i te ulotne chwile mogę ubrać w słowa.
"Chwila... 
ułamka sekundy - jakby lśnienie
Wtedy przychodzi radosne zdziwienie
Jest dobrze...
 jest cicho...
 jest ciepło...
 bezpiecznie..."

Jak przychodzą słowa, z których splatasz swoją poezję, Gabrysiu?

Gabrysia Kotas: Słowa przychodzą różnymi drogami. Czasami jakiś temat, słowo piosenki, zdjęcie, wspomnienie - zaczyna mnie „prześladować” i słowa układają się same. Zostawiam wszystko, piszę i zamieszczam na blogu bez poprawiania. Wszystko trwa może pięć minut. Wtedy po napisaniu wiersza i opublikowaniu go na blogu, zastanawiam się, jak ja to napisałam, bo po prostu nie wiem :)
Najbardziej jednak lubię słowa, które słyszę w sobie.
Może prościej będzie, kiedy przytoczę fragment wiersza:) 

"Jest takie jedno miejsce...
Lubię tam wracać
po długiej podróży
dnia
Wtedy zmęczone oczy 
przymykam
powolnym zmierzchaniem 
A gwiazdami
oświetlone niebo,
bezchmurnie uśmiecha się
obiecując
długą, senną podróż...
Miękko zapadam się
w ogród mojej duszy..."

I  właśnie w tym ogrodzie  kiedy siedzę sobie sama w ciszy przychodzą słowa.
Może to będzie śmieszne, ale na wszelki wypadek trzymam na kolanach mojego niedużego laptopka. To jest moje „brązowe pióro”. 

Gabrysia jest bardzo ciepłą, serdeczną osobą. Takie same są jej słowa...

Która pora sprzyja pisaniu? 

Gabrysia Kotas: Zdecydowanie wieczór. Fotel, anielska półka nad głową, laptop na kolanach  i ciche ( no może nie całkiem) pochrapywanie Bogdana za drzwiami.  To jest Moniczko moja pora, nawet kosztem paru godzin  snu. 

Kiedy narodził się pomysł wydania tomiku i jak długo trwało od zamiaru do realizacji? 

Gabrysia Kotas: Pomysł wydania tomiku przyszedł z zewnątrz, bo ja Moniko do końca nie wierzyłam, że to co piszę może się podobać na tyle, by ktoś zechciał taki tomik nabyć dla siebie i jeszcze go czytać…
Nie pamiętam już kiedy to było. Kiedyś Kuzynka Basia - coś szepnęła i do tej pory nie wiem czy to był żart, czy już wtedy myślała o tym poważnie... Było to zaraz na początku mojej drogi. Ziarenko jednak zostało zasiane.
A potem coraz częściej na blogu w komentarzach, w rozmowach zaczęły się pojawiać słowa zachęty.
Myślałam  o przyszłym roku, żeby tych wierszy było więcej, ale delikatne słowa zachęty stały się bardzo niecierpliwe i to skłoniło mnie do decyzji, żeby tomik wydać przed Świętami.
Od decyzji do wydania minęło pięć miesięcy.

To jest najlepszy dowód na to, że naprawdę warto wierzyć w marzenia i wsłuchać się w pragnienia swojego serca. Jakie to uczucie trzymać w ręku spełnione marzenie?

Gabrysia Kotas: I tu się zdziwisz, kochana Moniczko. Wydanie tomiku wcale nie było moim marzeniem!
Pisząc wiersze pisałam je bardziej dla siebie, bo znalazłam w nich ujście dla fruwającego serca. Spodobało mi się pisanie ich na blogu, ozdabianie zdjęciami (za które wszystkim umożliwiającym mi korzystanie ze swoich bardzo dziękuję)
Przełomowy był Twój pierwszy komentarz pod wierszem o Tolibowskim :) „Wspomnienie”, w którym napisałaś, że mam nie wypuszczać pióra z ręki. Wtedy do mnie dotarło, że nie piszę tylko dla siebie.
Wydanie tomiku to tak jak Twoja Samotność, o której mówisz, że nie wiesz po co się napisała, ale się dowiesz. Bo jest w tym ukryty jakiś cel. 
To wszystko działo się jakby bez mojego udziału, sterowane gdzieś z góry.
Kiedy dotarła przesyłka z Wydawnictwa i dotknęłam tomiku, poczułam wielkie wzruszenie i wdzięczność, ale największe było zdumienie. Zdumienie, że to co napisałam za chwilę powędruje w świat i  ktoś zechce poświęcić swój czas na to by czytać moje wiersze.
Niewiara w to trwała dosyć długo. A teraz kończący się nakład woła do mnie gromkim głosem, że to wcale nie sen i czas w końcu w siebie uwierzyć.


Gabrysia zabrała mnie do miejsc, które pokochała

Jaka jest Gabrysia Kotas?

Gabrysia Kotas: Uczynna i przyjazna – to słowa mojego męża. 
A pierwsza myśl jest szczera – prawda?
A tak poważnie… Moniczko to ja nie wiem jaka jestem.
Ciągle się siebie uczę od nowa. I ciągle sama siebie zaskakuję, odkrywam coś, co przez lata nie istniało, albo nie miało prawa zaistnieć. 
Parę lat temu - jak ten Feniks z popiołów… więc jestem jeszcze bardzo niepewna, przestraszona i nieświadoma swojej wartości, ale dzięki ludziom których spotykam w tej „nowej rzeczywistości” robię postępy. 

Wiem, że oprócz pisania, masz wiele innych pasji. Możesz o nich opowiedzieć? 

Gabrysia Kotas: Ile mam czasu? Boję się, że mogę za bardzo się rozkręcić opowiadając o tym co kocham :) 
Moje pasje urodziły się także dopiero niedawno i są dowodem na to, że na nic nigdy nie jest za późno.
Szydełko, włóczka, wygodny fotel i „znikam” w świecie moich misiaczków .
Tworzę je zapominając o całym świecie. Robię też inne rzeczy, ale misiaczki to mój ukochany temat.
Ludzkie stopy, Moniczko, natomiast są tak fascynujące, że im dłużej zajmuję się refleksologią, tym moja fascynacja jest większa.
Każdy człowiek i jego stopy to osobna historia i inne dolegliwości, a ja wykorzystując fenomen budowy człowieka i powiązań „całego tego człowieka” z jego stopami, obserwuję jak powolutku wszystko - co rozchwiane wraca do równowagi.

Twoje słabości to... 

Gabrysia Kotas: Czekolada w każdej postaci.
Nowinki elektroniczne – mam słabość do dobrego sprzętu, który jest moim oknem na świat i moim „brązowym piórem” do pisania wierszy.
A kupowanie książek to słabość? Jeśli tak – to jest kolejna na liście :)
Mam jeszcze słabość to trzech facetów: męża, syna i Teodora - foksika:) merdającego nieustannie ogonem. 

Jedna ze słabości Gabrysi:) 

 
Wiem, że jedną z tych słabości jest Wisła:) Za co tak lubisz tę miejscowość i jak często ją odwiedzasz?

Gabrysia Kotas: Wisła, Moniczko, jest dla mnie tym – czym dla Ciebie Dąbki.
Pierwszy nasz wspólny wyjazd z Bogdanem – do Wisły. Potem wspólne wczasy z moim Tatą do D.W. Potok w Wiśle. Zawsze jeździliśmy we wrześniu, wtedy dom był cały do naszej dyspozycji i panie kucharki nas rozpieszczały.
Od kiedy Bogdan jest na emeryturze, narodziła się nowa „tradycja” i od czasu do czasu musimy wyskoczyć do "Janeczki" na kawę i ciacho, pochodzić nad zaporą, zjeść ciepłego oscypka pod skocznią i pokręcić się po wiślanym ryneczku.
Wielką miłością pokochałam Wisłę w czasie, kiedy w dzień po pogrzebie Taty pojechaliśmy na parę dni do Potoku, żeby otrząsnąć się po trudnym czasie Jego choroby i śmierci. Moja ławeczka nad szumiącą rzeczką i cudny życzliwy dom Potok dały mi takie ukojenie, że nigdy im tego nie zapomnę. 

Ukochane miejsce Gabrysi - Wisła
Pełen niespodzianek las to również miejsce, w którym Gabrysia lubi przebywać 

Długo się dojrzewa do przebaczenia? 

Gabrysia Kotas: Ideałem jest postawa wspomnianej już mojej kuzynki, cytuję „ Ja przebaczam od razu, żeby nie zaśmiecać głowy pamiętaniem do kogo i o co mam żal” cudne – prawda?
No cóż Moniczko, długo…
Czasem tak długo, aż zaczyna się buntować nasze ciało, bo noszone w sercu urazy do innych ludzi prędzej czy później wybuchają w postaci jakiejś choroby. Ciało nie lubi przedłużającego się napięcia. Tak już jesteśmy zaprogramowani.
Wtedy albo przebaczamy i zaczynamy oddychać pełną piersią, albo zmagamy się z coraz to dziwniejszymi chorobami. Wybór zawsze należy do nas.
Czasami przebaczenie nie przychodzi nawet z litości nad umierającym, który nie może sam już poprosić o litość. Odejść też nie potrafi , bo czeka… ale kiedyś przyjdzie z nim stanąć twarzą w twarz – prawda?
Jest też czas, leczący rany, który cierpliwie uczy pogody i czekania. W nim cała nadzieja, tylko… jak często piszę, zawsze jest strach czy tego czasu wystarczy, czy jutro nastąpi…
Odpowiem  tak Moniczko - jak by nie było – i tak za długo. 

"Ci co odeszli, wciąż blisko są." Niedawno usłyszałam, że są oni nawet bliżej nas niż ci, którzy wciąż z nami pielgrzymują w tym ziemskim życiu. Czujesz tę obecność nieobecnych, Gabrysiu?

Gabrysia Kotas: Kiedy mojego Tatę za rękę przeprowadziłam na „drugi brzeg” zdałam sobie sprawę, że z mojej pięcioosobowej rodziny – na tej ziemi zostałam sama.
Dwie siostry, mama i tata są już tam. 
Jednej siostry nie poznałam, z drugą spędziłam radosne lata dzieciństwa i sporo dorosłego życia.
Może to co teraz powiem – zabrzmi śmiesznie, ale nie raz kiedy sobie tak wieczorem dumam na moim fotelu, zamykam oczy i z nimi rozmawiam. A gdy mam jakiś problem to zwołuję „zebranie rodziny” i zawsze znajdzie się rozwiązanie. A co się jeszcze nie rozwiązało, czeka na lepszy czas. Oni, tam z góry widzą lepiej i szerzej. Ufam im. 

Serce przepełnione goryczą nie potrafi zaznać spokoju. O tym również piszesz i próbujesz pokazać tę jasną stronę życia, gdy pozbędziemy się żalu do ludzi, bez względu na to, jak bardzo nas zranili. Droga do takiej mądrości jest bolesna, ale chyba warto ją podjąć, prawda?

Gabrysia Kotas: Warto… nic nie urodzi się bez bólu. I to o czym już mówiłam, Moniczko  –  to ciało, które woła „litości!”
Nie da się żyć ze ściśniętym sercem i z „plecakiem bólu” na plecach. Nikt tego nie wytrzyma. Można wtedy podążać w stronę zawału serca, albo zlitować się nad swoim ciałem i duszą i dać im szansę na nowe życie.
Mam taki ulubiony cytat Paulo Coelho, który często wpisuję jako dedykacje w moim tomiku
Doskonale oddaje to co chciałabym powiedzieć
„Trzeba walczyć o swoje marzenia, ale trzeba też wiedzieć, które drogi są nie do przebycia i zachować siły na przejście innymi ścieżkami”. 
Zbyt dużo jest do stracenia, Moniczko, życie jest piękne, a mamy je tylko jedno.
Zostawiam drogi nie do przebycia, bo brakło by mi sił na poezję, na masowanie stóp. A to jest dobro, które idzie dalej – prawda? I kiedy tak dużo tego dobra pójdzie w świat, to może kiedyś zapuka do mnie ze zdwojoną siłą i wtedy wrócę tam gdzie zostało  coś do „zrobienia”...? 

Pięknie odnowiony Rynek w Lędzinach - miejsce obu nam bliskie
I cudna, Lędzińska Biblioteka


Jaki będzie kolejny tomik? 

Gabrysia Kotas: Wczoraj na spotkaniu w Lędzińskiej Bibliotece powiedziałam, że będzie dedykowany mojemu mężowi, takiemu sporemu w rozmiarach aniołowi :) 
Jednogłośnie wszyscy stwierdzili, że tomik  też musi mieć „odpowiednie rozmiary” :D
Z tego co już wiem, rozmiary obecnego są w sam raz – pod poduszkę i do torebki. A co do jego wnętrza… myślę że styl mojego pisania pozostanie już taki „pogodnie dojrzały” i wiele się nie zmieni. Myślę że moje „dobre duszki” i Anioły czuwające nade mną zadbają o to, by nic tej pogody nie zmieniło.
Jedynie bardziej podporządkuje się mijającym spokojnie porom roku, które tu na wsi „sielskiej anielskiej” są bardzo malownicze i same prowokują do podporządkowania im tematycznie moich wierszy.

Po jakie marzenie chciałabyś jeszcze sięgnąć?

Gabrysia Kotas: Mały pensjonacik, z zupą dyniową jako specjalność zakładu :D. 
Pachnący świeżym domowym chlebem na zakwasie, dający wytchnienie w ciszy, przywracający do równowagi zabiegane i nie mające czasu zadbać o siebie osóbki :) 
Kącik przeznaczony na relaks z masowaniem stóp, dłoni, głowy i twarzy ( tej reszty mam zamiar jeszcze się wyuczyć)! 
Biblioteczka zaopatrzona w dobra literaturę, w tym parę tomików moich wierszy...
Gdzie mogłabym wszystkich witać z otwartymi ramionami, gdzie każdy wracałby po „doładowanie”. 
I gdzie wpadałyby moje dzieci i wnuki… przytulić się i narobić trochę zamieszania, żeby nie było zbyt monotonnie:) 

Przecudna Bazylika w Panewnikach i jesień w tle

Gabrysiu, bardzo Ci dziękuję za tę szczerą i piękną rozmowę i za to, że mogłam Cię ugościć na Literackiej Kanapie. Podtrzymuję to, co kiedyś napisałam: Nie wypuszczaj pióra z ręki! Pisz, bo Twoje wiersze koją, dają nadzieję i są jak drogowskaz dla tych, którzy gdzieś tam, kiedyś się pogubili i próbują od nowa. Życzę Ci kolejnych tomików i spełnienia marzeń, poukrywanych w dobrym, pięknym sercu.
Monika A. Oleksa 

Gabrysia o sercu Anioła!
I anielski tomik:) 



Komentarze

  1. Dziękuję Moniko za cudne życzenia, dziękuję za te wszystkie zadane pytania, dziękuję za to, że mogłam tak głęboko zajrzeć w swoją duszę. Za to wzruszenie z którym teraz to wszystko czytam. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Ci dziękuję Gabrysiu za Twoją poezję i za Twoje serce, którego ciepła i piękna wiele razy doświadczyłam :)

      Usuń
  2. Tak samo pytania jak i odpowiedzi zawierają w sobie całą głębię myśli osób , które żyją świadomie i sterują własnym życiem na tyle , na ile ono im na to pozwala. Dziewczyny dałyście nam , czytelnikom tego wywiadu okazję do przemyśleń. Czasem naprawdę trzeba wiele przebaczyć, oswoić nowe miejsca, odnaleźć nowe pasje, by po prostu żyć dalej ... Powodzenia !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy za piękne, mądre słowa zawarte w tym komentarzu. Dla mnie rozmowa z Gabrysią była dużym przeżyciem i wzruszeniem. Cieszę się, że została tak ciepło przyjęta. Wszystkiego dobrego!
      M.

      Usuń
  3. Po prostu cała Gabrysia w tym wywiadzie! Na pierwszym planie jej ogromne serce a dopiero za nim schowana ona sama. Dziękuję Ci Gabrysiu za to, że jesteś. Za to, że jesteś moim literackim aniołem stróżem. Za podpowiedzi, że oprócz przepisów na pierniczki i zupę dyniową dobrze jest czasem nakarmić swoją duszę i poczytać jej czasem. Choć przez małą chwilkę... Anonimowa Refleksolożka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak jeszcze sporo pracy nad ta Twoją zabieganą duszą ;)

      Usuń
  4. Gabrysiu, wzruszyłam się przy czytaniu...pytań...i odpowiedzi...
    Właściwie .....nie ma sensu rozpisywać się.....bardzo cieszę się, że już następny tomik....nie tylko w pomyśle,ale już obietnica.. na forum więc można zaczynać- Gabrysiu-czyżby na kolejne święta Bożego Narodzenia..?Bo znając Ciebie tematów nie zabraknie......Bardzo się cieszę ,że w odpowiedniej chwili.....tu się znalazłam...a właściwie pierwsza znajomość to na LCz...ale jak to mówią od nitki....do kłębka....i jesteśmy tu.....teraz...Dziękuję Ci Gabrysiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Grażynko, na spotkaniach jest osobny "rozdział" poświęcony znajomościom z L. CZ. Bo to naprawdę jeden z ważniejszych rozdziałów w moim życiu. Tobie też dziękuję!!!

      Usuń
    2. A ja Ci dziękuję, Grażynko, za obecność tutaj, ze mną i przy mnie, właśnie dzięki Gabrysi. Zobacz ile ona dobrego robi w życiu ludzi i ile ciepła wnosi, prawda?
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie w tej chwili oddechu od świątecznych przygotowań:)
      M.

      Usuń
  5. Gabrysiu z wielką uwagą i ogromną przyjemnością przeczytałam ten wywiad. Jest otwarty i szczery - nic nie mówisz pod "publiczkę". Doprawdy jestem wzruszona i cieszę się, że po trudnym okresie znalazłaś szczęście, które Cię uskrzydla i pomaga rozwijać w Tobie liczne talenty, które dostałaś w darze od Stwórcy. Odnalazłaś je i przynosisz wiele dobrych owoców. Życzę Ci , aby marzenie związane z pensjonatem się szybko spełniło. Wesz, trochę egoistyczne z mojej strony - bo na pewno bylabym tam częstym gościem - mam nadzieję...
    Alicja M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Alu za miłe słowa i za Twoją życzliwość. Lista gości powoli się zapełnia :)

      Usuń
    2. A ja dziękuję, Pani Alicjo, za Pani obecność tutaj. To prawda, Gabrysia jest szczera i zawsze jest sobą, nigdy nie stara się udawać kogoś, kim nie jest i do tego tak pięknie potrafi dzielić się swoją serdecznością. zauroczyła mnie od pierwszego komentarza, który tutaj napisała dwa lata temu. Przez ten czas w życiu nas obu tyle się zmieniło...
      Pozdrawiam ciepło:)
      M.

      Usuń
  6. Jestem wzruszona i pełna refleksji po tym wywiadzie. Gabrysiu, jesteś poetką, a więc kimś wyjątkowym, bo obdarzonym talentem, ale oprócz tego jesteś człowiekiem, który zwyczajnie i po ludzku mówi o swoim cierpieniu, bolączkach, poruszasz trudne tematy i w swojej poezji, i w tym wywiadzie. Dobre pytania, dobre odpowiedzi. Bez udawania i mydlenia oczu. Ściskam kciuki za powodzenie z pensjonatem, jestem pewna, że się uda! I czekam na kolejny tomik! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniu na takie pytania - odpowiedzi pisały się same. To były dla mnie naprawdę wspaniałe chwile refleksji i rozmów z samą sobą. Dziękuję za Twoje słowa

      Usuń
    2. Moniko, ta rozmowa z Gabrysią mnie również dała wiele do myślenia. Znając ją, niełatwo było mi ułożyć pytania, które nie naruszyłyby jej prywatność, ale pokazały całą głębię piękna, jakie Gabrysia nosi w sobie. To był niesamowity czas przedświątecznego zatrzymania.
      Pozdrawiam Cię bardzo ciepło:)
      M.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podaj dalej

A w tle kwitną jabłonie...

Literacka Kanapa z Gwiazdą: Paweł Rosak